|
|| Strona główna || Humor || Teksty || Linki || Kaila || English version |
Często zadawałam sobie pytanie czy gry Role Playing
są sposobem na oderwanie są od rzeczywistości, czy też, wręcz przeciwnie,
życie jest krótką, konieczną niestety, przerwą pomiędzy kolejnymi
sesjami. Zasadniczo wydaje mi się, że oba powyższe przypadki są jednakowo
prawdopodobne, a zaistnienie któregokolwiek z nich jest uzależnione
tylko i wyłącznie od faktu czy bardziej angażujemy się w życie czy
też w postać, która akuratnie odgrywamy. Przygody naszej postaci są
niewątpliwie dużo barwniejsze od szarej rzeczywistości, toteż taka
identyfikacja wydaje się być zdecydowanie bardziej atrakcyjna. Mówiąc
krótko trzeba grać, bo ciężko spotkać smoka na przystanku tramwajowym... |
||
| Tiaa.. Pierwszą RPG w jaką grałam było stare, dobre AD&D. Z łezką w oku wspominam przygody grane u Szotka, które zresztą przeważnie nie miały nic wspólnego ze słodkim fantasy. Ravenloft zasadniczo cechuje się tym, że ani przyjazny ani bajkowy nie jest i już. Potem nadszedł czas Warhammera, w którym przeżyłam najwspanialszą kampanię w moim życiu prowadzoną przez Patryka. Trwała ona około półtora roku a sesje odbywały się przynajmniej raz w tygodniu. Kiedy Villinerle, zginęła w wielkim finale kampanii czułam się jakby cos we mnie umarło. |
|
W międzyczasie grałam w mnóstwo innych systemów:
Cyberpunk 2020 (prowadzony przez Wodza w konwencji horroru),
Kult (ciekawa mechanika ale ta idea gnojenia graczy...), Call
of Cthulhu, Changeling (słodkie ale bardzo trudne do grania),
Werewolf (Mateusz super prowadził), Vampire the Dark Ages (psychologiczna
kampania Patryka), Vampire: The Masquerade, Nephilim, Królowa
Śniegu (pozdrowienia dla Kastora) i jeszcze parę innych
ale bardziej jednorazowo więc nie pomnę tytułów. Ostatnio gram
u Patryka w D&D, czyli uroczy powrót do (prawie) tradycyjnego
fantasy, |
|
|| Strona
główna || Humor ||
Teksty || Linki || Kaila
|| English version
|| Kaila, Magic Ultd, 1997-2001 |
||