KWIATKI Z SESJI - Część VII
Aktualizacja 10 lipca 2005
Większość poniższych tekstów pochodzi z poczty elektronicznej.
Jeżeli masz jakieś zabawne wspomnienia z sesji, to prześlij koniecznie
na mój adres: kaila(at)kaila.pl
(tylko błagam - z polskimi znakami!!! ;)
_________10 lipca 2005__________
-Ilu potrzeba Magów aby zamienić żarówkę?
-Zależy w co?
radek.karolak@lepton.com.pl
***
<Olo> Oooo, musze sie wlamac do Intercontinental Bank of Japan!
<MM> Wiesz, Olo, to "Otaku", to tak jakos wlasnie z Japonska
brzmi...
<Olo> Kurna, przeciez jak by smoki, nie mialy regeneracji, to by
do nich strzelali jak do kaczek!
Gracze znajduja sie w parku rozrywki, gdzie wszystko do bolu ma przypominac
sredniowiecze.
Wyglada to tak, jak by MG nagle zaczal prowadzic nie SR tylko jakies fantasy:
<Olo> Ktora jest tutaj godzina?? Pora dnia?
<MM> Ales sie wczul, jest 10 minut po tym, jak wysiedlismy z samochodu
na parkingu...
<Olo> A jak nas ta malpa bedzie chciala zabic?
<Piotr> Jak zwierzeta nie sa glodne to chyba nie atakuja...
<Olo> Moze ma syndrom Aligatora -lubi sie przezerac?
<Czarek, MG> ... widzisz jaskinie.
<Olo> Jakiej wielkosci wejscie?
<Czarek, MG> Tak 3x3 metry
<Olo> ee, spoko, rotodrona sie zmiesci
<MM> Uuu, za duze to wejscie, niedobrze...
<Piotr ze zrezygnowaniem> No nie no Cthulhu, normalnie jak w Cthulhu...
<MM> Mam Cie zastrzelic od razu, czy po prostu tu zostawic?
<MM> Nie mysle, ciskam.
<Czarek, MG> a na srodku wielki zywiolak ognia zazywa kapieli w
lawie...
<Czarek, MG> Piotrek, odzyskujesz przytomnosc, widzisz, ze oni
dwaj pochylaja sie nad toba
<Piotr> Co sie dzialo po tym jak mnie pobily te stwory?
<Olo> Michal, moze ty mu powiedz...
Piotr "Bluberd" Wasilewski <bluberd81@go2.pl>
***
Wampir Maskarada & Mag Wstąpienie
Dwóch wampirów wyciągnęło z bagażnika mocno poturbowanego i postrzelonego
członka Młodej Krwi [ polują na wampiry ].
Torreador [ człowieczeństwo 7 ] upiera się, żeby go puścić wolno, natomiast
Brujah [ człowieczeństwo 6 ] twierdzi, że dla bezpieczeństwa trzeba zatrzeć
ślady i zabić gościa.
T- Pomyśl, jeśli zawieziemy go do szpitala, ulegnie wewnętrznej przemianie,
że się nad nim zlitowaliśmy, zostanie naszym przyjacielem i w przyszłości
się odwdzięczy
B- Za dużo bajek się naoglądałeś !
T- Za mało Literatury pięknej czytasz !
Ten sam Torreador był codziennie nawiedzany przez koszmary, które MG odgrywał
dość ciekawie.
MG-Budzisz się, zawieszony w przestrzeni, nic nie widzisz, sama ciemność,
twoje ręce są okute czymś zimnym i twardym
Brujah-Ja bym sie wkurwił na twoim miejscu :D
MG-Słyszysz jak Alex [ brujah ] zaczyna soczyście przeklinać
Brujah- Że ja kurwa ??!
T- Welcome in my nightmare !
Mag Virtualny Adept przysłuchuje się drugiemu magowi gdy ten wspomina
o magyi.
-<Patrze sie na niego dwuznacznie>
-Nie Patrz sie na mnie pedale !!
Dwóch magów i dwóch wampirów przez trzy sesje szukało pewnego zaginionego
maga. Podczas poszukiwań przeszli wiele walk i ogólnie sie narobili. W
pewnym momencie Torreador się pyta.
-A macie jakieś jego zdjęcie czy coś ?
Po przebudzeniu Kapadocjanki [ lol ] z ponad 400 letniego letargu. Wybrała
się na spacer po mieście. Po powrocie mówi [ łaciną ].
-Czy to normalne, że w dzisiejszych czasach zwłoki wypadają same z takich
metalowych powozów ?
Opis nowej postaci maga.
- ..... mam własne dojo a w podziemiach arsenał dla małej armii.
MG - Ostatni samuraj z honorem.
Brujah z przyspawanymi łańcuchami na nadgarstach przychodzi do mechanika
samochodowego, żeby to jakoś odciął.
-<MG-mechanik>Oczywiście moge to zrobić, ale nie za darmo .. ..
.
-Brujah - Ile mam kasy .... ?
-MG- .... mało ....
-Brujah- A w ryj by Pan nie chciał ?!?!
Na dom księcia Ventrue napadł klan Giovannich prawdopodobnie wraz z Sabatem.
Córka ksiecia [ Sonia ] uciekła i przedstawia sprawe bohaterom.
-Brujah- Na pomoc oddziałów klanów możemy liczyć??
-Sonia- Torreadorzy zawsze byli zwolennikami mojego ojca i nie odwrócą
się od nas w potrzebie.
-Brujah- Zrobią twojemu ojcu przepiękny nagrobek.
Pożywianie się
Brujah- A co mnie to obchodzi wypijam z niego ile wlezie......... Ok,
przykładam mu dłoń do szyi żeby sprawdzić puls
MG patrzy na karte ,,,, - O Boże! On nie ma pulsu.
Brujah- Przykładam czulej ręke.
Dwóch wampirów podchodzi do jakiegoś punka z bejsbolem w barze
-punk- Co jest? Oddychanie wam się znudziło ?
-Wampir- No, jakieś czterdzieści lat temu.......
Torreador.
-Idę na bohaterską akcje uzbrojony w mój potężny i śmiercionośny .......
nóż do listów.
Dj.Snajper <dj.snajper@poczta.fm>
***
System: D&D
Losmar- przepakowany wojownik-złodziej (jak można wyrzucić 3 X 18? No
jak?!?)
Torajasu- mnich
Voldemort -kandydujący na złego maga nieudacznik o żałosnym pseudonimie.
Toledor.- łowca
MG- ma trudne życie- jest na 1 roku matematylki...
Myrkul- barbarzyńca, wyznawca Myrkula
Mirandel- pół-drowka, bard
+odochodzący od czasu do czasu palladyn i czarodziejka
MG: Dobra, widzicie idącego na was kościotrupa.(przegląda statystyki)
Bójcie się.
Torajasu: Czego? Szkieleta? Dawaj go!
MG- On ma 4 metry wzrostu.
T: O tym nie wspominałeś!!!
Myrkul (oglądając kartę Mirandel) Ciemność? Co to jest "ciemność"?
Torajasu: Stan twojego umysłu.
Arcymag (BN) Oddasz mi swój płaszcz!
Losmar z kpiną: No jasne! Doby jesteś!
Arcymag: Nieprawda! Jestm chaotyczny neutralny!
MG: Obok karczmy stoi jeden elf, jeden mnich i dziura w ścianie...
MG: Atakuje was coś takiego jak pełzacze ścierwojady.
Losmar: Lipa!
MG: Nie lipa-pełzacz ścierwojad.
Sytuacja: Pojedynek z szalonym nekromantą, który wytrąca Mirandel broń.
MG Nie masz broni. Nekromanta zaczyna inkantowac czar...rozpoznajesz kulę
ognia. Co robisz?
Mirandel (spanikowana): Kopie go w jaja!!!!
MG: Nie reaguje. (ku niedowierzaniu M)
Po ciężkiej i epickiej walce...
MG: dobra, gość nie żyje. Co robicie?
Mirandel: sprawdzam czy ma coś w spodniach!
Czarodziejka jest ranna.
Palladyn: Dobra... ja mam (zerka do karty) Nakładanie rąk...
Torajasu: Ej, paladyn, no co ty chcesz jej ręce nakładać!?!
Stadnina, gracze chcą kupić konie.
Myrkul: Poprosze konia pótoraka!
Torajasu: Dobra, atakuję go z piąchy! Uda mi się zaszarżować? Ile mam
do niego?
MG (zamyśla się) Chwila... ty stoisz w rogu, pokój jest kwadratowy, 5
na 5... czyli przekątna a pierwiastków z trzech... (z radością) 5 pierwiastków
z 3 metra!
Camilia <skrzydlata@autograf.pl>
***
Neuroshima
Mg - podróżując przez jedną z uliczek Kansas zauważacie swąd dymu !
Mg - gdybyś miał pływanie na 20 to byś biegał po wodzie jak jaszczurka
Jezus Chrystus !
Gracze zajechali do przydroznego baru, gdzieś na pustynii w okolicach
Las Vegas, bar rozsypywał sie ze starości, przed barem stały dwa zdezelowane
samochody, o maske starego " picupa " opierał się wypakowany
dryblas
Gracz (drużynowy Gladiator): podchodze do niego robiąc groźną i mówie
"gdzie ja jestem "
NPC: przed barem
Drużyna w śmiech, gracz próbując ratować się
Gracz: no co ? tylko go sprawdzałem !
Drużyna podczas wypadu do centrum znalazła martwe zwłoki prostytutki
MG: widzicie blondynke , o wielkich piersiach, długich nogach, dostrzegacie
jej smukłe biodra ... w tym czasie jeden z graczy przerywa MG opis i pyta
się
G (z nadzieją w głosie) jeszcze ciepła ? ...
MG: swoją przygodę zaczynacie na kamienistej pustyni, słońce praży niemiłosiernie,
dookoła nie widać żywej duszy, tylko gdzieniegdzie dostrzegacie suchorośla
... !
W tym momencie gracz przerywa MG
G: nie no znowu na cholernej pustynii !
MG: pustynia jest jednak piaszczysta
G: nieee ...
MG: nie ma nawet suchorośli
G2: zlituj sie i zacznijmy chociaż raz w jakimś mieście
MG: dobra , startujecie w Seattle
G2: ale , przecież to jest prawie centrum molocha !!
MG: chcieliście miasto to je macie, pare maszyn w tą czy w tą (w tym momencie
gracze jednocześnie rzucili sie na MG )
ostatnie słowa graczy początkujących
-e dawaj obrobimy zarząd ligi w MECHSTONE , bedzie niezły hardcor ...
-Ci z koscioła Czerwonego Słońca moga mi naskoczyć
-myslisz że Missisippi jest do przepłynięcia ?
scabandari@op.pl
***
Sesja wampira, calkiem mroczny klimat, druzyna zostala uwieziona bez
perspektywy ucieczki, sytuacja wydaje sie beznadziejna. Jeden z graczy
(dziewczyna) oswiadcza więc:
"W takim razie zostala nam tylko kamasutra... yyy... TO ZNACZY HARAKIRI!"
Lineage II - RPG online
Wega - Shillen Oracle (dark elf - healer ktorego podstawowym zadaniem
jest rzucanie silnych czarow obronnych na innych)
Marlack - Gladiator
Blue Knight - Paladyn
Jasiek - Dwarf/BountyHunter
Tuz po spotkaniu druzyna przygotowuje sie do walki.
Marlack: "Jakies czary obronne?"
Wega: "Nie dzieki, mam swoje"
Walka. Blue, ciezko ranny, ucieka przed Doom Knightem.
Blue: "Pomocy!"
Wega: "Juz chwilke" (rzuca czar)
Blue: "Lecz mnie cholera!"
Wega: "Juz koncze..." (nadal rzuca czar)
Blue: (padajac martwy) "Co Ty masz na sobie? Ciezka zbroje???"
(4x
wolniejszy casting speed)
Wega: "No. Fajnie w tym wygladam, nie?"
Odpoczynek. Po jakims czasie wszyscy wstaja oprocz Wegi.
Marlack (leader grupy): Jestes?
Wega: ......
Jasiek: Chyba spi...
Blue: Taaa... podwojnie bezuzyteczny!
radek.karolak@lepton.com.pl
***
D&D:
B1 - elficki łotrzyk
B2 - krasnolud paladyn
B3 - człowiek bard
Gracze rozbili obóz w puszczy, elf idzie sie rozejrzec za zarciem. Jest
noc, ciemno, ksiezyc za chmurami, nic nie widać, a tu nagle, chory kolega
patrzy mi w przygode, robi WIELKIE OCZY i elf tak rzecze:
-Odwracam sie!
-Skad wiedziales ze tu jestem? - za nim stal gnom. takie obslizgle cos
-Zauwazylem twoj cien.
-Przeciez jest noc!
-Ale ja mam widzenie w ciemnosciach.
Gracz (B3, ktory ma problemy sercowe) wchodzi do karczmy, no i rozgadalem
sie, zrobilem mu 3 minutowy opis z wszystkimi szczegolami, no a jemu opis
sie znudzil i sie rozmarzyl. Po opisie wzdycham, i mowie do niego:
-Co robisz? A on
-Mmmm... Kocham cie.
D&D + Cyberpunk
Gracze przeniesli sie w przyszlosc (niepytajcie jak) i jada samochodem.
B1 prowadzi, B2 kolo niego a B3 na tylnym.
Elf i krasnolud zagadali sie, lotrzyk patrzy co chwila na droge, a krasnolud
znudzony, wbity w siedzenie siedzi i nic. Jada polna droga, nagle samochod
zaczyna zwalniac a kierowca nic. no i wkurzony krasnolud wali taki tekst:
-Wy tu gadu-gadu a nam staje
Nero <rajder@autograf.pl>
***
System D&D Forgotten Realms
G1: No to idziemy do karczmy
MG: Karczma stoi w ciemnej części miasta. Przed drzwiami, które jak zauważacie
są już zamknięte, wisi szyld, oraz lampa łojowa, dzięki której widzicie
napis na szyldzie "Pod gryfim jajem". Ponadto w karczmie jest
kilka okien, w których są przeszklone szyby...
G2: Eeee... a czy szyby mogą być nieprzeszklone??:|
G1: (do G2) Zamknij się... Mistrz zawsze ma rację... To ja te szyby odprzeszkliwam...
glogosz@neostrada.pl
***
WFRP:
G1-Valmir, Łowca nagród, człowiek lat 29. Aragornowaty typ zachowujący
się jak wysoki elf. Aspiruje do tytułu Inkwizytora mimo 2 mutacji :]
G2-Rafael, Najemnik, człowiek lat 28. Uzależiony od błędnego korzenia
zdobywa średnio 8 punktów obłędu na sesję. Ze względu na wkurzanie MG
na codzień jest mu ciężko :]
G3-Grom, Barbarzyńca, człowiek ale z norski lat 16. Najlepuiej wykształcony
ze wszystkich, najwyższe CP, Ogd, Int i umiejętności dobre raczejdla ucznia
czarodzieja. Pozuje na Conana :/
U drzwi jakiegoś chłopa
G3- Otwierać w imieniu króla!
G1(z politowaniem i zmeczeniem)- Cesarza!
MG z pretensjami o odgrywanie postaci G1:
-Ja doskonale rozumiem że twoja druga postać którą grasz dobrych kilka
lat to gubernator wysokich elfów i wlazło ci to w życie ale powstrzymaj
się od palenia i bicia wszystkich ludzi jakich widzisz!
-(speszony, patrzy na podłogę) Przepraszam
Deklaracja G3 o reszcie drużyny (przypominam że to barbarzyńca)
-Patrzę na tych niekulturalnych bydlaków z odrazą
Patrząc na mapę całego imperium przed sesją G3 do G1
-A tak w zasadzie to gdzie są nasze postacie?
-(zataczając palcem koło po całym wielkim lesie imperium) Gdzieś tutaj.
MG:Niezłą mam dziś formę. Gramy dopiero 2,5 godziny a już G2 zdobył 2
choroby psychiczne i 13 Punktów Obłędu
Po związaniu i zakneblowaniu żony karczmarza oraz przesłuchaniu przez
G1:
G1- Dziekuję ci pani. Teraz zyskasz wolność. Grom, teraz możesz panią
zgwałcić.
negromago@o2.pl
***
MG -Z sufitu kapie na was kwas tak...(na strychu jest jakiś potwór)
Gracz 1(Zapalony chemik)-czy od kwasu jedzie siarką albo azotem?
MG - Nie!
Gracz 1 -w takim razie jest to kwas organiczny który musi być produkowany
przez jakiegoś potwora ze względu na brak rozkładu na kwaśny wodór i resztę
kwasową w takim razie ten kwas nie jest tu przypadkowo. Bo jak by był
tu przypadkowo to był by to kwas chemiczny który mógł po prostu być zmagazynowany
na strychu i akurat w tym momencie zacząć przeciekać przez sufit tutaj.
Gracz 2-no i co z tego???
Gracz 1-to z tego że to nie przypadek
Gracz 2 (wnerwiony): No ale to wiadomo że w tym cholernym strasznym domu
nic nie jest dziełem przypadku!!!
MG- NO ale udowodnił to naukowo!!!
wans89@o2.pl
***
D&D
Analiza możliwości przeciwnika: jeżeli miał +13 do refleksu to JEST niebezpieczny!
G: A gdzie nasze posiłki (wojsko)?
GM: Zapewnie serwują w innym lokalu...
- Jaki jest pin do tej różdżki?
Kaila <kaila(at)kaila.pl>
_________27 stycznia 2005__________
WFRP: Pewnego razu MG który miał tylko dwie karty postaci (graczy ze mną
było 3),
pozwolił mi grać starą wypasioną postacią. Gramy zatem, zgramy.
Po pewnym czasie atakuje nas grupka (całkiem spora grupka szkieletów coś
koło 30 sztuk).
Jako że jestem najsilniejszy wołam: - Dobra, ty bierz tego z lewej, ty
bierz tego z prawej a ja biore tych 28 po środku.
wolwgangg@poczta.onet.pl
***
Kryształy Czasu, walka.
MG do BG: lezysz prawie bez czucia,nie mozesz sie ruszyc.przeciwnik wznosi
miecz i uderza cie w glowe.co robisz?
BG(do atakującego,rozcierając głowe,oburzony)-Poj...ało cię???
vilmathien22@o2.pl
***
MG (Mistrz Gry): Idziecie klaustrofobicznie ciasnym korytarzem. Nagle
coś wielkości muchy siada na szyi Darka.
G1 (Darek): [przerażonym tonem] Przebijam to sztyletem!
MG (jako sklepikarz) i G3 (Karol) obgadują G4 (Marcin). G4 dowiaduje
się o tym.
G4: (z rządzą mordu w oczach, wściekłym tonem) Wpadam tam i krzyczę (głos
mu się załamuje, zaczyna się jąkać) Jjjaa przeprzez popomyłkę wszewszedłem.
G1: (z wyrzutem w głosie) Dlaczego G2 (Paweł) nazywa mnie idiotą, skoro
ja sam nie wiem, o co mu chodzi?
G1 rzuca, czy uda im się niebezpieczna akcja.
MG: Szansa jest niewielka - 1% zaledwie. Napewno chcesz to zrobić?
G1: (rzuca i udaje się mu) I co teraz powiesz?
G2: Że masz niesamowite szczęście.
Gracze są w mieście opanowanym przez wilkołaki.
G2: Rzucam w nie kulą ognia
MG: Niestety, masz za mało many.
G2: Co mam zrobić, żeby odzyskać manę?
MG: Mana regeneruje się podczas snu.
G2: Kładę się spać.
MG: (z niedowierzaniem) Ale jesteście otoczeni przez wilkołaki?!
G2: I co z tego? Jak ja mam z nimi walczyć bez many?
NPC (kapłan) popycha G1 do przodu, aby ten się pospieszył.
G1: Wiesz, jakie to fajne uczucie, jak cię ktoś pcha od tyłu?
Nightmare <bloodnightmare@wp.pl>
***
G1-Sebastian-elf uzdrowiciel
G2-Jerzy-elf banita
G3-Przemek-krasnolud hipnotyzer ( każda jego postać ma skłonności kleptomańskie
lub złodziejskie)
G4-Marcin(Stefan)-elf pilot
G5-Łukasz-człowiek giermek
Sytuacja drużyna w raz z jakąś rodziną (rodzice i dwoje dzieci) idzie
przez labirynt.
MG wyskakuje na was wilkołak, co robicie?
G2 nawalamy się!!:)))
G3 (ze spokojem) dzieci!! Chcecie coś do jedzenia?
W domu jednej babci na strychu Przemek hipnotyzuje Marcina by go okraść,
w tym czasie Łukasz schodzi i otwiera drzwi
MG widzisz jak po ulicy przechadza się pies wysoki prawie 2,5 m., co
robisz
G5 eeeeee
MG (ze spokojem i szyderczym uśmiechem) patrzy się na Ciebie
G5 - Chowie się za ścianą
MG masz wrażenie jakby szedł w twoją stronę, może wkoncu coś zrobisz
z uśmiechem
G5 to ja może zawrze drzwi
MG - i co dalej
G5 biegnę na strych. Słuchajcie na ulicy jest wie wie wielki pies z
cze cze czerwonymi oczami i cały czarny.
G3 (ze spokojem) nie teraz nie widzisz, że próbuję zarobić
Marian Mrozek <manfred.m@wp.pl>
***
WoD
Wampir: Mroczne wieki
Wprowadzanie nowicjusza z D&Dkowskimi odruchami
Malfaroth (21:09)
ty a tam są krasnoludy w ogóle?
Meechaw (21:09)
nie
Meechaw (21:09)
tam są biedni ludzie :-)
Wampir: Masakrada
Off Topic. Gadają grający Ventrue i Tremere o swoich postaciach:
V:A ty w zasadzie masz nadwrażliwość?
T:Tak ale nie przy sobie
Mag: Wstąpienie
Gracz po rozdarciu rzeczywistości (czy może raczej kazący swoim podopiecznym
to zrobić. On w tym czasie uciekał :-) ścigany przez ducha Paradoxu i
technokrację wbiega do swojej fundacji. Mistrz od progu wrzeszczy na niego
trzymając za gardło jakieś 0,5 metra nad ziemią (dla jasności: Siły 3):
-A ty tu czego?! Nie po to kamuflowaliśmy fundację przez 16 lat żebyś
teraz wprowadzał to całe to dziadostwo!
(szczerze zdumionym głosem)
-No ale co ja zrobiłem?
Wilkołak: Apokalipsa
Gracze między sobą, chodzi o transport jakiegoś silnego Fetysza:
-To jak? Zrobisz to?
-Pewnie. Nie widzę problemu z przeniesieniem tego przez cztery dziedziny
horyzontalne pełne Nephandi i Tancerzy Czarnej Spirali, wcześniej kradnąc
Go z fundacji pełnej Magów i przynosząc to tutaj. (Po chwili dodaje z
wrednym uśmiechem) Ale to będzie sporo kosztować.
WFRP
Mag (poziom I) opowiada swojemu nauczycielowi na Uniwerku Magicznym o
stworzonym zaklęciu pokazując dumny zapis w księdze:
-Widzisz profesorze, to zaklęcie ma następujący efekt: Masz 50% szans
na to że zostaniesz teleportowany w losowe miejsce na obszarze kilometra
lub zostaniesz obrócony o 180 stopni i będziesz mógł uciec przed zagrożeniem.
(chwile później z nieukrywaną dumą w głosie) Nazwałem to: Genialna ucieczka
Treatlea
negromago <negromago@o2.pl>
***
MG jako handlarz: czy macie kury na sprzedaż
Wódz: czemu?
H: no bo 2 kurniki macie!
W: to są nasze chaty!!!!!!!!!
Wódz do MG: wchodząc na polanę wioski robię okrzyk bojowy aby moi ludzie
wiedzieli że mamy żarcie: UUUUUUUUUŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁAAAAAAA
Drugi myśliwy wracający ze mną: kokokokokokokookokokooooooooooooo!!!!!!!!!!
Inny klan w tej samej grze:
zostali pobici przez jakiś najemników skradzione zostało całe zakupione
mięso (680kg)
MG: no to jesteście poobijani zmęczeni przemoknięci:-) co robicie?
G: wychodzę z chaty padam na kolana i płaczę
Sael <PHSolo@poczta.fm>
***
Warhammer
Noc. Konwój wozów podróżuje traktem (gracz znajduje się na ostatnim):
MG: Słyszysz jakiś szmer z tyłu.
Początkujący gracz: Odwracam głowę...
MG: Widzisz, jak dwaj wasi strażnicy spadają z koni.
Gracz: Odwracam się i udaję, że niczego nie widziałem.
Ta sama sesja:
Ten sam początkujący gracz idzie ulicami miasta (głęboka noc):
MG: Zauważasz jakieś postacie w zaułku.
Gracz: Podchodzę
MG: Z bliższej odległości dostrzegasz, że jedna z dwu postaci - kobieta
- odrywa twarz od szyi mężczyzny i po chwili zaczyna go masakrować szponami.
Gracz: Jak ona wygląda ?
MG: Hmmm... Jest cała czerwona...
Gracz: Podchodzę bliżej.
MG: Zauważyła cię.
Gracz (lekko płaczliwym głosem): Dlaczego Pani mu to zrobiła ???
Inna sesja (wciąż WFRP):
MG: Przeciwnik obcina ci nogę.
Gracz: Jestem wojownikiem. Dużo wytrzymam.
Wampir:
Gracz: Ładuję mu cały magazynek w plecy.
MG: No dobra, wystrzelałeś cały magazynek...
Gracz ( z nadzieją w głosie ): I co ? I co ? I co ?
MG( grobowym głosem ): Nawet się nie odwrócił...
Gracz (Tzimisce): Rzucam się w jego kierunku i łapię go za nogę.
MG: Co robisz ?
Gracz (używając Vicissitude): Odrywam mu dwa żebra, wysyłam wzdłuż kręgosłupa
i miksuję mózg!
***
G: Jestem nekromantą a nie nekrofilem ty głupku!
G1: Dlaczego posiłki mają lecieć niewidzialne?
G2: Bo mogą?
G1: Mój koń ma większe "listen" ode mnie.
G2: Wszystko ma większe...
O elfach: to co u innych jest uważane za wściekliznę, u nich uchodzi
za poczucie humoru...
G: Czyli oceniasz, że wejście do jego wieży to byłoby śmiertelne przeżycie?
G1: My zawsze mamy mało informacji, dlatego nie uciekamy od razu.
G2: Tylko dopiero jak pierwsza dwójka padnie...
GM: W tym pomieszczeniu widzicie miedziane drzwi z brązu...
G1: Idziemy do przodu kryjąc się
G2: ...nawzajem...
Wynalazki praktyczne:
Projekt karmnika dla mantikory: 500 kg słoniny powieszone za trąbe.
Famous Last Words:
GM: Powiem tak - inteligencja potrafi mieszkać w na prawdę dziwnych ciałach...
GM: Jesteś przekonany, że oprócz was nikt w okolicy nie oddycha.
Kaila <kaila(at)kaila.pl>
_________25 października 2004__________
Vampire: Maskarada
MG: No i co robisz?
G1: No jak to co? Strzelam do niego!
MG: Chyba nie możesz strzelić, nie masz z czego..
G1: (z wyrzutem) Jak to? Przecież na ostatniej sesji kupiliśmy broń!
MG: (z szyderczym uśmiechem) Ale nie zdążyliście kupić amunicji..
anka <akna@bk.ru>
***
Świat: Warcraft 3
Dramatis Personae
Agena - MG
Melfka - Keira, młodziutka nocna elfka, Sentinel (łowczyni)
Corelius - Kyrion, nocny elf, druid szpona
Marcin - Argiel, nocny elf, druid pazura
Drache - Lin, słoneczny elf, mag
MG opisuje Argielowi, Cor i Melfka podsłuchują ;)
MG: Straciłeś dużo krwi, sił i many...
Melfka: Ta "mana" jest bardzo klimatyczna.
Corelius: Taaa... "Hapeki wypływają z ciebie z każdym uderzeniem
serca".
Kyrion, w postaci kruka: Pokazuję ci środkowe pióro.
Dramatyczny opis, Keira i Kyrion sami w lesie, po którym panoszą się
nieumarli, musieli zostawić umierającego Argiela (w postaci niedźwiedzia).
MG: Nagle słyszycie szelest krzaków. Staje się coraz głośniejszy, słyszycie,
że ktoś się zbliża i nagle z krzaków wychodzi...
Corelius: ...Argiel!
MG (wkurzona): Nie! Wcale nie! Wcale nie wychodzi Argiel! Wychodzi na
was hipogryf!
(drużyna bała się nieumarłych hipogryfów - ciężko było to-to zabić)
Udało się ją ubłagać, żeby to jednak był Argiel. Później, kolejny opis.
Corelius: Już się domyślam, co to jest, ale nie będę hipogryfa wywoływał.
Ranna Keira jedzie na przemienionym w niedźwiedzia Argielu, Kyrion tłumaczy
jej znaczenie pocałunku.
Kyrion: To znaczy, że... chyba cię kocham.
Argiel (odwracając się do Kyriona): Mnie? Naprawdę...?
Keira, jako młoda elfka, wierzyła, że dzieci są przynoszone przez hipogryfy.
Uświadamianie teoretyczne nie przyniosło rezultatów ("Oszukujecie
mnie!"), więc Kyrion postanowił uświadomić ją "w praktyce".
Po wspólnie spędzonej nocy Keira szepcze:
- To teraz przyleci hipogryf?
Finałowa scena kampanii.
MG: Rozpoczyna się epicka walka... Hehe, zawsze chciałam to powiedzieć.
Melfka: A musiałaś to mówić nam?
X zabitych przeciwników później, MG opisuje dalej: Epicka walka staje
się jeszcze bardziej epicka...
Kyrion, usiłujący po bitwie połączyć się z mocą Drzewa Świata.
MG: No dobra, dodzwoniłeś się do drzewa.
Keira i Lin się kłócą (jak zwykle).
Keira: Jak nie chcesz oddać diademu, to włóż go do jakiejś skrzynki i
zamknij na klucz!
Lin (oburzony propozycją): Załóż sobie pas cnoty!
Keira: A co to jest pas cnoty?
Lin: No... Jakby Kyrion musiał gdzieś pojechać, a ktoś próbował zrobić
ci krzywdę...
Keira (wzruszając ramionami): To go zabiję.
Warhammer:
Marcin (o postaci Ageny): Wabię ją.
MG (Corelius): Jak? Sypiesz ziarenka?
Agena: Wiem, że to głupio zabrzmi, ale chyba... dywan nasączył hrabiego
złą mocą.
Fantasy z Warhammerowymi naleciałościami
MG (Wit) opisuje Naggaroth: I wysłali cię z tego kraju, gdzie żyletki
rosną na sztorc.
Mroczna Elfka <mroczna_elfka@wp.pl>
***
Elf- Murzyn ( nie mylić z mrocznym elfem!) o wzroście 350 cm i 80 cm.
krasnolud pokają do drzwi zamku maggusa.
MG: Gdy naciznąłeś dzwonek, drzwi otworzyły się z piskiem...
Krasnolud: Zamykam je i dzwonię dalej.
Bart <bart.d@tenbit.pl>
***
* Cthulhu
G1: Kaszlnąłeś znacząco?
G2: Kaszlnąłem poza grą.
G: Daję mu w twarz.
GM: Czekajccie - zastanawiam się czy to pod obrażenia podchodzi.
- Widzieliśmy tu wiele gorżniejszych rzeczy - człowieka z kulawą nogą....
G1: Coś tam chrobocze - słyszycie?
G2: Może korniki?
Komentarz poza grą: Marysia nie tylko widzi światełko w tunelu, ale także
potrafi cię nim przejechać...
* Arcana Unearth - jako niewolnicy, gladiatorzy prowadzimy śledztwo w
kwestii ustawiania walk na arenie.
- Czy ktoś zapisał numer tej karety?
GM: Awansowaliści - dostaliście lepszą celę i już nie jesteście przykuci
do ściany.
G1: Ale tutaj chodzi o dane słowo!
G2: Słowo daliśmy innemu facetowi i zresztą i tak już go zdradziliśmy.
G (z wyrzutem): jak on to kur.. zrobił???
GM (z szatańskim uśmiechem): it's a kind of magic...
G: Mamy tutaj zapewniony wikt i opierunek. No opierunek polega też na
tym, że od czasu do czasu trzeba komuś morde obić...
G (filozoficznie): Bycie gladiatorem jest pracą bez perspektyw...
G: Jakie jest twoje marzenie? Znaczy nie mówię, że je spełnię, bo nie
jestem wróżką tylko czarodziejem.
G1: Przekroczyłeś granicę mojej wyobraźni.
G2: Dużo się nie nachodziłem.
Famous Last Words:
- Jak działają Hero Points?????
Kaila <kaila(at)kaila.pl>
_________3 października 2004__________
Shadowrun
<Michal> Czy ja mam prawo jazdy? Jasne, ze mam, trzy prawa jazdy.
Na kazdej z tozsamosci.
<Michal>Olo, to tylko smok; taka wielka jaszczura.
<Olo> Zastanawiam sie czy jest sens brac karabin szturmowy do Redmond.
<MG> Aby zbajerowac tego kolesia, sam usmiech moze nie wystarczyc.
<NPC> hm, moze umowimy sie jakos na wieczor?
<Dorota> Coz, nie mam czasu wieczorem, zrobmy to teraz!
<Czarek,MG, opisuje glowe potwora nasadzona na chlodnice samochodu>
Glowa Wendigo jest mokra od tej mgly. Wlosy takie poskrecane, jak byscie
wykapali pudla.
<Olo> Pod co podpada uzywanie snajperki? Long Firearms?
<MM z ironia> Nie Olo, pod negocjacje...
<Piotr> No...kolego, mam snajpera na dachu i co ty na to...
<Piotr> Musisz wymislic cos, co wlacza Flashbacki.
<Lukasz> Swad palonego miesa... e nie, za czesto...
<Czaro> Po miescie chodza patrole zolnierzy, zadnej policji. No
i wszyscy maja dluga bron automatyczna.
<Olo> A wiec nie ma problemu ze zdobyciem broni automatycznej w
tym kraju.
<MM, opisuje swoja postac, Wampir> Otwiera ci jakis koles, bardzo
blady, sredniej budowy, sredniego wzrostu...
<Czarek,MG> Widzisz go, rzuc sobie go na paranormal animals...
<MM> Ej, no!
<MM> Spotkalismy tam dwa krasnoludy, przemienione przez wirusa,
to ich fotka [widzisz dwie odciete glowy], byly nieagresywne.
<Olo> Spokojnie, z tej serii lapiesz tylko 4 pociski z 5..
<MM> na sekunde...
<Lukasz> Pozostaje iperyt..
<Piotr> Przeciez wiekszosc ma respiratory i chemsuity.
<Lukasz> To trzeba czegos, na co chemsuit nie pomoze.
<Piotr> Mozdziez!
<MM> Mam nadzieje, ze krokodyle kiepsko chodza po drzewach?
<Olo> Zalezy ile maja atletyki..
<Czarek> Olo, dostajesz 37D z 7 overflawami... :-]
Piotr "Bluberd" Wasilewski <bluberd81@go2.pl>
***
Co robi mag, ktory zapomniał racji żywnosciowych?
Summon Familiar. Type: Crow. Name it: "Grill"
Wojciech St. Mościbrodzki <wojmos@linart.pl>
***
Warhammerowe szczyty.
Szczyt...
...chciwości.
Elfka Shasriel: To ja chcę kuszę ze strzałami... no i dodatkowo jeszcze
ze 30 bełtów!
...logiki
MG (jako burdelmama): Mamy akurat trzy blondynki... w tym dwie czarnowłose...
...bezpośredniego nastawienia.
MG: Patrzy ci głęboko w oczy...
Krasnolud Irt: Pedał, czy co?!
...pomysłowości.
Halflińska łowczyni nagród wzrostu 107: Weź gumki, bo kiła i te sprawy...
MG: Jeszcze nie wynaleziono!
Krasnolud Irt: E, nie szkodzi, ja jestem inżynierem...
...optymizmu
MG: Rozwaliliście ją, nie dostaniecie kasy.
Krasnolud Irt: E tam, mamy ten cały róg, jak pójdziemy do maga, to nam
za to wszystko zrobi, loda i w ogóle...
...inteligencji
Krasnolud Irt: Mówiła, że co to za róg?
MG: Że to najpotężniejszy magiczny artefakt w tej części Imperium.
Irt: O popatrz... a już miałem go ciepnąć w krzaki, bo mi ciążył...
...inteligencji 2
Shasriel: To ja się rzucam, obicnam mu ucho i uchodze, zanim mnie złapią.
(Koleś przemawiał do 4 tys. uwielbiających go ludzi)
...poświęcenia
Irt: Eeeej, nie zabijajcie tej elfki! Sprzedajcie mi ją za niewolnicę!
(po wyjściu obojga z miasta)
Irt: Ty, uszata, oddawaj kasę!
...przezorności
MG: Idziecie napić się tej wody?
Shasriel: Tak. I sprawdzamy, czy nie jest zielona.
...seksualnej obsesji
MG(Wilhelm): Dobra, on przynajmniej nie jest ożywieńcem, nie świeci mi
się...
Shasriel: [ŚMIECH]
Wilhelm: ...amulet, oczywiście.
...przenikliwości
MG: Czujesz tę cudowną atmosferę...
Shasriel: Znowu mnie w coś wrabiasz...
...kwiecistych porównań
MG: Słyszycie pomruk jak pierdzenie smoka w Górach Krańca Świata.
...nowoczesności
MG: Co ty tam jeszcze masz... kolczugę...
Elfka: A moze być różowa?
Nadl <malyszanka@wp.pl>
***
WFRP
Gracz(w czasie zaciekłej pyskówy z rycerzem okutym pełną płytę)
-Konserwy to się trzyma w lodówce!!!
AD&D (bodajże)
GM (wcielający się w schwytanego pirata) - Gdy oddacie mnie w ręce straży
to powieszą mnie za piractwo!!
Gracz (ze stoickim spokojem) - Mogą nie powiesić cię za piractwo... (efektowna
przerwa - nadzieja w oczach pirata)
Mogą cię powiesic za jaja...
AD&D
(Wnętrze obszernej karczmy)
Gracz (przypakowany mag) chcę sprawdzić drugiego gracza (wojownika) -
Przyzywam Gorgonę (wskazuje palcem na G2)
- Zabij...
Lomaw <Lomaw@wp.pl>
***
CP.
Graczka: Mam nadzieję, że to Jimenez mnie wyciągnął z tego piekła...
G1: Też mam nadzieję, że to Jimenez, a nie Sand, bobyś miała wobec wroga
dług wdzięczności...
MG: Jimenez też ma nadzieję, że to on cię wyciągnął...
Panterka <panterka@fnet.pl>
***
Fantasy (warmlotek, AD&D etc.):
Opis elfa praworzadnego:
"budzący odrazę morderca".
Dwóch wsioków z miasta spełniających rolę ochroniarzy rzucili się na
palladyna i zaczęli tarzać się po ziemi próbując go pojmać.
BG: Te wsioki mnie tarzają? Takie zwykłe kmioty? No to ja piszę list do
Imperatora!
MG: Idziecie przez las.
MG włączając monitor: Nagle widzicie po waszej lewej stronie zapala się
monitor.
Krasnolud znalazł pudełko, całe metalowe, ale nie widzi zamka. Potrząsa
chwilę tym dziwnym metalowym pudełkiem i stwierdza:
BG: To pudełko jest puste, czyli coś w nim jest!
MG rozpoczyna sesję. Opisuje graczom miejsce w którym się znajdują. Oczywiście
jak zwykle jest do rynek główny w Nuln.
MG: Co robicie?
BG1 druid: Idę do tablicy ogłoszeń.
BG2 krasnolud: Szukam kowala.
BG3 człowiek: Idę za druidem.
MG patrzy się po graczach, coś tam stęka i stwierdza:
MG: Wy jesteście popierdoleni!
CTHULHU (klasyczne)
BG głodni, w Londynie zastanawiają się co by tu wszamać. Jeden z nich
wpada na dobry (jego zdaniem) pomysł.
BG1 profesor 100% sztuk walki: Idziemy na pizze !
MG: Nie było wtedy pizzy !
BG1: Była !
MG: Nie było !
BG1: Była !
MG: Nie było !
BG1: Jak nie było to idziemy na hamburgera!
BG2: Może na kebaba?
Ciocia jednego z BG zadzwoniła do niego. Chciała im pokazać pewne rzeczy
związane z zabójstwami w mieście.
Gdy BG do nie przyjechali.
BG1: I co ciociu?
NPC ciocia: Chodźcie za mną.
Ciocia zaprowadziła ich do piwnicy, gdzie pokazała im ubranie zabójcy
i jego metalowe pazury, którymi zabijał.
BG2 przyglądając się broni zabójcy: Ciociu, to twoje?!
L5K:
Drużyna samurajow idzie przez las w raz ze swoim panem. Nagle atakuje
ich grupa zbojow.
G1(Poteznie zbudowany samuraj z klanu Kraba): Chowam sie za drzewo.
G2: Powinienes bronic swojego pana.
G1: Chowam sie za drzewo.
MG: Ale to jest las bambusowy.
AD&D:
Idziemy przez jaskinie i atakuje nas galaretowaty sześcian.
BG:Rzucam na atak.Krytyk, wyrzuciłem 20.
MG: Ucinasz mu głowe.
D&D:
MG: Atakuje cię 3 łotrzyków, co robisz?
G1: Robię nową postać....
Star Wars:
G1: Po co są te dziurki w statku?
G2: Żeby próżnia mogła przez nie wylatywać...
D&D
G2 - Chcesz z powrotem nogę ?
G1 - A jesteś czarodziejem ?!?
G2 - Nie, ale umiem świetnie rzeźbić w drewnie.
MG: Zionie na ciebie smok.
BG: Paruję oddech tarczą.
MG: Wyparowałeś.
WFRP
Nowy MG próbuje sił:
BG: Która jest godzina ?
MG: No świeci słońce i pada deszcz...
MG: Ktoryś z was ma szósty zmysł ?
BG: Żaden nie ma
MG: To nie wiecie, że ktoś was śledzi.
BG: Ja mam pieska.
MG: Pewnie już zdechł, bo całą sesję trzymasz go pod kurtką.
Elf do krasnoluda: Czego się tak za nami wleczesz ?
MG: bo ma szybkość rowną 3, a wy 5. Biegał za wami i się zmęczył.
Elfka: To może będziemy go turlać ?
Forgotten realms:
Przypadki jednego "paladyna".
BG: jak to nie mogę sobie kupić niewolnicy??? Przecież są na sprzedaż...
BG: Dlaczego mam zanieść całą tą kasę do świątyni?!?!
Robo <robofh@wp.pl>
_________12 września 2004__________
Obecni: Szprota, HollyGT aka MoosTank, MoTloh, Mysza, Ch4ron, b00g13
(MG), Maciek
Sytuacja: sesja rpg (scenariusz z WarHammera)
MoTloh: -Ja mam paznokcie u stop grubosci poltora milimetra!
Ch4ron: -To jest jeden szczegol wiecej niz chcialem wiedziec.
Szprota: -MoTloh, ty sie wszystkiego panicznie boisz: pajakow sie boisz,
psow sie boisz...
Holly: -Najwiekszy koszmar MoTloha: Wilczy Pajak.
MoTloh: -Ja teraz wygladam jak Rasputin. Moja matka mowi, ze przypominam
stareikony.
Mysza: -Jak zyje, nie widzialam ikony z Rasputinem.
b00g13: -A w sumie nie bylaby od rzeczy. W koncu trzy razy zmartwychwstal,
zanim go zabili.
Ch4ron (wskazujac na b00g13a): -Ten pan jest mistrzem gry, co nie oznacza,
ze wszystko robi najlepiej.
b00g13 (patrzac na Mysze, ktora zaczyna bic poklony): -...ale ona robi
dobrze.
MoTloh (facet Myszy, zaniepokojony): -Skad ty wiesz, jak ona robi?!
b00g13 (opisujac postac Ch4rona): -On mial wypadek, ma inteligencje o
punkt wieksza od konia Macka.
Ch4ron (z wyrzutem): -Uzywaj slowa "wierzchowiec"!
b00g13: -Ch4ron, obsluz krasnoluda!
b00g13 (opisujac sytuacje poczatkowa): -Slyszycie odglosy walki, krzyk
agonalny, szczek mieczy, wycie zabijanych kobiet...
ch4ron: -...rzenie gwalconych koni...
b00g13: -Zgwalcimy wasze krowy i zjemy wasze kobiety!
Holly: -I zabijemy wszystkich waszych przyjaciol na litere "o".
Maciek: -Mam topor?
b00g13: -Nie, masz kindzal.
Maciek: -A jak on wyglada?
b00g13: -Jak topor.
Maciek: -Jestem ranny?
ch4ron: -Nie, wieczorny.
MoTloh: -Podchodze do niego, zobaczy drugiego krasnoluda, to moze zmadrzeje.
b00g13: -...albo mu stanie.
Holly (w staroswiatowym do Macka, ktor gral Mongolem niemowa):
-Rozumiesz, co mowie?
Maciek: -Nie rozumiem.
b00g13: -Holly, ale ty umiesz mowic...!
Holly (wskazujac na Macka): -...ale on nie umie.
b00g13: -Ale moze slyszy?
ch4ron: -Jeden byl troll, a reszta to jakies gowno latajace po lesie.
Mysza: -Aha, troll ze sraczka.
ch4ron (nachylajac sie nad grillem): -Ktos zamawial ognisko?
MoTloh: -Maciek meczy sie z koniem i upierdoli go na cieplo.
ch4ron (patrzac z czuloscia na Szprote): -Co grozi za wbicie hobbita
w ziemie?
b00g13: --Dozgonna wdziecznosc druzyny.
ch4ron: -Jakos to przezyje.
b00g13 (laskawie do Holly'ego): -Pojde ci na reke, ale pod warunkiem,
ze nie bedziesz mial do mnie pretensji. Sluchaj, twoja laska ma na czubku...
Holly: -...galke?
b00g13: -Nie, jest plaska i szeroka.
Holly: -Zamiast laski mam szpadel!
b00g13: -Zamkniete, drobnomieszczanskie umysly bylyby tego zdania.
MoTloh: -A, to dlatego jest taki niedoruchany!
Tadzik (krotkotrwale zjawisko nawiedzajace b00g13a, kopnawszy niechcacy
Mysze):
-Przepraszam! Myslalem, ze to puszka.
Holly: -Uczylem sie teologii i nie umiem liczyc?
Mysza: -W teologii jest mowa o nieskonczonosci. To nic konkretnego.
b00g13 (ostrzegawczo): -Stracisz glowe.
ch4ron (lekcewazaco): -So what?
b00g13: -W sumie fakt, moze ci sie inteligencja podniesie, bo zaczniesz
myslec czym innym.
Szprota (grajaca niziolem zlodziejem): -Ja udaje, ze mnie nie ma.
Mysza: -Ukradlas sama siebie.
Holly (wkurzony na wczutego w upierdliwego krasnoluda MoTloha): -Mam
w dupie twojego jednookiego weza!
b00g13 (z ojcowska duma): -To jest siedzenie od starej warszawy.
Mysza: -A widziales kiedys nowa warszawe? Od pewnego czasu ich nie produkuja.
b00g13: -Slyszycie damskie wrzaski i jeden nieartykulowany mongolski.
Holly (stojac w obliczu walki z ozywiencami): -Jak dziala moj gladius?
b00g13: -Wyciagasz przed siebie, nabijasz, strzasasz. Czynnosc
powtarzasz az doosiagniecia upragnionego efektu.
Holly (z nadzieja): -Mam jeszcze szpadel.
b00g13: -Fakt, mozesz nim straszyc umarlych.
MoTloh (po raz kolejny uspiony magicznie): -Jak sie obudze, to ciebie
zabije.
b00g13 (sugerujaco): -Obstawialbym raczej tryb warunkowy.
Holly: -Wlasnie. Mamy Mongola i nie zawahamy sie go uzyc!
Mysza (grajaca elfka-magiem bitewnym): -Wyczuwam cos od tych kubkow?
b00g13: -Tak, herbate.
b00g13 (przeobraziwszy sie w krasnoluda): -Po kolei. Nie rozumiem.
Mysza (zniecierpliwiona): -Ile masz inteligencji w karcie?! Mowie powoli
i zielonymi literami.
Mysza (przejmujac ciezar konwersacji):
-Znalezlismy twoje nazwisko przy dwoch martwych trupach.
b00g13 (do Myszy, wskazujac na MoTloha):
-Ten, co spi, jest mlodszy i nie bedzie protestowac. Jego podrywaj.
b00g13 (przeobraziwszy sie w Mongola): -Mlodo wygladam.
MoTloh: -Bawisz sie w magie czy tak masz od urodzenia?
MoTloh: -Sru mlotkiem w drzwiczki!
b00g13: -Odpadly.
MoTloh: -No to sru mlotkiem w odpadniete drzwiczki!
Holly (ostroznie): -Czy martwe konie sa agresywne?
b00g13: -A ugryzl cie kiedys martwy kon?
MoTloh (zniesmaczony postacia ch4rona):
-Jak tak patrze na niego, to mysle, ze gdyby wierzchowiec jechal na nim,
bylaby lepsza armia.
Mysza (triumfujaco): -Mam ochrone przed deszczem!
b00g13: -Ale nie deszczem strzal!
b00g13 (obserwujac rzut Holly'ego): -Testujesz stablinosc konia...
(patrzac na wynik): Twoj kon jest w miare stabliny.
b00g13: -Idziesz na niego z mieczem czy z lopata?
Holly (oburzony): -Z mieczem!
b00g13: -To zacznij kopac sobie dolek.
b00g13 (wyjasniajac tajemnicze znikniecie postaci ch4rona i Mongola):
-Oni jechali szybciej i kon im sie rozpadl.
Mysza: -Tak sie dyskretnie do niego zblizamy z wzajemnoscia.
Szprota <szprota@gazeta.pl>
***
[Toczy się walka z jakimis demonicznymi bykami czy cos w tym rodzaju]
MG: Nagle wali cie cos bardzo mocno w plecy, wyrzuca cie na drzewo, uderzasz
w nie glawa, tracisz przytomnosc.
Gracz (w wielkim bitewnym podnieceniu): Próbuje się otrząsnąc!
spitfire05 <spitfire05@op.pl>
***
W czasie sesji akcja toczy sie wartko, gracz usiluje przerwac GMowi -
jego postac chce cos powiedziec.
GM - rzuć 1d6, na 1,2 i3 zostałeś zignorowany.
potem tekst "na 1,2,3 zostałeś zignorowany" był wykorzystywany
w wielu życiowych sytuacjach.
Kvas <blahgpr.5.kvas@xoxy.net>
***
Warhammer
MG:Widzisz piekna barmanke...niewiesz czemu ale jest zupelnie naga...jej
piersi sa przepiekne jak na twoj elficki gust..[...]
G:Co ty jakis niewyzyty jestes czy co?!?!
Mateusz <m_orpheus@o2.pl>
***
System Earthdawn
Występują:
MG Isuel
G1 - Gert, człowiek Złodziej
G2 - Keira, człowiek Wojownik
G3 - Adonis, człowiek Przepatrywacz
G4 - Nie podający imienia, człowiek Ksenomanta
G5 (dla wtajemniczonych: Mithriel) - Draugwen, krwawa elfica była Strażniczka
Krwi
G1 długo nie mógł zdecydować się jakie imię powinien dać swojej postaci.
Pozostawił, więc puste pole na karcie. W czasie kłótni z innym graczem,
który nie chciał się przedstawić:
G1: - Może byś tak podał swoje imię!
G4: - Ty też nie podałeś swojego!
G1: - Ja nazywam się... (patrzy na kartę) ... Imię, a Ty?!
G4: - ...
Niebezpieczna sytuacja. Gracze targują się z wrogim Ksenomantą o swoje
życie.
MG jako Ksenomanta: - A co takiego jesteście mi w stanie zaoferować?
G3 - Mamy...
G2 patrzy na dział ekwipunek i szepcze: - 4 pergaminy...
G3 pewnym głosem do Ksenomanty: - ... 4 pergaminy!
MG bez komenatrza
Sytuacja z powyższym Ksenomatą, ciąg dalszy. Gracze znajdują się w Zatrutym
Lesie.
Ich położenie jest beznadziejne. Muszą dostać się nie postrzeżenie do
podziemnego "laboratorium" Ksenomanty. Jeden z graczy postanowił
zrobić podkop, inni mieli odwracać uwagę maga. Niestety mag znalazł śmiałka
gdy ten kopał tunel mieczem
(ponieważ nie miał żadnego innego narzędzia) pod jego pracownią.
MG jako Ksenomanta gniewnie - Co ty tam robisz?!
G4 zdenerwowany i zagubiony - Szukam skarbów...?
Gracze biorą udział w oblężeniu. Muszą obronić swoją twierdze przez atakiem
wrogich oddziałów. Wszyscy patrzą z dezaprobata na plany twierdzy,
rozmyślają nad ustawieniem wojsk na murach. W końcu jeden z nich rozdrażniony
mówi:
G5: - Ten zamek jest do niczego, wybudujmy sobie obok drugi i go będziemy
bronić!
To samo oblężenie. Przeciwnicy po pierwszym starciu rozbili swoje obozy
w pobliskim lesie, tak że Gracze nie mogą ocenić ich liczebności. PG rozmyślają
nad sposobem wypłoszenia z lasu wrogich oddziałów.
G5 mówi w końcu zniecierpliwiona sytuacją. - To wyślijmy tam paru ludzi,
niech wytną ten las to ich zobaczymy i tak nam brakuje drewna!-
po chwili namysłu dodaję. - A potem wezwiemy do twierdzy cieśli by nam
zrobili meble.
MG wręczył na sesji graczom kolejny list. G1 przegląda mu się uważnie
nagle sięga po listy z poprzednich sesji i zaczyna badać je nerwowo dając
do zrozumienia, że zauważył coś bardzo ważnego. Gracze zainteresowani
przysuwają się bliżej,
zaś MG głowi się nad tym co takiego mógł odkryć gracz, skoro wszystkie
zagadki zostały już rozwiązane, wtedy też gracz odzywa się z dumą:
- Zauważyliście, że na wszystkich listach jest ten sam charakter pisma?
Jakby pisała je jedna osoba...
MG: - Tak, ja.
Gracze dostają podczas sesji list. Brudny od krwi, zamazany, pognieciony
z błędami i kleksami. Bez pieczęci, dostarczony przez podejrzanego posłańca.
Na dole listu widnieje imię znanego i bogatego elfa, którego gracze poznali
w Throalu. Gracze namyślają się nad tym, kto mógł przysłać im taki list
proponując spotkanie.
W końcu rozdrażniony G1 mówi: - Nad czym wy myślicie przecież wiadomo
od kogo jest ten list! Wszyscy zwracają w jego stronę zaciekawione i pytające
spojrzenia.
G1 tłumaczy poważnym tonem: - Od tego elfa, przecież się podpisał!
Gracz 4: W która stronę na północ?
Gracz 5 rozmawia z krasnoludzicą (kucharką) w celu ustalenia, kto z
załogi statku udaje się na
wyprawę poszukiwania zaginionych ruin. Wypytuje więc o poszczególnych
członków ekspedycji.
G5: - A inżynier też jedzie?
MG jako krasnoludzica: - Który inżynier?
G5 mówi nie mogąc przypomnieć sobie imienia. - No, ten... gruby... stary...
ten, podobny do pani!
MG: Co robicie?
Gracz 5: To ja zaczynam myśleć.
Gracz 5 rozgrzebuje ruiny karczmy w celu znalezienia śladów po swoich
towarzyszach. MG chcąc dać mu do zrozumienia, żeby zrezygnował z kopania,
po kilku próbach informuje, iż gracz jest zbyt zmęczony by kopać dalej.
G5: - Naprawdę nie jestem już w stanie kopać?
MG rozdrażniony: - Nie, MG jest podłym sadystą i cię okłamuje!
G5: - A, to dobrze! Kopie dalej.
Sesja wampira, MG opisuje dwójkę staruszków czekających na pociąg i
spacerujących po dworców.
Dwójka graczy rozmyśla nad sposobem odciągnięcia ich na bok i zaatakowania:
G4: To co atakujemy?
G5: No nie wiem, oni mi wyglądają na cholernie uzbrojonych!
Gracz5 nie miała pieniędzy a w karczmie pokoje były bardzo drogie.
Podchodzi, więc do szynkwasu z zamiarem targowania:
G5: - Czy w takim wypadku mogę spać w stajni?
MG (jako karczmarz): - W stajni śpi stajenny.
G5: - A moge przespać się ze stajennym?
MG (z dziwnym uśmiechem, jako karczmarz):
- Nie mam nic przeciwko bys umilała czas mojemu stajennemu.
G5 patrzy na MG z jawnym brakiem zrozumienia na twarzy.
Isuel <isuel1@wp.pl>
_________20 sierpnia 2004__________
*W opisie jakiegoś lochu, ktory był w podejrzanie dobrym stanie...
MG:Stare wino nie rdzewieje
*Zdecydowanie
MG:Komnata jest okrągła, a w zasadzie kwadratowa...
*Dramatyczny opis:
MG:Z lasu wychodzi wzgórze... (wiem ze heroic fantasy i te sprawy... ale
bić sie ze wzgórzem?)
*Lekka dezorientacja:
MG:Wchodzicie do środka i widzicie starca z długą siwą brodą, zakutego
w kajdany...
Gracz: To ja rzucam otwarcie i zdejmuje mu kajdany z brody...
*Sie krzywda działa... oj działa... Gracz wpadł w jakąś dziurę i szuka
pomocy...
Gracz: Wołam do reszty!
MG: Nie ma reszty...
Gracz: Więc dlatego ich wołam!
*Malowniczy opis postaci (mag - gwoli ścisłości...)
Gracz: W łapach zazwyczaj bawię się laską...
*Personifikacja zwierząt...
MG:Zbliżają się do ciebie wilki śnieżne...
Gracz: Który jest ich szefem?
*Opis walki (zaburzenia w postrzeganiu):
MG: Widzisz szczek oreza i slyszysz blysk miecza...
*Hm... Dosc wymyslna grozba straznika w jakims forcie (kampania Powrot
do Swiatyni Zlych Zywiolow...)
Straznik: Predzej zgine niz ty umrzesz...
(Chyba to nie zupelnie tak mialo brzmiec, ale w sumie w zetknieciu z prawie
3 metrowym mnichem pol-ogrem gosciowi moglo sie poplatac...)
Similas <similas@idea.net.pl>
***
Sesja Warhammer
Wprowadzenie nowego gracza (poczatkujący Elf). Miejsce - las. Klimat,
wyrafinowane dialogi i słownictwo "starych" graczy...
Drużyna napotyka Nowego. Jedno z pierwszych pytań doń skierowanych:
- A cóż że tu robisz, sam, o tak późnej porze?
Nowy: umm... a, jestem z lasu i tak se popierdalam po okolicy...
Ta sama sesja, jakiś czas później:
Kilku członków drużyny "przechwala" się swoimi umiejętnościami.
W pewnym momencie zaczynają naśmiewać się z profesji swojego kompana,
który był szczurołapem.
Ten, w odpowiedzi na ich cięte uwagi, z dumą w głosie:
- A wiecie jak trudno jest złapać szczura w pościgu bezpośrednim...?
Landvaettir <ar.k@neostrada.pl>
***
System bliżej nieokreślony, ale w klimatach fantazy.
herosi:
Rashet (koleżanka zafascynowana kenderami z Dragon Lance, stworzyła postać
niziołka-kleptomana, o dość specyficznym
poczuciu humoru), złodziej oraz przedstawiciel "branży owocowo-warzywnej"
(czytaj przemytnik)
Mgła: wdzięczna półelfia łowcznyni, która opuściła leśne ostępy, by odnaleźć
swego ludzkiego ojca.
Svirven: pół-smoczy mag, ukrywający swoją naturę. Ma jeszcze bardziej
spaczone poczucie humoru niż Rashet i awersję do
kapłanów wszelkiej maści.
Drużyna ścigana przez wyjątkowo naprzykrzającego się nekromantę...
Mgła: Uważaj! To on! Mówiłeś, że nie żyje!!
Svirven: Tak. Mógłby mieć tyle przyzwoitości i nie narzucać się nam kiedy
powinien od kilku dni leżeć sztywny w rowie.
Wizyta u pewnego kapłana...
Kapłan: Witajcie dzieci! Co moge dla was zrobić?
Svirven: Iść i się utopić.
Tenże sam kapłan odprawia mszę,
Kapłan :Bogowie zachowajcie króla...
Rashet (teatralnym szeptem) :..jak najdalej od nas!
Mgła do pewnego palladyna...
- Masz tak zakuty łeb, że nie powinieneś potrzebować hełmu!!
O najemnikach niezbyt chętnych do pomocy...
Svirven: Albo nam pomogą, albo dowiedzą się, jak wtredny jest rozzłoszczony
mag.
Urocze spotkanie wewnątrz wrogiej twierdy, gdzie drużyna była więziona...
Rashet: Czemu ty wciąż żyjesz?
Svirven: Nie wiem, nikt jakoś nie pofatygował się mnie o tym poinformować.
Kamila Dankowska <skrzydlata@autograf.pl>
***
Ostatnie słowa Mistrzów Gry:
1. No dobra chłopaki sesji dziś nie będzie...
2. Niestety nie mogę uznać tego rzutu bo nie patrzyłem na kostkę - powtórz.
3. Skarby? Jakie skarby?!
4. To nie moja wina, macie nędzne współczynniki, a ten kogut był całkiem
spory...
5. Wprowadzamy nastrój grozy, co pół godziny będę rzucał kto ginie.
6. Daliście się zaskoczyć szarżującej furmance? Ale z was jełopy...
7. A teraz, hehe, rzucimy ile kończyn wam obcięło...
8. Rozumiem, że udało ci się rozbroić tę pułapkę ale nawet wtedy ona wciąż
działa...
9. Ja mówiłem, że to bezpieczne przejście? Musiałem się pomylić...
10. Prawie wam się udało ale koleś ma w tej rundzie kilka dodatkowych
ataków.
źródło nieznane
***
"Wędrują sobie dwa demony między wymiarami próbując trafić do macierzystego.
Stwierdzili, że się zgubili. Nagle jeden mówi - błądzić jest rzeczą ludzką.
MPiekutowski <mik_misiu@poczta.fm>
***
G. do pozostałych: Panterka odwróci uwagę żołnierza, a Marcin go bzyknie
od tyłu...
Gracze zastanawiają się co zrobić z gościem, którego mają pilnować, a
który ma tendencje do uciekania w miasto na narkotykach i alkoholu.
G1: A może mu esperal wszyć, żeby się przynajmniej nie upijał? W
najbardziej wrażliwe miejsce mężczyzny...
Palladium
MG opisuje ścianę karczmy po rzuceniu czaru:
No wiecie... To wygląda jak pudełko ptasiego mleczka z niepełną zawartością...
Gracz grający giermkiem: Teraz wiem, skąd się wzial w rycerskim hełmie
otwor na usta.
Po prostu giermek musi to cały czas pucować!
Panterka <panterka@fnet.pl>
***
Oto przesympatyczna garść rzygowin słownych z ostatnich dwóch sesji WFRP
;)
MG:
- Wiem, że zrzynam. Cicho!
- Twoja bezdenna niewiedza będzie nagrana.
- Po tej krótkiej wstawce z historii przechodzimy do konkretów niczym
Andrzej Olechowski.
- Tak więc po opuszczeniu Hellenrandu... tak, możesz położyć głowę na
mojej kostce, pozwalam, tam jest moja kurteczka,
będzie mięciutko i wygodnie...
- Teoretycznie na tej drodze powinno być więcej ludzi i nieludzi...
- Uważaj się za Fu"hrera.
-(jako Lhazil czujący smród zwłok) Komuś nie wyszedł obiad...
- <ssssss>! To nie zabrzmiało jak ten dźwięk, niemniej jednak Erika
dobywa miecza. Bo go ma wbrew pozorom. Nie powinna go
mieć, ale go ma.
- ...cztery ciała... płci już nie zidentyfikujesz... przelecieć się nie
da. Auu!
- Tak więc w samo południe wkraczacie do Talabheim... tak, ja też lubię
te kostki.
- (o krasnoludzie lejącym po mordzie złodzieja) I z właściwą sobie stanowczością
począł tłumaczyć mu, jak niesłusznie
postąpił...
- Właścicielem jest Friedrich Scho"nmann, który nie jest wcale scho"n...
- Wszystkich przyjaciół Lhazila, nawet tych mało przyjacielskich przyjaciół,
uważa za przyjaciół.
- Bądźmy miłosierni dla MG, który od wczoraj płacze za swym mężem.
- (krasnolud do człowieka) Ja nie pytam o twoje preferencje seksualne...
- Przespała się z elfem i się cieszy.
- Mistrz Gry się kaja i sypie głowę popiołem. Nawet wosk sobie mogę na
łeb wylać!
- Mistrz Gry musi być wredny.
- (krasnolud) Ta elfka ma więcej jaj niż wszyscy ludzcy faceci których
kiedykolwiek spotkałem!
- (w lochu) Pewnie nie chce przepłacać na szczurołapa.
- Ten rozdział przeczytałam analnie.
- Tutaj wisi sobie mieczyk. Jeden i pół. Nie, nie jeden i pół miecza!
Półtorak, w sensie! Nie, nie miód pitny!
- Tylko nie mów, że zbierasz te bełty...
- JESTEM MG I JA TU RZĄDZĘ!
- (o zaklętym sznurze) Sznur się na ciebie rzuca.
- Jesteś zrobiona na ameno.
- Rozcięli sznur... biedny sznur, nie bronił się.
- On jest ożywieńcem, do niego nie stosują się prawa medyczne.
- Szkielet też człowiek, daj mu szansę.
- A teraz zrobimy to, co najczęściej robią Mistrzowie Gry: Przekręt...
-(o latających krwawiących harpiach) Ledwo się umyliście, a tu znowu was
krew zalewa, i to dosłownie...
- Spod stołu wyszedł wilk i w służalczym geście położył się u jej stóp
niczym twój chłopak tobie...
- No teraz to nekromanta jest już tak przepakowany, że tylko jego sznur
ma większą Inicjatywę...
- Idziesz spać czy się buntujesz?
Małgorzata (jako początkująca elfka Shasriel):
- Czekaj, czekaj... kto zabił kogo?
- Zaraz, zaraz... Sigmar... to był ten od krasnoludów?
- Trzy grupy kultystów w tą, czy w tamtą...
- A co ja wiem o ząbkowanych zakrwawionych mieczach?
- Jak się nazywa ten bóg, w którego ja wierzę?
- Jestem myśliwą.
- Ale on był taki fajny... dobry w łóżku... mam do niego sentyment...
- (na pytanie, czemu nie chce zmasakrować ryja mrocznemu elfowi) No bo
on jest ładny!
- (do mrocznego elfa): Przez takich LUDZI jak ty...
DIALOGI
MG: Sznur się tak łatwo nie podda. Ty od niego masz wyższe tylko US i
Ogd.
Małgorzata: To przepraszam, sznur ma tabelkę?
MG: No ba, sznur ma tabelkę, a co myślałaś?
MG: Widzisz zmutowane drzewo... zamiast liści ma czerwone bąble!
Małgorzata: A co z fotosyntezą?
MG: Miasto wydaje się wam przyjazne...
Małgorzata: O nie, znowu?!
Nadl <malyszanka@wp.pl>
***
kilka tekstow z sesji (same dziewczyny:)
MG: I co robicie?
Krasnolud: Czy ktoś mnie pocaluje w dupe?
MG: Theresa, czujesz magie.
Krasnolud: A ja coś czuje?
MG: Czujesz jak cie helm uwiera.
MG: Staruszek ma brązowe wlosy, gdzieniegdzie rozjasnione, takie blond...
Theresa: Balejaz?
MG: Macie pismo od tego... yyy.... no...
Elfka: Burmistrza
MG: No przeciez mowie!!!
MG: (do Theresy): Miecz jest chroniony przez ściane ognia...
Krasnolud: Wody???
Paweł Nazarewicz <barnaba18@o2.pl>
***
Wampir:
Jedyne co mu można policzyć na plus to czynnik RH...
Warhammer:
G1: To ja ci robię notatki (G2 jest nieprzytomny i nie słyszy rozmowy).
Eeeee... zaraz...czy ja potrafie pisać?
GM (z lekko złośliwym uśmiechem): nie.
G2: Nic nie szkodzi, ja i tak nie umiem czytać...
G: To ja wolę strzały, bo bełty są za krótkie do łuku.
G1 (patrząc na kartę postaci): ale ja jestem głupia :(((
G2: Nie przejmuj się i tak ci się to nie przyda.
Możesz mi nie ufać, ale zainwestuj!
Famous Last Words:
To tylko witchhunter, który je jajecznicę...
Kaila <kaila(at)kaila.pl>
Powrót do strony RPG
|