KWIATKI Z SESJI - Część VI
Aktualizacja 1 marca 2004
Większość poniższych tekstów pochodzi z poczty elektronicznej.
Jeżeli masz jakieś zabawne wspomnienia z sesji, to prześlij koniecznie
na mój adres: kaila(at)kaila.pl
(tylko błagam - z polskimi znakami!!! ;)
_________1 marca 2004__________
AD&D
MG odpowiada:
-Przypuszczam, że wątpię.
Mag nieudanym zaklęciem spopielił połowe drużyny. Potem nieśmiało powiedział:
- To było niechcący...
Małgorzata Wawszczyk <mWawszczyk@op.pl>
***
Gracz (idący korytarzem grobowca): Co za debil dałby pułapki w korytarzu?!
a.kuklis@xl.wp.pl
***
Cthulhu
G1 (z oburzeniem): Macie tutaj mnóstwo niebezpiecznych zwierząt!!!
Lokaj: Taaaak... Żona lorda hoduje kanarki....
Stangret to funkcja, nie imię!!!
G1: Co ja wiem o tym bluszczu?
GM: Na twoj gust, to nie znasz gatunku.
G2: A ja?
GM: Wesley - ty masz biologie 2! Jak dla ciebie, to jest roślina, chociaż
nawet tego nie jestes pewien...
GM: Natomiast co do robudowy zamku - praktycznie caly zamek jest nowy
G: Ale jak bardzo cały?
GM: To drewno nie ma żadnych podejrzanych cech. Na przykład słoje nie
układają się w pentagramy.
G1: Ale czy jej kłącza nie układają się w pewien okreslony wzór, kojarzący
mi sie z czymś, może psychologia???
G2: Chyba wizjonerstwo ;))))
GM: Psychologia roślin ze szczególnym uwzględnieniem bluszczu - buhahahahahahah
GM tłumaczy: On nieczuty jest...
NPC: A co to są wampiry?
G1: Takie nietoperze. Duże. Żywią się krwią. Mieszkają w egzotycznych
krajach.
G2: Tak, w Rumunii....
G: Może herbaty? Nie wypada odmówić herbacie.
GM: Ktoś puka.
G (już zupełnie zeschizowana): Do drzwi czy do okna?
Do wiecznie mdlejącej szlachcianki:
- Widocznie panienka się przeforsowała, za dużo zemdleń jak na jeden dzień.
Arcana Unearthed
Charakterystyka postaci:
Nastrój ma stabilnie nieprzewidywalny.
Na targu niewolników.
NPC: Weźmie ich pan od razu czy przysłać do domu?
G: Prosze zapakować na prezent.
W kwestii kupowania niewolników określonej rasy:
Jedni kolekcjonują znaczki inni orki...
Analiza magicznego miecza:
On na prawdę musi być zły skoro jest taki dobry...
G: Fakt że pokojówka ma służyć do sprzątania, to nie znaczy że wygląda
jak miotła.
G: Tutaj wewnątrz domu jest jakiś pokój, którego nie ma....
Agnieszka 'Kaila' Richter <kaila(at)kaila.pl >
***
Warhammer
MG: Idziecie ciemnym korytarzem
Gracz: Ja uważam na wszystko co się da...
Maciek <zuraw2@interia.pl>
***
SHADOWRUN
MG Wparowaliście do niej do domu, groziliście jej bronią a potem kazaliście
jej powiedzieć gdzie znajduje się stado tych stworzeń.
Olo No tak, zgadza się...
MG a potem wybiliście całe stado co do płetwy.
Olo No, ale może ma 1 inteligencji i nie skojarzyła tych faktów?
Maciek, jako drużynowy snajper komentuje opis MG
-no no.. "Zasłonka w oknie", kurwa jakie to banalne...
Nurkowanie, 30m głębokości, noc, gracze maja cieżarowkę przystosowaną
do nurkowania:
Michał I chcę, aby to twoje pudło bylo widoczne i oświetlone!
Olo No po to to masz latarkę...
Olo Ja Ci to potracę z wypłaty!!!
Czarek Żebym ja cię nie potrącił... :)
Gracze mieli odbić z rąk porywaczy, porwaną dziewczynkę, lat 8. Po akcji
przychodzą do matki dziewczynki:
Michał Przepraszam Panią, czy pani córeczka miała takie ucho?
MG Mamusię oszukasz, tatusia oszukasz, ale aury nie oszukasz.
MG Dobra Olo, zaturlaj sobie za charyzmę.
Olo Co mam zaturlac?
Michal Olo, to ta malutka cyferka na końcu tabelki.
bluberd81-go2 <bluberd81@go2.pl>
***
Warhammer
Schodzimy po drabinie. Jesteśmy świeżo po wizycie u kowala i wszyscy
w pełnych zbrojach płytowych.
Kolejność schodzenia: Bartek,ja,Krzysiek.
Krzysiek do MG(z szyderczym uśmiechem):Ile obrażeń zada spadający 100
kilowy krasnolud w pełnej płytówie?
bart.d@tenbit.pl
***
System: D&D 3rd Edition
Dramatis Personae:
Holgan - Holgan (Paladynka)
Dibbler - Sierżant Rybak (Saper)
Wojtek - Gork (Kapłan)
Kapuhy - Albreht (Wojownik)
Tiamath - Brand (Smoczy Apostoł) - nowa krew w teamie
Gambit - MG, chóry anielskie, złośliwe duszki, źli bogowie, cuda i dziwy...
Kiedy przy wypowiedzi jest imię postaci, to było to mówione w grze, jeśli
nick gracza, to jest to tekst/komentarz
wypowiedziany poza grą
Drużyna została wzięta do niewoli. Wszyscy siedzą na ziemi przywiązani
do pali.
Holgan: Czy mój słup się buja?
MG: Nie
Holgan: Ja zaczynam się bujać i próbuje go rozluźnić.
MG: Choroba sieroca?
MG: Zakończyliście poranne czynności
Gork: Tak.jedni ćwiczą inni jedzą.Trzeba mieć priorytety.
Albreht: Trzy godziny stąd jest wioska, która spłonęła.
Gork: No tak.to się często zdarza wioskom.
Brand: Nadal nic nie rozumiem.
Holgan: To jest wioska, w której ostatnio byliśmy
Gork: Coś nadciąga z lasu.
Holgan: Z której strony?
Gork: Nie wiem. Ten krzyczał.no.jak on się nazywa (pokazuje Branda)
Holgan: Brand.
Gork: Właśnie.Eh, ja już ich nie zapamiętuję nawet.tak szybko odchodzą.
Rybak o swoich stosunkach z resztą drużyny.
Rybak: Doprowadzę do tego, że w drużynie z Rycerzem i Paladynem, będę
mógł zaufać tylko kapłanowi złego boga.
Gork: Nie złego, tylko niezrozumiałego.
Drużyna uwolniła się od porywaczy (a właściwie została uratowana), jednak
straciła cały dobytek. Mają przy sobie tylko
zdobyczne miecze, jakieś ciuchy. Potem Albreht miał wizję, gdzie zobaczył
jak dwie istoty grają nimi w "szachy". Narada.
Brand: Co robimy potem?
Gork: Idziemy do miasta znaleźć coś lepszego niż te wiejski miecze i ciuchy.
Rybak: A potem spuszczamy wpierdziel bogom.
Holgan: Nie bluźnij !!
Gork: Ale tym złym.no nie wszystkim.
Wilkołaki są złe, więc Gork wpadł na kapitalny pomysł.
Gork: Chlustam na niego wodą święconą.
MG: W porządku. Chlusnąłeś.
Gork: Trafiłem?? Poczuł to??
MG: Pewnie poczuł.jest przecież mokry.
Wulfgar: Czy młotem mogę rzucić?
MG: Tak.
Wulfgar: A jaki byłby efekt?
MG: Miażdżący.
Tomasz 'Gambit' Dobosz <gambit@garfield.rudykot.pl>
***
Troszkę zmieniony D&D
MG:Podczas kąpieli zauważacie goblinów zmierzających w waszą stronę...(chce
by walka nastąpiła wręcz)
BG3:Chowam się w wodzie!
MG:Woda sięga ci do pasa.
BG3:Wyjmuje sztylet!
MG: (Z wrednym uśmiechem) skąd?
Mają zniszczyć klasztor w którym prawdopodobniesą szpiedzy mrocznych elfów.
BG2:Po co walczyć? Spalmy ją.
MG:(W obawie, że zepsują mu przygodę)Jest z kamienia.
BG2:To podpalmy meble na dole, a dym ich wykurzy!
MG:Mebli jest za mało.
BG2:Krzyczę. Meble! Meble kupuję!
MG:Ktoś rzuca w ciebie butem.
BG2:Jaki to but?
MG:Taki skórzany, roboczy.
BG2:Podpalam i wrzucam do klasztoru.
danuta.czyz1@neostrada.pl
***
WFRP
Postacie:
Silvanerum (Sil) - druid, uwielbiający rzucać kamieniami
Calad - Kapłan Morra, dość cięte poczucie humoru i przekonanie, że bóstwo
nad nim czuwa i zawsze go ochroni
Rincewind (może mało oryginalne, ale to przecież nie szkodzi :P) - krasnolud-chodząca
forteca, zwykle poprzedza atak
grzecznym pytaniem, czy można, popierając to niekiedy jakimś krasnoludzkim
epitetem :)
Cathen Fargo - skrytobójca o niezdrowym przekonaniu, że trzeba mordować
co się nawinie, by nie wyjść z wprawy
Kłótnia, MG zachęca Calada, by rozwiązał spór.
Calad: Mam 42 iteligencji, czy muszę powiedzieć coś mądrego?
Fargo: No powiedz Rincewind, ile my się już znamy?
Rincewind: No, tak z 5 sesji będzie...
Przed wejściem do jakiejś świątyni.
BN-kapłan: A ty, chłopcze, jakie bóstwo czcisz?
Rincewind: Ja? Ja wierzę w boga ateistów.
Wieczorem, kiedy padał rzęsisty deszcz, zmarznięta i przemoknięta drużyna
zapukała do drzwi karczmy.
Okienko uchylił gruby karczarz.
Karczmarz: Czego chcecie?!
Fargo: Kurwa, cukierki rozdajemy, ty kretynie!
Po wyciągnięciu z jeńca wszystkich potrzebnych informacji, Fargo chciał
zabić delikwenta.
Drużyna: No co ty! Nie możesz go tak zabić, przecież to nieetyczne, jak
ty w ogóle możesz patrzeć na siebie w lustrze, itd.
Fargo: Hmm..no dobra, niech wam będzie. Dzisiaj wykażę się litością i
miłosierdziem.
MG: Czyli co robisz?
Fargo: Zabijam go...
Po ubiciu pijanego sławnego barbarzyńcy (Fargo zdzielił go ostrzem po
potylicy, gdy ten leżał na ziemi...):
Calad: Ha! A taki wielki był!!
Fargo: Coś mi tu strasznie śmierdzi...
Sil: Pewnie dlatego, że to stajnia...
Patrząc na ręcznie rysowaną mapkę.
Drużyna: A to co? Kartofle?
MG: Nie...to składzik węgla...
Słynne powiedzienie Calada:
Jeśli chcesz mogę pomodlić się za twoje dzieci.
Calad: Zanim upadnie na ziemię, podbiegam i krzyczę: "poświęcam
tę śmierć Morrowi!!".
Ile za to można dostać punktów łaski?
Po tym jak Fargo rozczłonował pewnego maga, którego wydawało się zabił
wcześniej podrzynając gardło.
Fargo: Niektórzy, cholera, nie rozumieją za pierwszym razem!
I na koniec z innej sesji, gdzie bohaterem jest mroczny elf Arlen, który
ma bladą cerę, tłuste czarne włosy, czerwone oczy
i rząd zębów jak wypadek na cmentarzu w środku zimy.
Arlen: Mówię tym kapłanom, że ABSOLUTNIE nie jestem mroczny, po czym ładnie
się uśmiecham :D
Awen awen666@wp.pl
***
kilka tekstow z sesji (same dziewczyny:)
MG: Theresa, czujesz magie.
Krasnolud: A ja coś czuje?
MG: Czujesz jak cie helm uwiera. ( -Theresa-kobitka)
MG: Staruszek ma brązowe wlosy, gdzieniegdzie rozjasnione, takie blond...
Theresa: Balejaz?
MG: Macie pismo od tego... yyy.... no...
Elfka: Burmistrza
MG: No przeciez mowie!!!
MG (do Theresy): Miecz jest chroniony przez ściane ognia...
Krasnolud: Wody???
Paweł Nazarewicz <barnaba18@o2.pl>
***
WHRP:
Druzyna w szybkim ataku wykonczyła trzech konnych bandziorów, tracąc
przy
tym jednego członka (NPC). Dominic, poszukiwacz przygod (taki Johny Depp
z
Klatwy Czarnej Perly), komentuje:
- Hmm ... bilansik starcia - druzyna: -1 czlowiek +3 konie.
Joseph-karczmarz (w tej roli pomocniczy mistrz gry, ktory odtwarzal czesc
NPCtow) i Jana, "bojowa dziwka druzyny".
- U nas, pani, w wiosce sami starzy ludzie. Ja owszem, kiedys walczylem,
ale
dawno (pokazuje na wielka siekiere na scianie). Ze co? Strzelac ... ?
Pani,
moze jeden Hans u nas potrafi jeszcze strzelac z siekiery.
- Myslalam raczej o kuszy ...
Mistrz Gry przypomina ostatnio rozpoczeta przygode (z tym, ze bylo to
dawno). Nastepuje dlugi i kwiecisty opis zagubionej wsrod lasow wioski,
ktory - jak zwykle - przerywa co chwile graczka odtawrzajaca Ashlan
(poczatkujaca czarodziejka) wnerwiajacymi pytaniami.
MG: No wiec w wiosce zyja wlasciwie sami staruszkowie, wiec nie ma co
liczyc na wspar ...
A: ... jest jeszcze dziecko ...
MG: tak, oczywiscie, jest jeszcze dziecko, malutka coreczka Ann. W kazdym
razie w wiosce ...
A: ... byl jeszcze ten wyrostek, ktory nas zawiadomil ...
MG: Tak, ale on juz nie zyje. Wracajac do wioski ...
A: A kim byli jego rodzice ?
MG: Argh ... To byl podrzutek !!! Pełno ich się tu kręci po okolicznych
lasach !!!!!
Druzyna rozwaza, czy wejsc do odkrytego w lesie grobowca. Dyskutuja:
Ashlan
(poczatkujaca czarodziejka), Jana (dziwka-złodziej), Dominik (poszukiwacz
przygod).
A: Wchodzimy! Trzeba to zbadac.
D: Sluchajcie, to moze byc niebezpieczne. Nie wiadomo co tam sie kryje.
W takich miejscach mozna napytac sobie cholernych klopotow. Nigdy nie
wiesz,
co tam sie kryje, do cholery ... Tam moze na nas czekac tysiace pulapek.
J: Wiesz jakie tam moga byc skarby ... ?
D: SŁUCHAM ?
"Wojciech St. Moscibrodzki" <wojmos@interia.pl>
***
Mała angedotka z Deadlands.
Gramy u kumpla, ktory gra wymiatajacym rewolwerowcem - wygrzebancem.
Szeryf (MG) po 3-4 godzinach odchodzi od stolu idzie do toalety. Po chwili
MG wraca z kibelka i mowi do rewolwerowca (mowi na serio nie ma to zwiazku
z sesja).
MG - Masz obrzydliwego pajaka w wannie.
R - (zainteresowany, rozgladajac sie czujnie) - Patrze...
Moj gringo o nazwisku Ramon uczestniczy w strzelaninie. Siedzimy w domku
przez wszytkie mozliwe wejscia wpadaja indiance. Jeden z nich rozlupuje
klate naszego rewolwerowca, Ramon widzac to odstrzeliwuje z obrzynow obie
nogi indianca, potem rece. 10 minut pozniej po walce podchodzi do niego:
Ramon - przesluchuje go!
MG - chyba nie zyje
Ramon - Jak to? przeciez go nie zabilem! odsterzlilem mu konczyny!
MG- wykrwawil sie...
Siedzimy przy stole i rozmawiamy z czlowiekiem (bezposrednim podwadnym
Helstromma) o imieniu Robertson:
G1 - Nie bede wspolprawcowal dopoki nie zobacze dowodu na to ze moji bliscy
sa cali!
Rob. - nie ma problemu (odwraca sie i krzyczy) - przyniescie truchla!
Ten sam gosc grajacy wojasa z D&D i rewolwerowca zakrada sie za panienka
ktora ma pochwycic. Dla odmiany jego postac to
wielki karkol swietobliwy.
MG-Widzisz jak dziewczyna wskakuje na konia i galopuje w twoja strone!
chce uciec!
G - jak kon bedzie przebiegal kolo mnie to lapie go za ogon.
MG - budzisz sie rano na ulicy, masz odcisnieta podkowe na klacie....
D&D
MG- jakas wielka łapa przedarla sie przez dach!
M - padam na ziemie
D - staje pod sciana z łukiem wycelowanym w konczyne potwora
W - wyskakuje przez okno, na glowke zeby szybciej spasc i biegne po topor!
MG - zlamales sobie kregoslup...
W - ???!!! jakto przeciez mam 113 HP ?
MG - Co robisz?
W - Drapie go toporem po plecach (rzuca kostkami wywala krytyka i same
12 na kostkach)....
MG - piekny majowy poranek wychdzicie przed domek i widzicie jak kaplana
psy po placu targaja.
Wojas oporzadzajas swojego konia w stajni.
MG- podchodzi do ciebie straznik chyba chce....
W - obcinam mu glowe zanim podejdzie!
MG - ....zapytac.....
chris <victor_chris@wp.pl>
***
AD&D
Vaal - MG
Manique - elfi paladyn
Beorn - krasnoludzki wojownik
Vanitas - halflińska złodziejka
Vaal: Drogę zastępuje wam kobieta w chuście na głowie upiętej tak, by
zasłaniała jej głowę. Obok niej staje typowy rębajło
i każe nam się zatrrzymać.
Manique: Każę mojemu (tresowanemu) sokołowi ściągnąc jej chustę z głowy.
Vaal: Ściągnął jej chustę i widzicie, że...
Manique: Jest łysa?!
Vaal: Tak... NIE!!!!
Vanitas de Meaux: vanitas137@o2.pl
***
System Warhammer
Katarzyna - Anna Kalstein ludzka szlachcianka
Paulina Lorena Avaalach elfia traperka
Paweł Hans Knopersdorf średnia szlachta, student
Adrian Baugi Hamdirson krasnolud, wojownik i kartograf
Noel Profesjonał baardzo tajemniczy i niebezpieczny NPC, podobno ma
chronić drużynę
Krzysztof Cregenan Ciuruś Miś Gry
Kontaktow z inkwizycją ciąg dalszy...
Lorena do Inkwizytora : O wielki Inkubatorze!
Krasnolud w akcji.
Baugi: Co to jest inteligencja??
Baugi: Czemu praworęczna elfka walczy leworęczną rękawicą?!
Gracze odnaleźli w ruinach tajemniczej kaplicy poturbowaną i poranioną
młodą dziewczynę. Dziewczyna w szoku, płacze i bełkocze, ślady wskazują
że miała być złożona w ofierze przez zabite wcześniej ghule (?). Gracze
szukają pułapek i tajnych przejść.
Lorena: A jak coś się stanę jak wcisnę tę cegłę?
Baugi: Osłaniam Booo pajęczyną !
Drużyna odnalazła starożytny sarkofag. A w sarkofagu szkielet ubrany
w rozsypującą się zbroję.
Baugi: Wodzu nie wstajesz?!
Drużyna zastanawia się jak odkopać zasypany tunel.
Noel: Ale nie mamy nawet łopaty!
Lorena: Ale mamy krasnoluda gornika! Nim odkopiemy!
Najczęściej deklarowana akcja przez Lorenę i Baugiego:
Szukamy pułapek, tajnych przejść i martwych elfow!
Krzysztof Cregenan Ciuruś <nekro1@poczta.wp.pl>
***
Rzecz dzieje się w Detroit.
GM: Dookoła widzicie wiele budynków, lamp i tłumy ludzi. Co robicie?
G1: Podchodze pod latarnie i zaczepiam przypadkowe dziewczyny.
G2: Podchodze do G1 i mówie: "Dawno czekałem na ten moment...Choć
skarbie!"
G2 to chłopak!!!
Gzieś przy ulicy leży jakaś czarna paczka.
GM: Widzisz czarną paczkę.
G: Podnoszę ją, potrząsam i słucham, czy nie miauczy!!!
tomasz kułakowski <tomanr1@wp.pl>
***
Warhammer:
MG (do G1): Podchodzisz do rogu, gdy nagle zza niego dostajesz pałą w
twarz, tak na wysokości oczu ...
G2 (do G1, współczująco): Odpisz sobie dwie gałki oczne.
G1 podchodzi do barmana.
G1: Czy myślisz, że 100 ZK za dziwkę to dużo?
Barman (zdezorientowany): No ... chyba raczej tak.
G1: To powiedz swojej żonie, żeby mi wydała resztę.
sethan@op.pl
_________17 października 2003__________
CP2020
Gracze zabili jakiegos kolesia w srodku miasta no i ktos wezwal gliny
MG: Widzicie ze w waszym kierunku leci AV-ałka
Gracz1: Co to jest AV-ałka?
Gracz2: yyyy... to taki samolot... znaczy smiglowiec... o wielkosci cegly.
WFRP
Graczy zaatakowal jakis mag, oczywiscie nic sobie z tego nie robia
Gracz1: Sluchaj czym sie zabija maga? Wilkołaka srebrem, wampira drewnianym
kolkiem. A czym maga?
Gracz2: Nie wiem... moze brazowym taboretem?
WFRP
Krasnolud wpada do jeziora. Ma zajebiscie duzo sprzetu na sobie a w plecaku
zlota zastawe ktora wczesniej zwineli.
MG: (troche zniecierpliwiony bo gracz nic nie robi i zaraz sie utopi)
Topisz sie! Proponuje zebys odpial ten jebany plecak i sprobowal wyplynac.
Gracz: Pierdole to...
MG: Jakto pierdolisz? Zaraz zginiesz.
Gracz: Zlota nie wyrzuce. Mam to w dupie.
MG: No i co zamierzasz zrobic?
Gracz: (Gracz z usmiechem) Uzyje punktu przeznaczenia.
WFRP
Krasnolud wchodzi do karczmy. Podchodzi do barmana.
Gracz: Barman co 15 min bedziesz mi podawal kufel piwa. A jak juz zobaczysz,
ze jestem pijany to co 25 min.
WFRP
Nowy gracz w druzynie. Troche zdziwiony tym ze wszyscy od poczatku
sesji niosa trumne. Po jakis 30 min sesji w koncu nie wytrzymuje i pyta.
Nowy gracz: Po ch* my ta trumne caly czas nosimy?
Gracz: (ze smiechem) Zobaczysz...
WFRP
Gracze sa w jakim ponurym zamczysku.
MG: Na podlodze widzicie pentagram.
Gracz: Szczam na to.
MG: Zaczynasz sie robic zielony, potem zolty, a po chwili wyparowujesz.
WFRP
MG: Zaczyna cie bolec brzuch. Zbiera ci sie na wymioty. Dopada cie sranie.
Gracz: Ej jakto? Dlaczego?
MG: Pamietasz jak rano jadles kurczaka?
Gracz: No pamietam.
MG: (z usmiechem) To nie byl kurczak.
WFRP
Gracze ida ostroznie skalistym wystepem.
MG: Potykasz sie... ale w ostatniej chwili udaje Ci sie chwycic prawa
reka wystajacy korzen.
Gracz: Ale ja nie mam prawej reki.
MG: Ups... no to masz pecha.
Rafał (Shirley) Ostroga <e-shirley@wp.pl>
****
System Warhammer
Katarzyna - Anna Kalstein - ludzka szlachcianka
Paulina - Lorena Avaalach - elfia traperka
Paweł - Hans Knopersdorf - średnia szlachta, student
Adrian - Baugi Hamdirson - krasnolud, wojownik i kartograf
Krzysztof Cregenan Ciuruś - Miś Gry
MG (opowiada): Po tygodniu jazdy....
Hans (przerywa): Ale była jazda!!!
MG: Z okien dyliżansu....
Hans (przerywa): Widać wpływ Kazimierza Wielkiego!
Komentarze poza grą:
Katarzyna: Było widać wpływ Kazimierza Odnowiciela! No wiesz zastał drewnianą...
Paweł: To Kazimierz Wielki!
Anna: Nieprawda! (Zerka w kartę postaci) To ja mam historię, a ty znajomość
języków!
MG: Z okien dyliżansu widzicie górki i laski.
Hans: Ogladam te laski!!
MG: Podchodzicie do zamku.
Baugi: Zapisujemy numery tego zamku.
MG do Anny: Nikt cię nie zgwałci, jesteś przecież w karczmie.
Anna: Tego się właśnie obawiam!
Baugi: (patrząc na jedzenie, prawdopodobnie zatrute): Łapię kawałek tego
żarcia do sanepidu.
Anna woła Baugiego: Bulimek gdzie jesteś??!!
Anna do inkwizytora podczas przesłuchania drużyny przez tegoż:
Choć na zapleczę to pokaże ci jak jeżdzę konno.
Cała ekipa została pobita do nieprzytomności i zamknięta w ciemnym lochu.
Stracili wszystkie swoje przedmioty, mają tylko swoje ubrania i kombinują
jak wyjść.
Hans: Grzebię w słomie zaścielającej podłogę.
Baugi: Grzebię w drzwiach...
MG: Krasnolud - kornik!!
Anna: Idziemy do Inkasenta (mając na myśli inkwizytora).
Anna przywalona ciałem nieprzytomnego żołnierza (burda w karczmie): Co
mi wystaje spod niego?
Baugi: Nikt cię nie zgwałci!!
Prawie cała drużyna zginęła. Elfka Lorena zagineła. Zabici wydają właśnie
1 PP.
Baugi (zdziwiony, wręcz zgorszony) do Loreny: Co nie wydałaś swojego PP?!!
Chomik!!
Noel chce żeby Baugi oddał mu tajemniczy pazur który był wbity w pewne
zwłoki.
Baugi: A co konkretnie chcesz? W jednej ręce mam szpon, w drugiej kieł,
a w kieszeni udko.
Noel: Jeseś pijana??
Anna (wykazując ewidentne oznaki upojenia): Nie znasz literkuf!
Krzysztof Cregenan Ciuruś <nekro1@poczta.wp.pl>
***
Scenka u kowala sprzedajmy złom
G1:Ja się targuje z kowlaem bo mam największą charyzme
G2:Tak ale ty się targałeś ostatnio (zamiast targowałeś)
Kuba <kubus30@poczta.onet.pl>
***
Sesja WFRP. Gracze są w mieście oblężonym przez wrogie siły. Jeden z
nich krasnolud imieniem Averfield postanawia wyskoczyć na mały rekonesans.
Nie informując nikogo w środku nocy złazi po linie przywiązanej do murów.
Wraca ze zwiadu i usiłuje wspiąć się po linie na mur. Zauważa to strażnik,
który natychmiast podbiega do liny i zaczyna ją odcinać sądząc, że to
wrogowie. Nie zrażony tym Averfield woła do strażnika:
" Proszę nie obcinać tej liny, Ja się tu wspinam" :-)
Sesja DL: Gracze chcąc pomóc opętanemu przez złego Manitou towarzyszowi
muszą udać się w Góry Skaliste, do jaskini, w
której spoczywają doczesne szczątki Indiańskiego szamana wielkiego Wa'hi'hi.
Posse prowadzi Indianin Ryczący Bawół. Przed
wejściem do jaskini Indianin oświadcza: "Zdjąć buty, żeby nie obrazić
Wielkiego Wa'hi'hi". Jeden z graczy natychmiast odpala
"a co to kur.. Meczet?"
Andrzej Kubis <raistlin76@tenbit.pl>
***
krasnoludzkie:
"nam strzelac nie kazano ..."
[krzywy, paskudny uśmiech]
" ... my, tak - sami z siebie "
MG: sluchajcie, jak chcecie, to poprowadze wam Kryształy Czasu
G a: Nie mamy tylu kostek.
(warhammer) Jana: "to znaczy ja nie chce mowic, ze sie tego nie
domyslalam ... ale sie domyslalam ..."
(cyberpunk) faumous last words: "to tylko woskowa laleczka"
(warhammer) druzyna zaczyna kapac sie w rzece. Gracze rubasznie komentuja
jak kogo natura obdarzyla ...
Vorg: Mistrzu, rzuc mi ile mam ... no wiesz ... dlugosci ... ?
MG: (rzuca, usmiecha sie dziwnie i pisze cos na kartce)
Vorg: hmmm ... tego, no wiesz ... nie jest zle ... choc myslalem ze bedzie
lepiej ... a we wzwodzie ?
MG (ze zlosliwym usmiechem): to j e s t we wzwodzie
Vorg (z rozpacza): o rany ... no trudno ... to powiedz chociaz ze mam
długi język ...
Werewolf:
głęboka Umbra, wiadomo, dziwne rzeczy sie moga zdarzyc
dramatis personae: Trzy Lata i Mam To Na koncu Języka (ahrouni) i Nie
Kiwnąłem Palcem (szaman)
Trzy Lata przepytuje Drzewo Zycia, ktore jednak za przysluge zada zlozenia
daru krwi od jednego z garou. Targi trwaja, sytuacja nieprzyjemna - widac
w okolicy slugi Zmija. W koncu Trzy Lata zaczyna tyrade, majaca zlamac
wole interlokutora ...
- Drogi Sługo Gai, nasz bracie, rozumiem, ze sytuacja powoli staje sie
groteskowa ...
Nie Kiwnąłem Palcem:
- w sumie fakt - rozmawiasz z d r z e w e m
"Wojciech St. Moscibrodzki" <wojmos@mad.com.pl>
***
GM: Sklepikarze otwierają szyldy...
GM: Czy schodziłeś próbując się wspinać w dół?
GM: A czym rozbijasz te drzwi?
G (krasnolud): Jak to czym???? Sobą!!
GM: Widzicie pomieszczenie wyłożone pięknym marmurem.
G: No tego to nie wyniesiemy...
Opowieści Ptaśka po przygodzie:
- No i wtedy się dimension doorowałem do tej chatki...
- Ale później nic nie robiłem tylko się bałem.
I problem z goblinią fortecą jest taki, że żaden z naszych wojowników
się do niej nie zmieści, bo drzwi są za małe.
"A do każdego czaru domieszka d6 ognia, co jak wiadomo na trolle
działa onieśmielająco"
"Ściągnąłem gościa na minus 30. To zasadniczo zabija,,,"
Agnieszka 'Kaila' Richter <kaila(at)kaila.pl >
***
System Legenda Pięciu Kręgów
Dramatis Personae:
Kapuhy - Agasha Hashige (Shugenja klanu Smoka)
Tiamath - Mirumoto Tsunami (Bushi klanu Smoka)
Rogue - Otaku Jusu Mosha (Bushi klanu Jednorożca)
Holgan - Katsunamori (Ronin/Bushi klanu Skorpiona)
Gambit - Bayushi Kaneda (Bushi klanu Skorpiona)
Dibbler - MG, Płatki Róży, Boski Deszcz, ONI, Geishe.
Kiedy przy wypowiedzi jest imię postaci, to było to mówione w grze, jeśli
nick gracza, to jest to tekst/komentarz wypowiedziany poza grą.
Opinia o składzie drużyny.
Tiamath: Miała być normalna drużyna, a są same dziwki i assassini.
Drużyna płynie w dół rzeki małą łódeczką. Wokół gęsta dżungla, w której
zapewne czają się stwory ciemności.
MG: Słyszycie głosy, szepty na wietrze. Mówią: "Zawróćcie.wszyscy zginiecie."
Gambit: Aaaa.standardowe drogowskazy.
Katsunamori poszła na zwiad w dżunglę. Po pewnym czasie wróciła.
Mirumoto: O wróciła.
Gambit: No i teraz jest z klanu Jeża (tu następuje gest ręką naśladujący
upadające ciało naszpikowane na plecach strzałami)
Bayushi Kaneda przez cały czas wyprawy siedział niemal bez ruchu na dziobie
łodzi. Nie odzywał się i nie reagował na zaczepki reszty drużyny. Po trzech
dniach, przy okazji postoju przy obozowisku oddziału klanu Jednorożca,
wyszła na jaw okrutna prawda.
MG: Samuraj samurajem, a metabolizm metabolizmem.
Wieczorny postój. Drużyna schodzi z łódki na brzeg. Na pokładzie zostają
tylko Katsunamori i Bayushi Kaneda.
Tiamath: Tja.no to pewnie będą się bzykać.
Katsunamori, która przez bardzo długi czas podawała się za Ronina, w wyniku
ostrej kłótni z Mirumoto Tsunami, ujawniła się jako Bushi z klanu Skorpiona.
Po bezkrwawo zakończonym pojedynku i ostrej kłótni postanowiła ratować
swój honor i popełniła seppuku. Na kolejnym postoju jej ciało zostało
złożone na stosie, a rano Bayushi Kaneda podpalił stos i drużyna popłynęła
powolutku (łódka była strasznie powolna) dalej.
MG: Po jakichś dwóch godzinach..
Tiamath: Ogień nas dogania???
D&D 3rd Edition
Dramatis Personae:
Holgan - Holgan (Paladynka)
Dibbler - Sierżant Rybak (Saper) - nowy dowódca
Wojtek - Gork (Kapłan)
Kapuhy - Albreht (Wojownik)
MarCamper - Eldon (Niziołek)
Winetou - Malanel (Sorcerer)
Tiamath - Aramil (Zwiadowca - tak twierdzi)
Gambit - MG, przeznaczenie, karząca ręka sprawiedliwości, Ponury Żniwiarz...
Kapuhy opisuje swoją postać:
Kapuhy: Zwykła kolczuga, z krótkim rękawem.
MG: Taki T-Chain
Dalszy ciąg opisu
Kapuhy: No wiesz.taki typowy aryjczyk, blond włosy.
Dibbler: No nie, typowy aryjczyk jest łysy.
Albreht: Pół godziny później jestem na zewnątrz i standardowa poranna
czynność.
Gork: Czyli chędożysz?
Drużyna zatrzymała się w Karczmie.
Rybak: Potem schodzę do wychodka i zamawiam kolację na rano.
Aramil zginął od krytycznego ciosu krasnoludzkiego topora.
Wojtek: Nie martw się.mam Animate Dead. Tak czy inaczej będziesz z nami.
Czynności wieczorne Malanela.
Malanel: Zachowuję się perwersyjnie. Najpierw chędożę, a potem się myję.
Sierżant Rybak po raz pierwszy widzi oddział, który dostał pod komendę
(reszta drużyny).
MG: Stoisz i patrzysz na nich. Tylko dwie osoby pachną wojskowością.
Eldon: Momencik - ja się przecież myłem.
Tomasz 'Gambit' Dobosz <gambit@garfield.rudykot.pl>
Powrót do strony RPG |