KWIATKI Z SESJI - Część V
Aktualizacja 10 sierpnia 2003
Większość poniższych tekstów pochodzi z poczty elektronicznej.
Jeżeli masz jakieś zabawne wspomnienia z sesji, to prześlij koniecznie
na mój adres: kaila(at)kaila.pl
(tylko błagam - z polskimi znakami!!! ;)
2020
gracz zaglądając do szybu windy: widzę tam coś?
MG: chyba - być może - widzisz...
alien
gracz: robię wszystko, żeby to działo ostygło. jak trzeba to na nie leję.
Mg: ok, odpisz sobie pena i dopisz sobie parówkę. Co robisz?
gracz: jem parówkę.
alien
gracz: dla podkreslenia wagi moich słów Kamil pociągnie serią po ochroniarzach.
alien
npc: to ile chcą panowie tej amunicji?
gracz: Hmmm... czterech przed bramą, i jeszcze dwóch przy windzie...
Kacety:
jeden z graczy (rycerz) usiadł na martwiaczym tronie, i zamienił się w
kupkę popiołu.
tenże gracz pośmiertnie: to chociaż pochowajcie mnie jakoś z honorami...
inny gracz: tak, wygrzebmy mu jakąś mikrojamkę...
Jaeszcze inny gracz: ...i usypiemy mikrokurhanik...
Cthulu
gracz: jak to, kurwa, nie działają na nich oślepiacze?
MG: Wyobraź sobie, że mają oczy wycinane z trupów.
Gracze: Aaaa... to nas przekonuje.
Cthulu
Gracz: No dalej kurwa, rozpierdalaj te drzwi!!!!!
NPC: Profesorze, mam klucz...
Wilk:
Gracz tłumaczy małej dziewczynce, żeby nie jadła nieświeżych potraw:
- Musisz uważać, co wkładasz do organizmu swojego.
Wilk:
Gracz: Obwąchuję go.
MG: Czujesz delikatny zapach marihuany.
Gracz: Jakie ma oczy?
MG wytrzeszczając się w kierunku gracza: Takie.
Solar <solar@o2.pl>
***
Dyskusja dwóch graczy. Jeden (wojownik) właśnie znalazł Rod of Command
(Różdżkę Rozkazu), ale wie o tym tylko ten drugi (mag), który rozpoznał
przedmiot na pierwszy rzut oka.
G1 (wojownik): Hmm ... Co można z nią zrobić ?
MG: Nie wiesz tego ...
G2 (mag): Daj mi tę różdżkę, pokażę ci.
G1: Sam wymyślę ...
G2: Dam ci 10 złotych koron ...
G1: W dupę sobie wsadź te dziesięć koron !!!
G2: Kurna nie daruję ci tego ... !!!!
"Wojciech St. Mościbrodzki"
<wojmos@dgt.com.pl>
***
Bohaterka narobiła zadymy w zaułku, gdzie uciekł złodziej, który ukradł
jej kuszę. Po dłuższej walce wychodzi z walki prawie bez szwanku, lecz
zaraz potem wpada tam Straż Miejska. Bohaterka jest córką znanego w okolicy
fechmistrza, który zajmuje się szkoleniem.
B: ...i po drodzę rozmawiam ze strażnikiem, który (nawiasem mówiąc) jest
uczniem mojego ojca!
MG: ...aaale to może ja będę decydował, kim on jest?
B: Ale to ja go znam!
Ogniliusz <lunar@op.pl>
***
GM tłumacząc przeliczanie wzrostu ze stóp na centymetry:
- Nie czuję się za dobrze w calach...
GM: Lawful to taki co się kieruje prawem.
G: Ja też się kieruję prawem ale silniejszego...
W trakcie robienia postaci:
GM: Druidzi to są tacy goście, co chodzą po lasach i udają, że są ekologami.
Agnieszka 'Kaila' Richter <kaila(at)kaila.pl >
***
To była nasza pierwsza sesja - czterech graczy pierwszy raz mający styczność
z RPG i bardziej doświadczony MG
(w nawiasach będą moje komentarze sytuacju na sesji)
MG: Facet z karczmy zaprowadza was do lasu, znajdujecie się na polanie
pośród drzew, nagle widzicie jak gość zamienia się w wielkiego ogrzego
maga. Zza krzaków wyskakuje jeszcze czterech goblinów.
(gracze siedzą z wywalonymi w strone MG oczmi, po czym patrzą się po sobie.
W końcu jednen z graczy przypomina sobie, że jest półelfem łowcą)
GRACZ: Słuchaj no (mówi do MG przyciszonym głosem. Gracz ma nad wyraz
poważną mine). Są tu jakieś zwierzęta?
MG: Tak są
GRACZ: Jakie? (patrzy się z nadzieją w oczach)
MG: Wiewiórki (MG zrobił lekki szyderczy uśmiech, licząc na to, że gracz
oczekuje jakiegoś fest zwierza)
GRACZ: A mogę jedną zauroczyć? (mówi to bardzo poważnie, z wypiekami na
twarzy)
MG: Wiewiórkę??????? (MG popatrzył na gracza jak na debila, zastanawiając
się po jaką cholere potrzebne mu są wiewiórki w walce z ogrzym magiem
i goblinami)
(Gracz zorientował się, że popełnił gafę. Jednak postanowił się jakoś
wyratować)
GRACZ: No nie wiesz??? (i w tym momencie wykonał ruch tak jakby chwycił
tę wiewiórkę za ogon i zaczął nią kręcić nad głową, po czym chciał ją
rzucić w bliżej nieokreślonym kierunku) WALECZNE WIEWIÓRKI !!!!!!!!!!
Znowu ta sama ekipa, tyle że przybył nam nowy gracz - elf złodziej. Szliśmy
przez las. W końcu drogę przecięła nam jakaś dość szeroka rzeka. Nie więdząc
jaka jest jej głębokość i nie mając jak przez nią przejść (nie moglismy
zwalić drzewa, lin też nie mieliśmy) masz łowca wziął długi kij, wszedł
do wody i starał się wybadać dno rzeki. Jak się okazało woda sięgała tylko
do klatki piersiowej. Zaczęliśmy przechodzić po koleji. Przyszła kolej
na elfa.
- No to wchodze do wody i brnę na drugi brzeg - deklaruje
- Dochodzisz prawie do połowy - zaczyna MG - kiedy nagle dostrzegasz za
sobą bulgot wody
- Spierdalaaaaajj!!!! - krzyczymy mu z brzegu - to jakiś potwór pewnie.
Spierdalaj stamtąd!!!!!
- No to ja staram się szybciej dostać na drugi brzeg - mówi poddenerwowany
gracz
- Nieee...spierdalaj z powrotem!!! Masz bliżej - krzyczymy mu
- No to ja się szybko wracam - mówi gracz z paniką w głosie
- No udało Ci się - mówi MG - jednak teraz dopiero stwierdzasz, że to
wcale nie był żaden potwór tylko po prostu "puściłeś bąka" pod
wodą - dokańcza zadowolony MG
Paulina <visenna0@poczta.onet.pl>
_________14 lipca 2003__________
Fallout
MG tłumaczy graczowi jak działa resist poison:
- Dostajesz dwa razy więcej, ale o większą połowę jesteś zmniejszony.
Warhammer:
Zdziwiony gracz pyta się drugiego dlaczego BN jedzie z nimi chociaż miał
zostać:
- Dlaczego Larof jedzie z nami?! Przecież miał zostać
- Bał się że go wydymamy
- W dupę?
- Gdzie, to pół biedy- Na skarbach!
Gracz: Musiałem zapłcić aż 10 ZK za tą podróż
MG: No tak, ale za to dotarłeś w 4 dni zamiast w 10 godzin
Dramatyczna sytuacja na pustyni:
Gracz: Idę napoić muła wodą
MG: Ale juz nie macie wody
Gracz: No to krwią (sic)
Opis krasnoluda:
Widzisz jakiś mały, niewielki ale w sumie całkiem spory kształt
Orki pustoszą okolicę przez którą podróżują gracze. Drużyna napotyka na
grupę wieśników którzy z radością krzyczą:
- Jesteśmy ocaleni!
Krasnolud (zakapior)- Dlaczego sądzicie ze jesteście ocaleni?
Jedzie sobie drużyna wojskowych z przepatrywaczem- Kobietą. W pewnej chwili
z lasu wychodzi na drogę zielarka:
Przepatrywaczka- Hej, jakś dziewica. Trzeba ją uswiadomić
Zielarka: - wolałabym zostać uświadomiona przez mężczyznę
MG do gracza który spóźnił się na sesję:
MG:- jeżeli zmontujesz jakąś postać zanim reszta zrobi coś mądrego, to
możesz zagrać
Jeden z graczy: - Coś mi sie wydaje że masz mnóstwo czasu...
MERP
Bardzo niedoświadczony MG, bardzo doświadczeni gracze
BN ustami MG: Mogę wam podesłać do pokoju jakieś piękne elfice, czy coś..
Gracz: To ja wolę piękne elfice
Gracz: Szacowny elfie. Co ty odpierdalasz?
MG: Masz miecz atak +5, obrona +12, damage x2 ale jeszcze o tym nie wiesz
i musisz to zidentyfikować
MG próbuje ustalić ile gracz ma punktów magii:
- Ile masz czegoś tam?
Gwiezdne Wojny
Gracz- Próbuję wyczaić na słuch czy nas widzą.
Alien
Sierzant stacił całą swoją broń. szeregowy proponuje mu swój bagnet:
Sirżant marines:- Kurcewicz, wsadźcie se w dupę ten bagnet
Private Kurcewicz:- Nie chce podziurawić skafandra
Rozgoryczony sierżant marines:
Marines nie są przystosowani do myślenia. Powinno być tak jak zwykle:
Macie wymyśleć jak tam wejść, zabić i wyjść. Wchodzimy, dostajemy w tubę
i uciekamy.
Mumia
Gracze próbują uratować pewnego profesora który siedzi nieprzytomny w
auci wciąganym przez bagno. Udaje im się ale cali są oblepieni błotem.
Jeden z graczy zapomniał że jego postać pożyczyła swoje ubranie drugiej
postaci
- He, he - twój nowy dres
- Nie. Twoja sutanna
Gracz:- Ilu gosci mogę załatwić?
MG:- To zależy jak sie postarasz
Gracz:- No to wszystkich
Gracz: Napinam mięśnie aby zwiększyć ciężar ciała
Atak graczy na grupę setytów zakończył się fiaskiem. Postać gracza (mumia)
leży i widzi, że część towarzyszy leży już martwa a reszta zaraz zostanie
dobita. Gracz słyszy jak przywódca wampirów mówi o nim: Tego weźmiemy-
będzie zabawnie
MG (po rzucie na percepcję): Coś jest nie tak ale nie wiesz co...
Tommash <tommash@poczta.onet.pl>
***
System D&D 3rd Ed. (Jeżeli w kwiatkach używałem imion postaci, to
były to rozmowy w grze, jeśli nicków graczy, to poza grą.)
Dramatis Personae:
Holgan - Holgan (Paladynka)
Dibbler - Martin (Wojownik)
Wojtek - Gork (Kapłan)
Kapuhy - Albreht (Wojownik)
MarCamper - Eldon (Niziołek)
Winetou - Malanel (Sorcerer)
Tiamath - Aramil (Zwiadowca - tak twierdzi)
Gambit - MG, chórek, cheerleaders, Twisted Evil Mind...
Pojedynek ćwiczebny między Holgan i Albrehtem. Pomimo dobrych chęci niektóre
ciosy jednak dosięgają celu. Po jednym z nich, który wylądował na nodze
Albrehta, ten kończy ćwiczenia i utykając odchodzi
Holgan: Czy skorzystasz z leczenia?
Albreht: Nie mojej nodze to nie jest potrzebne, przejdzie.
Holgan: Ale może to co nad nogą?
Gork: O nie, nie ma mowy. Ja tam rąk nie przyłożę.
Drużyna, ze względu na poważne braki osobowe po poprzednich sesjach, otrzymała
uzupełnienia ze stanicy wojskowej, której podlega.
Holgan: Muszę sobie nowy skład drużyny do wykończenia wpisać
Wojtek: Wpisuj ołówkiem. Będzie łatwiej wymazywać.
Po śniadaniu następuje rozejście się do swoich obowiązków.
MG: Jedni sie modlą, inni trenują, a inni chędożą.
Holgan: Ja się modlę.
Albreht: Ja chędożę.
Do karczmy, w której siedzi Gork, wchodzi Niziołek ubrany w mundur stanicy,
której podlega Gork (to te uzupełnienia)
Gork: O piechota niskopienna...
Uzupełnienia przekazują Holgan listy i rozkazy z jednostki.
Holgan: Sprawdzam pieczęć na liście.
MG: Autentyczna.
Holgan: Nienaruszona rozumiem..
Eldon: Ja jej nie ruszałem.
Dysputa o niziołku (gadającym)
Wojtek: To taki Niziołkowy Korpus Dyplomatyczny.
Gambit: Tak, a jak będzie wszystkich wkurzał, to będzie niziołkowy Corpus
Delicti
Wojtek: Albo po prostu niziołkowy korpus.
Malanel jest piękny chłopak, więc w wiosce łaziły za nim dziewczyny...
MG: Do Albrehta kilka dziewczyn się uśmiecha...ale Malanel...No do niego
to dziewczyny ciągną jak muchy do gówna.
Malanel miał podjąć decyzję o wstąpieniu do armii.
MG: Czujesz na sobie niemal namacalny wzrok Kapitana stanicy.
Wojtek: No...w sumie to jesteś w wieku poborowym...
Eldon i Aramil przyjechali w charakterze uzupełnień i szukają w wiosce
Holgan.
Albreht: Wasz dowódca jest w świątyni...
MG: Kapuh, ty chędożysz i nic nie widzisz...
Drużyna trenuje jazdę konną (z różnymi ciekawymi efektami)
Kapuhy: Idę do toalety. W razie czego kulnijcie mi za konia.
Gambit: W toalecie, to sam sobie za swojego konia kulaj.
Tomasz 'Gambit' Dobosz <gambit@garfield.rudykot.pl>
***
Warhammer sesja gracze szukają BN'a już od paru tygodni w końcu go znajdują
jeden z graczy podniecony podbiega do niego przedstawiając się
BG: Witaj nieznajomy nazywam się Atli i pochodze z karczmy!
"Sobiesława 'Keylar' Różycka" <keylar@dobrzen.comar.pl>
***
WarhammerFRP
MG (grający za potężnego maga): - I teraz ciemność zalegnie cały świat...
Gracz: - A co mnie to, mam widzenie w ciemnościach.
MG: - (bla bla...) i wypada nagle na was 20 orków. Co robicie??
Slav: - Eeeee.... to może Karolina...
Ja: (z uroczym uśmiechem ;D) - Ja ich zgwałcę.
MG: - Widzicie ogromnego giganta, taki wielki, takiego jeszcze nigdy nie
widzieliście. Zmierza w waszą stronę... Co robicie???
Wszyscy: - Uuuuuuu....
Noir <noir_angel@poczta.onet.pl>
***
"BG siedzieli w karczmie, dokonali obowiązkowej rozróby, rezultatem
której było kilkanaście trupów. Nagle gracze dostali głupawki, zbijali
się z byle czego, a MG nie mógł zapanować nad sytuacją - drużyna wychodzi
z karczmy przez 40 minut czasu rzeczywistego. MG (chyba dwudziesty raz):
Wychodzicie z karczmy...BG: A ciała już się rozłożyły?"
"W trakcie sesji nasze postacie zabiły człowieka. Trup leży na ulicy,
głowa niemalże wybuchła po celnym ciosie pałką, a zaraz pojawi się patrol
straży. Trzeba umarlaka gdzieś ukryć. Pierwsza myśl: do wychodka.BG: Za
mocno cisnął, biedaczek..."
"W jednej przygodzie udało się nam ożywić golema - Przedwiecznego.MG:
Nagle cała świątynia zaczyna się trząść. Głowa Przedwiecznego zaczyna
się poruszać, a osiadły na nim piach zsypuje się, ukazując potężne metalowe
cielsko. W oczodołach zapalają się jaskrawe, czerwone światła...BG: ...a
potem żółte i zielone. On pewnie robił za sygnalizator na przejściu."
"System autorski. Pewien ork opowiada swój życiorys. Dla nieświadomych
- Viashino to człowiek-jaszczur. Cała historia opowiedziana posępnym głosem:
BG: Pewien Viashino zabił mi matkę. A potem zgwałcił. Tak się narodziłem.
Miałem wtedy trzy lata..."
"Drużyna dostała się do Gildii Przemytników. W trakcie rozmowy BG zaczęli
zastanawiać się, czy łatwo byłoby pozabijać wszystkich. MG przejrzał ich
plany:MG (jako szef gildii): Nawet nie próbujcie. Jest tu nas trzydziestu
chłopa...BG: ... i żadnej baby. Pewnie wam tu chłopcy wesoło..."
"Gracz postanowił poprowadzić bardzo charyzmatyczną postać. Jego BG nosił
szpadę, koronkową chustkę, robił sobie makijaż, nawet mówił z francuskim
akcentem. Przypadkiem trafił do speluny, gdzie stołowała się reszta drużyny.
Zamówił jajecznicę. Karczmarz podaje mu danie w drewnianej misie i brudnej
łyżce.BG: Ależ, gahcon, ta łyżka jest bhudna. Pophoszę czyste sztućce.MG:
Nagle uświadamiasz sobie, że stałeś się obiektem powszechnego zainteresowania.
I chociaż jest ósma rano, przysiągłbyś... że słyszysz świerszcze."
I na koniec IN MEMORIAM, czyli ostatnie słowa przed śmiercią
1. BG: Eee tam, łasica...
Łasica trafiła krytyka i rozchlastała BG jednym ciosem.
2. 1-poziomowy wojownik do bardzo_wysoko_poziomowego, ciemnoskórego paladyna:-
Panie asfalt...
3. BG (cieszy się z pokonania utopca): To za resztę hapeków wykonuję taniec
zwycięstwa!
Morał: nigdy nie graj u dosłownego MG, który nie zdaje sobie sprawy, że
gracz po prostu pomylił punkty ruchu z punktami życia
<thrall16@poczta.onet.pl>
_________9 czerwca 2003__________
"Fallout PnP. Bandyci otoczyli miasto:
BG (patrzy przez lornetkę): Bandyci na 12.00! Na 11.59! 11.58! 11.57...
co jest po 57? 11.58! 11.59!..."
"Fallout PnP. Próbujemy dogadać się z handlarzem.
BG1: To handelek. Mam Sex Appeal, to powinno być łatwiej.
BG2: Ale to działa tylko na kobiety...
BG1 (urażonym tonem): No to co? Może jest pedałem..."
"Fallout PnP. Gracz - lekarz, właśnie amputował nogę jednemu z NPC.
MG: I przychodzi Olaf. Patrzy na nogę leżącą bezczelnie i beztrosko na
środku pokoju: A to?
BG: Możesz sobie wziąć..."
"D&D. Drużyna stara się rozwiązać sprawę tajemniczych podpaleń. W
końcu na komendę zgłosił się człowiek, który stał za większością z nich,
ale stracił panowanie i w pożarze zginęła jego żona. Teraz zalewa się
łzami i chce jakoś pomóc ofiarom.
BG: A wcześniej nie pomyślałeś o niewinnych ludziach, co?
MG: Wiem, że postępowałem źle, ale teraz próbuję coś dla nich zrobić!
BG: A twoją żonę widłami przerzucają..."
"D&D. Ciąg dalszy śledztwa. Drużyna chodzi, pyta się wszystkich o
wszystko. Ma jedynie garść faktów, które się ze sobą nie wiążą. Po kolejnym
nieudanym wywiadzie:
BG1: Znowu gówno! Zaczynam mieć dość! Przecież to się kupy nie trzyma!
BG2: Dobra spoko, coś się z tego skleci i zabijemy odpowiednią osobę."
"D&D. Gracz - elf ranger uparł się, aby spać w odległym lesie. Chciał
też złapać sobie śniadanie i kłócił się z MG, że elf musi spać tylko 4
godziny.
MG (lekko zdenerwowany): Dobra, śpisz. Budzisz się bez ręki i nogi. Słyszysz
jakieś mlaskanie. Patrzysz i widzisz, że niedźwiedź wpierdala twojego
psa. Odwraca się do ciebie i mówi: "O, obudziłeś się wreszcie. Wiesz,
spałeś trzy dni..."
Podczas tworzenia postaci:
-Jesteś głupi, bo masz mało Siły!
W ferworze walki
-Chwytam swój miecz za klingę!
Nowa przygoda, nowe postacie. Wiadomo, gotówki brakuje. Trafili do jakiegoś
domu.
BG: To ja podnoszę kołdrę i wyciągam sakiewkę z 5000 koron, którą tam
kiedyś schowałem.
<thrall16@poczta.onet.pl>
***
Sesja Warhammer.
MG: z za rogu wyskakuje dwóch podejrzanych typów.
Vórónwe: to ja strzelem do nich z kuszy i pytam co to za jedni
Snorri: wskakuje na swojego wierzchowca i pędzę za złodziejami na złamanie
karku.
MG: ale ty jesteś krasnoludem.
Snorri: hm... to zmienia postać rzeczy.
Snorri ( jadąc powozem): Zeskakuje na tych dwóch rycerzy panery jadących
za mną.
MG:teścik zręcznośći poprosze.
Snorri:98!!!!!!.
MG:Jeden z lansjerów podnosi swoją kopie i nadziewa Snorriego.
Jakub Grabowski <jakub16@poczta.onet.pl>
***
MG (ja) opisuje portret antenata wiszący na ścianie:
- Portret przedstawia młodego człowieka w pozie dość swobodnej ...
Gracz:
- Z opuszczonymi spodniami ...
"Wojciech St. Mościbrodzki"
<wojmos@dgt.com.pl>
***
WFRP
Krasnolud o wojowniczce: Ej, ona wszystko na sakiewki przelicza!
Znowu Krasnolud do wojowniczki: Tylko w karczmie niczego nie zostawiaj...
Cos mi sie ostatnio spalila.
Potezny krasnoludzki wojownik, w pelnej plytowie itd. chce walnac w leb
wkurzajacego go 7 letniego brzdaca
MG: To co? Strzelasz go w leb?
Krasnolud: Nie, jeszcze mi odda.
W karczmie, do ktorej wpadlismy, siedzialo juz dwoje Elfow (mezczyzna
i
kobieta). W naszej druzynie: Krasnolud, Elfka i Polelf. Krasnal wzial
piwo i
powiedzial, ze nie chce mu sie siedziec w takim towarzystwie, wiec polazl
sobie do pokoju. Nasze Elfy siedzialy i gadaly z nieznajomymi. Po jakims
czasie wpadl jakis facet i zaczal obrazac nieznana nam Elfke. Polelf uniosl
sie honorem i zaproponowal pojedynek. Wychodza przed karczme. Krasnoluda
zbudzil halas, wiec wyglada przez okno, ocenia sytuacje i wrzeszczy do
Polelfa: "Wygrasz, to podymasz!"
D&D 3rd
Druzyna: Krasnoludzki Fighter, Elfia Rangerka i Czlowiek Rouge (akrobatka,
umie tylko uciekac :)). Wszyscy 7 poz. Na poprzedniej sesji ubilismy 2
Umber
Hulki i poczulismy sie mocni. Teraz eksplorujemy jaskinie dalej. Akrobatka
zauwazyla koboldy, wiec czekamy na nie w duzej kawernie. Po chwili wysypuja
sie dziesiatki malych, wrednych koboldow.
Krasnolud: Kurwa, ja sie poprostu poloze i przez nich przetocze!!!
Niestety, koboldy mialy kusze i nie wszystko poszlo zgodnie z planem
Krasnoluda. Lezymy polmartwi za trupem Umber Hulka (na szczescie koboldy
nie
mogly do nas doskoczyc). Akrobatka wyciaga Healing Potiony i podaje kazdemu:
To co, po maluchu?
Elfka znajduje ukryte przejscie, ale nie wie, jak je otworzyc, podchodzi
Rouge: Zostaw to profesjonalistom!
Faktycznie, otworzyla przejscie, idziemy dalej. Za ogromnymi drzwiami
znajdujemy Zelaznego Golema
Golem: Kto chce zaklocic spokoj mego pana?
Akrobatka: Profesjonalisci!!! (dzida)
CP2020
G1 do G2: To wy tu flirtujecie...
G2: Jakie flirtujecie, wyrywam chamsko
Madrosci mlodego Japonca z Jakuzy:
- Strzezonego, Budda strzeze
- Teraz musimy tylko ustalic, w ktora rynne zastukac, zeby fakty same
spadly
- Musimy go zdmuchnac z takim przypierdem, zeby polecial
Krzysiu <eldiabolo@interia.pl>
***
MG do wartownika w nocy :
-slyszysz cichy wystrzal z kuszy
homek <home_k@wp.pl>
G (w rzeczywistości student medycyny): A co to miłosierdzie? Znam osierdzie,
wsierdzie i nasierdzie, ale o miłosierdziu nie słyszałem
***
Akcja na podziemnym parkingu, trojka graczy kontra oddział antyterrorystyczny.
G: to ja będę strzelał... myślicie, że to zły pomysł?
G2: tak, to zły pomysł
G: aha... no to strzelam
luksol <luksol@box43.pl>
__________27 kwietnia 2003__________
DnD: Druzyna, w ktorej sklad wchodzi m.in. Landi, czarodziejka z familiarem
w postaci puchacza.
Kwiatek (inspirowany Garfieldem) powstal w momencie gdy Horn, kaplan Bane
o polnocy usilowal wymodlic sobie jakies czary:
Landi: Horn, co ty tam robisz po nocy ... ?
Horn: ... sowe z grilla ...
"Wojciech St. Mościbrodzki"
<wojmos@dgt.com.pl>
***
Neutralny gracz mowi na sesji: Okazcie mu troche miłosierdzia.
Chwilke pozniej: Zrzućmy go ze skały...
Kobieta z drużyny mówi w pokoju żeby gracze się odwrócili bo musi się
przebrać.
Gracz Elf mówi: Spoko, zgasimy swiatło.
Jeden z graczy biegnąc w stronę drużyny woła o pomoc.
Drużyna usiłuje przypomniec sobie jego imię. Rzuty kostką są negatywne.
Gracz biegnąc mowi: "Jestem Zowan"...
MG: Sypią się z sufitu przed wami kamieni.
BG: Nie mogą się sypać, bo on teraz walczy!
5. Gracz szuka sklepu z bronią.
MG: Znajdujesz sklep. Wchodzisz i widzisz Bronię.
Pawel Kaluza <pkp1111@wp.pl>
***
MG: Będą was gonić.
G:Spoko, skaczemy w lupus palimy rage i "nas nie dogonjat"
Krzysiek Papierkowski <hellspoon@o2.pl>
Aphalon:
MG: widzicie niewyraźną postać...
G (kobieta) do MG: to jest kobieta czy człowiek?
NPC: A wy z czyjego posłania jesteście?
Drużyna na zakupach:
G (kobieta): A małe te pochodnie? Bo jak mają duży CZŁONEK to nie chce..."
Gracze (cała reszta): hehe
G (dalej, lekko zdezorientowana): "Mają duży? To chciałabym obciąć..."
Gracze (cała reszta): auuuuuu!
Gracze utłukli właśnie wielkie, paskudne "coś":
G (kobieta): Czekam, aż Kilian zachowa się jak dżentelmen i obetnie damom
trofea
G: Biorę konia za chrapy
G: Zamknięta furta? To ja rozrąbuję siekierą!
MG: Użyj rygla!
Po długiej walce, a właściwie zapasach, bo zarówno gracz jak i NPC stracili
w trakcie walki broń, gracz przytrzymując rękoma przeciwnika, zadaje w
końcu decydujący cios głową
MG: Gościu zwiotczał ci w ramionach
G (nie biorący udziału w walce): Oki, to teraz rzuć sobie na ars armandi
i sprawdź czy mu było dobrze...
Jeden z graczy relacjonuje reszcie drużyny swoje ostatnie poczynania
G: Przewróciłem się o własny trzonek
Dwa kwiatki z sesji obfitującej w przejęzyczenia:
1) MG: Widzicie wrośnięte wszy... eee - szwy!
2) G: Uwarzygajcie!!!
D&D:
MG (kończy długi i niezwykle dramatyczny opis): Brzdęk upadł z głośnym
mieczem
Byss <lukasz@byss.pl>
***
Dwoch kolezkow z druzyny ukradlo samochod spod jakiejs podejrzanej knajpy.
Kiedy juz odjechali na bezpieczna odleglosc od miejsca zdarzenia jeden
z nich zaczyna przeszukiwac bryke. W schowku znalazl bron z owinieta rekojescia
i troche amunicji. Otworzyl bagaznik i zauwazyl, ze wylozony jest folia
noszaca slady dziwnych rdzawych zaciekow. Od razu pomyslal, ze ten samochod
musial nalezec do jakiegos mafioso. Pewny siebie stwierdza:
G: No to sprawdzam co jest zamiast kola zapasowego.
MG: Na miejscu kola zapasowego jest jak najbardziej kolo zapasowe.
G: Tne opone, tylko mi nie mow, ze w srodku jest powietrze zamiast narkotykow.
Gracze sa scigani przez Technokracje (Mag: Wstapienie), jeden to byly
policjant, ktory nigdy nie wyjechal poza misto. Drugi to byly komandos,
ktory wiekszosc zycia spedzil w dzungli. Ten drugi wlasnie stwierdzil,
ze miejska dzungla jest niemal identyczna z naturalna, i ze wraca do miasta
(tam gdzie ich najbardziej szukaja), bo tam bedzie najbezpieczniejszy.
Pierwszy nie wytrzymal i dzieli sie madroscia zyciowa:
- Roznica pomiedzy miastem, a dzungla jest taka, ze w dzungli wiewiorka
na
Ciebie nie nakabluje, choc tak naprawde to tez zalezy tylko od tego jak
mocno ja "federalni" przycisna.
Dox <Szymon.Rudnicki@allenovery.com>
***
Cyberpunk 2020:
MG: Straznicy walili do ciebie pelnymi seriami, teraz przeladowuja karabiny.
N: Wstaje i wyjmuje pistolet
MG: Dobrze. Stoisz w kaluzy benzyny, wyjales swoj pistolet, a dwoch straznikow
wlasnie przeladowalo swoje Kalisznikowy.
N: Strzelam w powietrze
Reszta Graczy: ???!!!???
MG: Strzeliles dwa razy w powietrze, a potem straznicy wystrzelili kolejne
serie w samochod. Benzyna w ktorej stales zapalila sie, a po chwili nastapil
wybuch (rzuty na ekranem). Sila eksplozji rzuca cie na sciane pobliskiego
budynku. Urwalo ci lewa noge.
N:AAAAAA!!!!!! Jak ja sie z tego wyplace!!!!!
Gracze, pytajacy sie po sesji tego samego Netrunnera:
G: Sluchaj, dlaczego wlasciwie strzelales w powietrze??
N: Chcialem ich przestraszyc...
Druzynowy biznessmen po tym jak dowiedzial sie co sie stalo postanowil
"dyplomatycznie" zalatwic sobie pozwolenie na wejscie na terytorium gangu.
Dojezdza do posterunku strazniczego, gdzie zostaje zatrzymany. Z uplywem
czasu coraz bardziej staje sie jasne ze ma do czynienia z banda bezmozgich
fanatykow, ktorzy preferuja najpierw strzelac, a potem rozmawiac. Reszta
graczy zaczyna sie niecierpliwic i zaczyna podpowiadac.
B: Sluchajcie, nie mowcie mi co mam robic, bo jak czegos sam nie wymysle
to od razu skreslam taki pomysl
Wszyscy Gracze, zgodnym, spontanicznym chorem: Uciekaj stamtad!! uciekaj!!
Lomion <ptarn@tempac.okwf.fuw.edu.pl>
__________20 stycznia 2003__________
MG: Potężne cięcie przeszywa ci brzuch, podczas ostatnich tchnień swojego
życia widzisz jak
twoje wnętrzności wypływają....
G: Spoko za ile dostałem?
Entho <entho@interia.pl>
***
D&D 3'rd ed.
DM: Widzisz kapłankę kończy rzucać jakieś zaklęcie, stoi do ciebie plecami..
Paladyn: Wbijam jej miecz w plecy.
DM: Czy ty nie jesteś paladynem....?
Paladyn: To znaczy że nie będę maił dodatkowych obrażeń za cios w plecy?...
Chwilę później ten sam gracz..:
G1: czy ja mogę prosić o miecz +2 zabójca wdów i sierot...
DM:.............Paladyn ...... Tak?...........
Inna sesja ci sami gracze:
G1: to ja spuszczam się po linie..
G2 i G3 (równocześnie): Eeee to ja zejdę schodami...
Ta sama sesja tylko wcześniej:
(G1 włamał się do kamienicy i zabił właściciela)
DM : widzisz jak z pokoiku obok wychodzi małe dziecko 6-7 lat..
G2 (czeka na zewnątrz) : Wysyłam mentalny rozkaz: "Zabij go zanim zacznie
krzyczeć! Tylko po cichu!"
DM: Co ty k... pleciesz ?....
G1 : Łapie dzieciaka i wale jego głową o futrynę z całej siły kilka razy
aż przestanie się ruszać...
DM : Po cichu tak?.......
DM: Pająk spuszcza się na ciebie po sieci.
G: Idę się umyć ....
Yosho <yosho@poczta.onet.pl>
***
Warmłotek
Arti: Choroba psychiczna jest całkiem normalna
Miodek: To ja idę do sołtysa
Witek: To ja też walę
Damian: Z tym to się idzie gdzie indziej.
Paweł: Ponieważ nic się nie dzieje, przeczuwam jakąś pułapkę.
MG: Za drzwiami widzicie schody biegnące w dół. Co robicie?
Damian: Biegniemy za nimi.
Cyberpunk
Solo Vincent z Psycho Squadu (cyborg, minimalne człowieczeństwo) jest
intensywnie podrywany
przez dziewczynę. Wreszcie, w zaciszu pokoju hotelowego, dziewczyna słodko
szepcze:
-A teraz zrób mi, to co umiesz najlepiej...
Na co Vincent kopnięciem z obrotu prawie zdjął jej głowę z szyi.
Damian aka Vramin <vramin@interia.pl>
***
<SHADOWRUN>
(przed sesją) G1: No to ja wezne moją tradycyjną broń: Ciężką Kusze Składaną!
G2: Znowu? Może jeszcze zbroje założysz?!?
G1 do (MG): A moge mieć zbroje?
MG: Jesteście w przyszłości a nie w średniowieczu!
G3 (po przewertowaniu sprzętu): To moją bronią bedzie elficki łuk refleksyjny
Osoba bedąca przez przypadek w pokoju: Nie słyszeliscie, że magowie używają
kijów? Ja
nie wiem co to za moda. Jak w Icewind Dale wszyscy magowie przeżycili
się na kusze i
łuki....
2 osobowa drużyna jechała przez dzielnice opanowaną przez gangi. Nagle
ich gruchot
został ostrzelany i stanął na środku jezdni. Po krótkiej wymianie zdegustowanych
spojrzeń, padły kolejne strzały. Tym razem było widać 4 gości z brońmi.
MG: Dostaliście.
G1: Spox, mam tyle pancerzy na sobie, że nie przejdzie.
G2 (biorąc do reki karte postaci G1): Czemu ona ma aż tyle?!? Przeciez
nie może!!!
MG (biorąc do reki karte postaci G1): Może. W takim razie Ivellios lekkie
ogłuszenie, a ty średnie obrażenia. Wasza tura.
G2 rozwala jednego wroga, a ten rozpada sie na 2 części. Strzela G1, po
gościu została krwista plama na murze.
MG: Rzuć kością.
G1: Chyba nie dostaliśmy podmuchem?
Rzuca.
MG: Podpaliłeś śmietnik.
Wszyscy w pokoju w śmiech.
MG: Rzuć znowu.
Rzuca.
Ze śmietnika wypada palący się facet.
Wszyscy wpadają w coraz większy śmiech.
G2: Jak myślisz, co on tam robił?
G1: Mieszkał? Chyba nie bedzie zły za zjaranie mieszkania. Mam nadzieje
ze nie mial minigana lub bomby korowej...
<autorski RPG>
MG opisuje krajobraz: Znajdujecie się w tawernie, na ścianach są pochodnie,
czterech pijaków wala sie po kątach...
Demon: A na środku jest latarnia. Nie mamy kasy, Erwia pod latarnie, może
zarobimy...
Drisinil "Wolf Shadow" Isiliane <super_freezer@o2.pl>
***
Sesja w Warha. Drużyna (krasnolud Chród, czarodzieje Kirsten i Felix
oraz
elf Finand) dociera wieczorem do zajzadu. Zasiadają przy ławie, przychodzi
karczmarz i zaczyna zbierać zamówienia:
Chród: Piwo i pieczyste!
Felix: A ja jajecznicę z grzybami raz proszę! I trzy piwa! (do zdziwionej
drużyny) To dla Kirsten...
Finand: Czy macie coś mniej ciężkostrawnego?
Karczmarz: Panie, to nie wytworna restauracja. Na ścianie jest kartka
z
menu, idź se pan popatrz!
Finand: No nie wiem...
Felix: Dajcie mu sałatkę z rzepy i będzie.
Finand: Ja bym raczej nie...
Karczmarz: Mamy sałatkę z buraków.
Chród: On nie może jeść sałatki z buraków, bo nie jest kanibalem.
Lambert <lamberciak@poczta.onet.pl>
***
G1: Nie słyszałeś, że wielkość miecza definiuje mężczyznę?
G2: Ale ja nie mam miecza...
G1: Czy strażnicy są pamiętliwi?
G2: Pewnie tak, ale oni już nie żyją...
Dwóch wojowników podeszło od tyłu, na paluszkach do przeciwnika, zamachnęli
się potężnie i...nie trafili...
(Oboje jednocześnie): zauważył nas???
Deklaracja akcji: wbiegam do środka i sprawdzam, czy któryś z nich żyje.
Jeżeli tak, to zmieniam ten stan rzeczy.
G: Wyglądam przez okno hide'ując się...
Famous Last Words:
- To ja idę do tego drugie wejścia...
G; To ja się chowam!
GM: Z tą zapaloną pochodnią, czy ją gasisz?
G1: Czemu ty chcesz go zabić?
G2: Bo się rusza!
G: Ja nie mam żadnego ubrania (przynajmniej nie znalazłem na karcie ...).
Mam tylko leather armor i biegam bez spodni...
O byłym władcy:
- To była świnia, ale nasza świnia...
Czarodziejka rzuciła Dispell Magic na zombie-kamikadze, który szedł w
stronę bramy zamku
celem wysadzenia rzeczonej. Zdjęła 3 czary, jeden został.
Czarodziejka: To on dalej idzie????
Gracz: Dispell nie kasuje chodzenia...
Czarodziejka: Rzucę takie małe Magic Missile (ma możliwość rzucić mocniejsze).
Gracz, który latał (Fly) i ją trzymał: Gdybym tobą rzucił, to bym zadał
więcej obrażeń...
G: Dobrze - skończmy zadawanie pytań! Czym dysponujecie?
Książe: Oni należą do ludzi, których można wynająć za parę groszy do
poderżnięcia komuś gardła.
Whisper: No, ale my mamy swoją cenę...
Drużyna ma pomagać w obronie miasta przed atakiem mocnej armii.
Whisper: Ja bym była zainteresowana jakimiś magicznymi przedmiotami
GM (jako NPC): Dużo magicznych przedmiotów zmierza w naszą stronę...
G: Nie można mu nic złego zarzucić, dobrego też nie...
GM: Zombie mają całkiem dobre save'y.
G: Tak, tak...Szczególnie na refleks...
G1 (w trakcie śmiertelnej walki): Bo ja mam taki jeden feat, którego
nie znam!
G2: To już go nie poznasz...
Agnieszka 'Kaila' Richter <kaila(at)kaila.pl >
__________18 listopada 2002__________
GM: Tylko osoba wybrana przez naturę może odczynić zaklęcie odwracając
je...
G: Tyro: odrobina inteligencji na codzień. Na początek spróbuj raz dziennie!
G: Przecież ciężka piechota nie używa łuków!
GM: Ale to nie jest średniowiecze, tylko fantasy!
G1: Ile rund trwa panika?
G2: Wystarczająco długo, żeby przeżyć...
Dobre rady w kwestii awansu postaci:
- Weź sobie uwodzenie, to może ci jakaś koza da, jak ją zaprosisz na romantyczną
kolację...
G1 (protestując przeciwko udziałowi w nocnym nalocie na wrogów przed
poważniejszym starciem):
- Ale martwi słabo pomagają
G2: Nie _martw_ się...
Mag: Ja go dobije zanim ucieknę.
Kleryk: Ja ucieknę zanim mnie dobiją...
Czarownice, jak wszystkie Boże stworzenia...
Agnieszka 'Kaila' Richter <kaila(at)kaila.pl >
***
Gosc, który niedawno został królem, zaczyna sie cieszyc, że rzadzi państwem.
Zombie zaatakowały stolicę.
Król: (przerazony) Zamknijcie mury!
Jego przyjaciel, mutant ze skrzydłami, został zestrzelony i zabrany do
kliniki.
Król: (po 10 min od zabrania mutanta do kliniki) Siadam obok Jacka i go
opatruję.
<metalheart666@poczta.onet.pl>
***
Gracz 1: Moglby mi ktos tu poswiecic ?
NPC, Mag: Fireballem
Podczas walki, Noir dostaje cios od jakiegos Zielonego:
MG: Noir, ile ty masz tego Toughnessa ?
Noir: He he ... 6 !!
Bors (z angielskim spokojem i akcentem): Coz, mamy w druzynie trolla,
jak sadze ?
Z cyklu: zycie obozowe:
Ashlan: To ja ide napasc i zwiazac nasze konie. (chodziło o danie im żarcia
i spętanie ...)
MG: Sokol (nasz nowy elfi henchman) ma elficki dlugi luk ...
Serena: Ja też mam !!!
MG: Nie, tym masz po prostu luk *zrobiony* przez elfy
Serena: Ale ja tu mam zapisane ... !
MG: To jest luk *elfiej roboty*
Serena: Ale ja caly czas myslalam ...
MG: No dobrze, dla ciebie twoj luk *wygladal* jak elfi longbow ...
Bors: ... ale po blizszym przyjrzeniu sie, przekonalas sie, ze to tylko
halfinska proca.
"Wojciech St. Mościbrodzki" <wojmos@dgt.com.pl>
__________27 sierpnia 2002__________
MG: Ile waży kilo miedzi?
GRACZ: Czekaj zaraz sprawdzę w podręczniku.
MG: Co robisz?
Gracz chcący wsiąść na konia: Wkładam koniowi nogę w uzdę.
gracz, który chciał podróżować niepostrzerzenie: No Thiermel posuwamy
się w nocy
Assasyn <assasyn@o2.pl>
***
Dwoch graczy zastanawia sie czy nie sprobowac sprawic lomotu osobnikowi,
ktory jednak moze byc troche zbyt silny.
Lirandon: No, co ? Fight, fight ? (fon. "fajt, fajt")
Vorg: No, no. A potem: fate, fate ! ("fejt, fejt")
Ashlan (elfia uczennica czarodzieja, "wieczna" dziewica, pani z dobrego
domu) i Vorg (zepsuty i brzydki straznik wiezienny z idealem kobiety typu
"wielkie cyce") ida razem w druzynie. Vorg stracił caly "dobytek".
A: Mam zbedny łuk .... [chwila ciszy] ... mogę ci dać ...
Vorg patrzy na szczupła i drobną elfkę:
V: To ja _wolę_ łuk !
Vorg i Ashlan debatują jak uwolnić swego przyjaciela Lirandona (i siedzącego
z nim szlachcica de Loewe) z silnie strzezonego wiezienia (maja dowody
niewinnosci, ale tylko dla Lirandona).
Ashlan: Wchodzimy, pokazujemy kapitanowi straży dowody, wypuszczamy Lirandona
Vorg: A de Loewe ?
Ashlan: Faktycznie, on tam zostanie.
Vorg: I będzie sam siedział.
Ashlan: No ...
Vorg: Wiesz co, to nie uwalniajmy Lirandona.
Nasza druzynowa elfka ma jakies dziwne przeczucia, ktore kaza jej wracac
na
zapomniany cmentarzyk, ale nie mozemy sie zorietnowac o jakie miejsce
na
cmentarzyku chodzi.
Bors (fighter): No to moze nich pojdzie w dwa rozne miejsca i zrobimy
triangulacje
Archaon (fighter): Jako wojownik nie wiem wprawdzie co znaczy to dziwne
slowo co wlasnie powiedziales, ale wydaje mi sie ze chodzi tu o trzy miejsca
(TRIangulacja)...
Bors: Jako tępy barbarzyńca mam prawo tego nie wiedzieć, nie ?
Jeszcze przed sesja:
Konrad (szukajacy swoich rzeczy): Mlody, masz olowek ?
Mlody (rozkladajacy podstawke): Nie ...
Konrad (radosnie, bo znalazl swoje rzeczy): A, ja mam !
Musze wskazac na pewne niebezpieczenstwo takich ukladow. No bo
wyobraz sobie takie dziecko, mama elfia magiczka ("maaaaama, rzuc swiatelka
na sciane ..."), ojciec nekromanta ("tata, no zrob taka mine jak jestes
ponury i grozny ..."). Przeciez latorosl nabawila by sie schizofrenii
;-).
Besides, to niewatpliwie nasze wspolne dziecko mialoby dziecinstwo i mlodosc
ktorej kazde inny by mu zazdroscilo (ze mna na czele) ! Te bajki na
dobranoc, o smokach i skarbach (".. i tak dzielny ksiaze zdobyl ksiezniczke
i skarb w ktorym bylo 3k6 zlotych monet")
"Kaila, powiedz temu cholernemu dzieciakowi, ze jak mi jeszcze raz wyciagnie
z warsztatu noge zombiego to go tak wytargam za te polelfie uszy ze zobaczy
Lothorien bez lunety !!!!!!!!"
"Wojciech St. Mościbrodzki" <wojmos@mad.com.pl>
***
Jedna z postaci powala o wiele potezniejszego od siebie przeciwnika
jednym ciosem (krytyk),
zadajac mu potworne obrazenia.
Gracz: Ale go obrazil !!!
HAL <gustaff@go2.pl>
***
Warhammer
Drużyna (elfy + ludzie) dociera do leśnej osady elfickiej.
MG (jako przywódca elfów z osady): Witajcie.
Gracz: Wodzu, potrzebna nam łopata.
MG: A po cóż ci łopata szlachetny wędrowcze ?!
Gracz stoi nad powalonym drzewem. W drzewie jest dziupla.
G: Wkładam do środka zapaloną pochodnię.
MG: Nic nie widać.
G: To wkładam głowę.
Rogatki. Przewoźnik obserwuje graczy i wymienia cenę.
MG (jako przewoźnik): Złota korona od konia.
Gracz: Chłopaki, ale tanio! To bierzemy cztery.
Dwóch graczy. Krasnolud-wojownik i człowiek-mag po wędrówce w podziemiach
docierają do jaskini w której banda 20 kultystów odprawia właśnie rytuał.
Krasnolud: Co robimy ?
Mag: Krzyknij, że są otoczeni.
Finałowa walka dużej kampanii. Napakowany główny wróg rusza na drużynę.
Jeden z ludzi oddaje strzał z kuszy i choć ma mało US trafia! Rzuca na
obrażenia: 6, przerzuca, znowu 6 i tak 4 razy.
Główny wróg pada martwy zanim zdążył dobiec do drużyny.
MG (z wyrzutem): Nie bawię się z wami!
Liczmistrz, finałowa scena.
Na wioskę spadają pociski z katapulty. Panika, każdy ucieka żeby nie dostać.
Gracz: To ja staram się skrzyknąć wszystkich w jedną gromadkę.
Sesja w wampira. Gracze wyprawiają się na wilkołaki.
Gracz1: Biorę srebrny miecz, srebrne kule...
Gracz2: Weź jeszcze srebrne zęby, zagryziemy sk..synów!
Maku <tileon@poczta.onet.pl>
***
Sesja 7th Sea
BG wchodzą na audiencję do komnaty Księcia. W środku pusto, poza jednym
fotelem i biurkiem.
MG (jako Książę, do lokaja): Przynieś kilka foteli!
Gracz: Tak! Biegnij jeszcze po dwie wersalki!
Ta sama scena, Książę próbuje dyskretnie wyprosić BG.
MG (jako Książę): Wzywają mnie obowiązki, muszę zjeść jeszcze ojca...
(konsternacja) Z ojcem...
Gracz 1: To ja mam TRZECH oficerów?
Gracz 2: Tak, od razu widać, że nie byłeś na uniwersytecie.
Gracz 1: Nie, spoko, mam przecież arytmetykę na jednej kropce.
Gracz 3: To zmieściłeś się w granicy błędu.
Phaullus <phaullus@poczta.onet.pl>
***
System: autorski Fantazy..
MG:Widzicie piekna kobite na ganku.
G1 do G2: Zagadaj do niej ty jestes najbardziej charyzmatyczny...
G2: {podchodzi do kobiety klania sie i mowi} "oryginalna pisownia....
: Witaj piękna kobieczo
... kurwa znaczy kobieto ;]
MG: Widzicie na drodze leza smierdzace i rozkładajace siezwłoki
jakiegos czlowieka.
G1: to ja przykladam mu reke do szyji i sprawdzam puls... ;]
Sauryn <sauryn@wp.pl>
***
Star Wars:
MG o bohaterce graczki po urodzeniu przez nia blizniakow:
-Twoje piersi przypominaja nienadmuchane balony.
Sytuacja:na mostku niszczyciela gwiezdnego ma miejsce konflikt dowodcow.Jest
ich dwoch:jeden BG
i jeden BN.BN potrafi poslugiwac sie moca,ale dostal wlasnie duuuzo obrazen
i nie moze sam sie
poruszac.Wpada wiec na oryginalny pomysl:
-O.k.To ja unosze sie telekineza kilka centymetrow nad podloge i przesuwam
sie w kierunku
fotela kapitana...
Orientuje sie jednak,ze jest w srodku imperialnego statku,gdzie nikt nie
ma pojecia o mocy.
-...tylko ruszam troche nogami,bo sie zorientuja.
G1:Alderaanu juz nie ma.
G2:Teraz kazdy moze sobie wziac kawalek.
Villemo <assenav@wp.pl>
***
Rozmowa Gracza z Medrcem w pewnej wiekszej wiosce, nieopodal Altdorfu.
Medrzec: Widzisz, kazdy kij ma dwa konce...
Gracz [dogryzajac Medrcowi ]: A proca ???
Medrzec: Proca tez ma dwa konce...
Gracz: Dwa ?!?!?!?!?!?!??!!
Medrzec: Tak... dwa konce i jeden poczatek.
Zenobius Xavierus
***
Sesja WFRP.
Drużyna, po drobnej kłótni z właścicielką, wchodzi do chaty wioskowej
znachorki.
MG: Jest to małe, ciemne pomieszczenie. Wszystkie okna przysłonięte są
jakimiś szmatami. Pod sufitem wiszą...
G1: ...ciała!
G2: ...flaki!
G3: ...wędzone małe dzieci!
krwiopij <krwiopijka@poczta.onet.pl>
***
Pytanie za 100 punktów:
- Ile kalorii ma potion?
Spostrzeżenie:
- Gość świnia, ale swoje prawa ma.
G1: A kto mówił, że ja go atakuję?
G2: Pewnie, że nie! Zahaczyłeś go tylko toporem. I tak przez trzy rundy...
G1: Najpierw ktoś rzuci na mnie jakiś czar ochronny...
G2: Tak! To będzie: "Kurwa Tyro - nie idź tam!
Dobre pomysły:
- Ale jak się potknę, to będę miał drugi atak!
Agnieszka 'Kaila' Richter <kaila(at)kaila.pl >
***
"Myślisz sobie, że więcej coś znaczysz
bo masz topór, kolczugę i pięść
Twoje miejsce na świecie tłumaczy
zarąbane goblinów sto pięć
Są tacy
to nie żart
Gdy trafią
Będziesz miał
MNIEJ NIŻ ZEROOOOOOOOOOO!!!!!!!!!!!!!!!"
Autor nieznany - jeżeli ktoś zna, to chętnie zamieszczę namiary.
__________28 kwietnia 2002__________
G1: Nie pomyślałem, że to mogą być orki - takie niskie i prymitywne stworzenia...
G2: No takie niskie to one nie są.
GM: Co robisz?
G: Krzyczę stój, bo zginiesz i rzucam Magic Missile
- Co się czepiasz? Tyro się zatrzymał, bo musiał coś przemyśleć.
Tyro: Drizzler ma najwięcej hit points w drużynie.
Whisper: Na prawdę?
Tyro: Tak. Ma tyle co ja.
Drizzler do undead'a, którego wyzwał na pojedynek.
- Ale to jest niesprawiedliwe, że ten pojedynek ma być do śmierci!
Przed powyższym pojedynkiem:
Whisper: Mogę rzucić na niego (przeciwnika) web.
Drizzler: Może lepiej coś na mnie rzucisz?
Whisper: Na ciebie też mogę rzucić najwyżej web'a.
Inny gracz: Łeb to akuratnie by mu się przydał...
Famous Last Words:
- Spoko... On go przecież nie zabije jednym ciosem.
Agnieszka 'Kaila' Richter <kaila(at)kaila.pl >
***
krasnolud do człowieka: ty, uważaj co mówisz bo ci krzywdę zrobię
odpowiedź: ja mam 198 cm, ty - 140. Twoja głowa jest na wysokości mojego
pasa. Mam ci powiedzieć, co ty możesz mi zrobić ?
Archaon (człowiek, wojownik) leci z młotem bojowym na maga, właśnie kończącego
inkantację.
MG mówi, że w ręku maga pojawia się nagle paskudna halabarda, bardzo magiczna.
MG: mag zamierza się na ciebie ...
Archaon: jak to ? on ma drzewcową, ja mam 55 inicjatywy i on jest pierwszy?
Chyba nie lałeś ?!?!
MG: [perfidny uśmiech]
Archaon: eee ... hmmm ... ja nie lałem ?
MG: idziecie sobie droga, słoneczko świeci, muchy bzykają, motylki ...
gracz: muchy bzykają motylki ????
G1: gdzie jest G2 ?
MG: poszedł go lasu ...
G3: i rozszarpały go borsuki ...
MG: jak by to powiedzieć ... facet obciął ci ramię ...
G1: jak to ? to co ja będe teraz robił ?
G2: będziesz walił konia lewą ręką
---------------
(przeszukujemy ciało zabitego maga)
MG: znalazłeś naszyjnik, dwa pierścienie
Bors: zabieram je
MG: no to masz cztery, bo dwa miał też ten co go zabiłeś ostatnio
Bors: he he - jestem Władcą Pierścieni
"Wojciech St. Mościbrodzki" <wojmos@mad.com.pl>
***
<Shadowrun>
MG: ... a ciezarowka dojechalo jeszcze jakichs 40 dzieci...
Olo: hmm.. 40? To trzeba bedzie wziac wiecej amunicji.
Olo: No i co? Plan jest prosty: wysadzamy i wchodzimy tam.....
Michal: Sluchaj trojka....co? to ja jestem trojka? to co ty k...a jestes?
Olo: No dobra wysadzajmy, bo sie nudno robi.....
Witek: ...no to gdzie moje k***a 20 yenow? Kazda dzialka 10 yenow, tak?
Ty p********y magu...no to powinno byc 220, a nie 200! Wiesz ile mozna
przeżyc w kanałach z 20 yenow?
Michal: [...] mozna z szoferki strzelac przez przednia szybe...
Olo: To ja go zagadam, a pozniej zalatwie...
- Przepraszam.... [ciach]...
Olo: Dobra nie ma co myslec, jedzmy po sprzet.
Olo: No to wpierdzielamy sie na rympal i rozpierdzielamy wszystko.
MG: No to co robisz?
Wiesiek( pod obstrzałem): K...a, mysle w ktora strone spierdalac.
(po tym, jak gracz sie wychylił ponad samochodem zarobił kulkę i zobaczył,
że dym z granatu dymnego
(heavy smoke) jeszcze się nie podniósł)
Wiesiek: Coś taki ciężki dym kupowal, frajerze!
(podczas osłaniania taktycznego wycofania)
MG: ...a on zemdlal z wykrwawienia.
Wiesiek: Zemdlal? Pojebalo go czy co? W takiej chwili?
Olo (podczas tworzenia postaci): Chce miec fobie na tłum ludzi.
MG: ?
Olo: No, że jak widze tłum to włączam wycieraczki i gazu.
(znajdują się w nowym mieście, broni nie mogli przemycić samolotem)
Czarek: Każdy w tym kraju nosi broń...
Michał: ta, każdy oprócz k....a nas.
(chodząc po tym samym mieście, ale z bardzo wadzącym workiem z niewiadomo
czy nieżywą kobietą).
Czarek: Może ją zakopiemy? Jest w worku to się nie pobrudzi.
Czarek (pod obstrzałem z rkm-u): W ile bym dobiegł do najbliższej osłony?
MG: W jakieś 3/4 taśmy z rkm-u.
<Elric!>
Smark (pytajac druzynowego medyka o rannego członka druzyny): Co z nim?
Olo (Medyk, krótko patrząc na pacjenta): Pochować!
Olo: Jestem zielarzem, a teraz nie mam zajecia.
Adrian: Nie mozesz pozbierac ziółek?
Olo: W zimie?
Adrian: A korzonków?
Olo: Kilofem?
Piotr Wasilewski <bluberd@rpg.pl>
__________24 lutego 2002__________
Gracz (Avestianin ): Czy jest cos latwopalnego w tym pokoju?
MG: Nie, caly jest z plastiku.
Sesja wampira w strone gracza leci kaluza krwi.
MG: Co robisz ?
Gracz: Lykam.
MG (z dziwnym usmiechem na twarzy): Hmm zapisz sobie drugi poziom wiezow
krwi do Beaty.
Ta sama sesja wampira.
MG:Przed sierocincem widzisz crinosa rozwalajacego dzieci i zakonnice.
Gracz(Ravnos):Robie iluzje wielkiej myszy.
MG:Wilkolak rzuca sie na mysz a przeleciawszy przez nia wpada na Ciebie.
Inna sesja wampira.
Gracz(Gangrel) po bardzo dlugim bladzeniu w labiryncie cieni stworzonym
przez Lasombra a bedacego w posiadaniu ksiecia Tzimisce w koncu dowiaduje
sie ze drzwi ktore przekroczyl NIE byly drzwiami wyjsciowymi z zamku ksiecia.
Gracz:To dopiero teraz mi mowisz ze to nie byly tamte drzwi ?!?!?!
MG: Hmm ostatecznie mozna to zwalic na Twoja niska inteligencje.
Sesja wampira maskarady.
Gracz(Waz swiatla): Wydluzam swoj jezyk i zaczynam spijac mu krew.
MG(z usmiechem): Chwyta Cie za ten jezyk i rzuca Toba w sciane.
Sesja gsow.
MG pokazuje graczowi rysunek przedstawiajacy dziwnego owada, jednak przykrywa
najwazniejsza czesc obrazka.
Gracz: Co jest pod tym owadem ?
MG: Hehe TY.
Adeki.
Gracz magini wysokiego poziomu poszla na bagna lowic potwory by zdobyc
awans
( dzieki pewnemu magicznemu przedmiotowi ktory wczesniej znalazla ).
W pewnym momencie zostala zaatakowana przez Gripli ( inteligentna
zabe ).
MG: Co robisz ?
Gracz: Rzucam Blyskawice.
MG: Do bagna ? O.K. jesli tego chcesz.
Gracz: Ups.
Adeki.
Gracz paladyn udal sie by zabic poteznego czerwonego smoka nekajacego
okolice. Smok zional ogniem ale nie udalo mu sie zabic w ten sposob ow
paladyna.
Gracz: Hehe slabeusz !
Gsy.
Jeden z graczy ( psychonik ) opanowany przez swoj Cien zaczal robic masakre
w kaplicy Eskatonikow. Drugi gracz chcac go powstrzymac
zaatakowal go wszystkimi konczynami. Atak ten skonczyl sie smiercia psychonika.
G1( z wyrzutem ): To Ty nie wiesz ze do czegos takiego uzywam sie ataku
plazem ?
G2: Nie znam tego manewru a nawet jesli to pewnie i tak by zostal z Ciebie
placek.
Fallout
Gracze znalezli sie w srodku bitwy miedzy mieszkancami jakiejs wioski
a Raidersami.
MG:Widzisz jak nad toba przelatuje motocykl raidersow.
Gracz: Strzelam ze swojej strzelby.
MG( wykonuje pare rzutow koscia po czym stwierdza z radoscia ): Twoj strzal
dosiega celu sprawiajac ze maszyna wybucha, na Twoje nieszczescie plonace
paliwo spadlo dokladnie tam gdzie Ty stoisz.Co robisz ?
Gracz: Z wrzaskiem tarzam sie probujac zgasic swoje ubranie.
Haer'dalis <haerdalis@poczta.onet.pl>
***
Drużyna ledwo żywa, walczy z 2,5 m kolesiem w czarnej zbroi. Pacjent
również
nieźle dostał. Paladyn trafia krytycznie zadając spore obrażenia, coś
około 30.
MG: (ze smutną miną) to może jednak zacznę zliczać mu te obrażenia..
MG: I zadziwiająco rzecz biorąc - żyjecie.
MG: Na jedynce na climb to nawet elfy z drzew spadają.
G1: Ja zawsze gram krasnoludzkim wojownikiem..
G2: I kto to mówi .. elfi złodziej
D&D. Cała drużyna to elfy więc ich nastawienie do innych ras jest
dość specyficzne.
Porwano elfigo księcia, a dzielna drużyna ma go odbić. Schwytano jednego
z porywaczy, złodziej wpadł na pomysł wykorzystania mrówek przy przesłuchaniu.
Bard (zdecydowanie dobry) bardzo się temu sprzeciwiał. W końcu schwytanego
przekazano straży pałacowej. Po około 2 dniach podróży drużyna dotarła
do rozstaju dróg. Nikt nie wie gdzie dalej się udać.
Złodziej: Mam teraz ochotę wrzucić kogoś w mrowisko.
Bard po wspaniałym (tylko według niektórych) koncercie zniknął w pokoju
z pewną niewiastą. Później...
MG: Budzisz się rano, spętany w jakimś ciemny lochu
Bard: Ale perwersyjne te kobiety...
Przysłowie tropiciela o niespotykanych zdolnościach:
Podłoże jest kamieniste i ciężko się tropi - powiedział Ranger na bagnisku.
(inna sesja, inne postacie)
Postacie po ciężkiej walce leczą się miksturami. MG wertuje podręcznik
i nad czymś się wyraźnie głowi.
Po wypiciu paru healing'ów pod rząd przez graczy..
MG (z wrednym uśmieszkiem): Zastanawiam się czy od Healing Potion można
się uzależnić.
Forgotten Realms (zaczyna się czas Avatarów, z nieba spadają gwiazdy,
czary przestają działać, przyroda szaleje)
G1 (znający trochę książki i świat): Bodowie zostali strąceni z niebios.
G2 (nie znający świata): kolejny przykład na wszechmoc mistrza gry
Trochę poza grą ale nadal śmieszne:
Paladym wybierając sobie wierzchowca (zdolność paladyńska), wertuje księgę
potworów, wreszcie pytanie: Tarrasque może być.
Pytanie podczas tworzenia postaci: Czy można finezyjnie posługiwać się
Toporem Dwuręcznym.
Cwirek <cwir@acn.waw.pl>
***
GM: Na polu obok pługa leży szkielet konia...
G: Zepsuł się komuś undead!
Kleryk: Z czym mi się kojarzy ten rytuał?
GM (złośliwie): A na ile masz religion?
Kleryk: Eee... Nie mam...
GM: To se kup!
GM wygłasza długą i nudną przemowę kapłanki, która delikatnie mówiąc
nie jest w najlepszej kondycji psychcznej.
Whisper: Czy mogę sobie rzucić na świętą cierpliwość?
Whisper: A jak im zasugerujemy, że jesteśmy martwi? Wywiesimy klepsydry
na karczmie!!??
Agnieszka 'Kaila' Richter <kaila(at)kaila.pl >
***
WHRP:
Druzyna opuszcza karczme. Krasnolud jak zwykle nie zaplacil za siebie,
co
jest powodem do pewnych zadraznien (druzyna, zwlascza dobra elfka stra
sie
namowic sknere na wydanie 2 srebrnikow). W koncu sytuacja staje sie napieta
gdy karczmarz wychodzi na zewnatrz z rusznica ...
Krasnolud: Nie ma mowy, nie zaplace
Elfka: to ja ide do wozu i zaczynam odkladac na bok czesc tych warzyw
ktore
zebralismy wczoraj, marchewki itp.
Johann (z wlasciwym sobie wdziekiem): Serena, ty nie dawaj mu (karczmarzowi)
tych marchewek, ty mu po prostu daj DUPY ...
Podczas tej sesji wspomniany Johann zszedl byl smiertelnie (odpalil fireballa
z rozdzki do cokolwiek zbyt bliskiego celu). Druzyna napotyka sie po chwili
na jego zweglone cialo.
Serena: co tu sie stało ??
Archaon: trzymał różdzkę ze złej strony ...
"Wojciech St. Moscibrodzki" <wojmos@mad.com.pl>
***
System fantasy
Druzyna stoi na wzgorzu, ponizej 4-krotnie liczniejsi wojownicy "tych
zlych".
Wojownicy rzucaja sie do ataku, magowie zaczynaj rzucac zaklecia,
kaplan wznosi modlitwy do bogow, tylko rycerz siedzi spokojnie na koniu
i sie patrzy.
Giermek: Szlachetny panie, dlaczego nie szarzujesz?!
Rycerz: Eee, grunt jest rozmiekly...
W:tM
Druzyna ustalila, ze pojda przepytac jednego goscia.
Toreador: Ja nie ide.
Druzyna: Dlaczego?
T: Bo idziemy na akcje.
D: No i co z tego?
T: Nie mam w co sie ubrac.
D: Masz cala szafe ubran.
T: Tak, ale na akcje idzie sie w dresie.
D: Masz tych dresow od cholery!!
T: Tak, ale Adidasa, a teraz sa modne Nike.
I chlopaki biegali pol nocy po calym miescie szukajac dresow Nike z najnowszej
kolekcji...
Pawel Scibiorek <montewka@poczta.onet.pl>
****
Sesja AD&D
MG:...Koleś zamienia się w smoka (białego smoka) i daje wam do zrozumienia
że was zaraz skonsumuje!Co robicie?
Gracz (krasnoludzki książe Durin"Biała Wieża"): zagaduje smoka!
MG: No to co mu mówisz? (szyderczy uśmieszek)
Gracz:Hmmmm...Hmmmm...Nooo wydaje mi się że twoja niechęć do innych
wypływa z tego że ... OJCIEC CIĘ MOLESTOWAŁ W MŁODOŚCI!
Smok się przez to zdenerwował skutkiem czego była następująca sytuacja:
MG:W twoją stronę leci olbrzymia kula lodu o średnicy ok3m. Co robisz?
Gracz(zabójca Magnus):zasłaniam się puklerzem...
MG:?...
tschosneck@o2.pl
****
WM
H (o graczu): On ma nadwrażliwość i widzi wampiry.
MG: Na to się rzuca.
H: Kto się rzuca?
Gracz przegrał po raz kolejny z BN-em w szachy. Zrezygnowany pyta: Może
w łapki? W końcu w coś z nim wygram.
Przerażeni gracze:
H: Wyobrażam sobie płytówkę. I mam ją na sobie! Nie stoi gdzieś obok!
H: Używam akceleracji, której nie mam.
L5K
H: Nie bój się. Żywcem mnie nie wezmą.
F (w koloseum): Chowam się w róg.
BN: Nie znam was.
G1: Ale my znamy ciebie.
G2 (szeptem): Znamy go?
G1: Nie, ale to zawsze fajnie brzmi.
MAG
MG: Wyszły trzy gobliny, jesteście otoczeni.
3G: Jak to otoczeni?
MG: Jesteście w zaułku.
3G: Przecież byliśmy przy knajpie?
MG: ...
MG: Cicho! Jesteście otoczeni.
3G: Jak to...
MG: Założycie się?!
Magda Kwiecień <wietrzniak1@wp.pl>
__________30 grudnia 2001_________
System fantasy. Stoimy nad brzegiem przepaści.
G1 (elf), patrzy na druga stronę: Trzeba by się tam jakoś dostać. Ma ktoś
latanie?
G2 (mag): Ja mam.
G1: To mnie przeleć...
Sesja trwa druga dobę, nad ranem, gracz prowadzący postać rycerza:
Zsiadam z miecza i wyciągam konia...
Pawel Scibiorek aka Maniek Montewka <montewka@poczta.onet.pl>
***
Dwóch graczy rozmawia, trzeci próbuje coś powiedzieć:
BG3 (niepewnie): Przepraszam, przepraszam...
MG (błagalnie do BG3) : Jesteś barbarzyńcą...
BG3: Acha... KURWA MAĆ, ZAMKNˇĆ MORDY !!!
Gracze uciekają przed strażą, są skazani na powieszenie.
Mają do przekroczenia rzekę, wszystkim się udaje oprócz krasnoluda,
który ciągle waha się. W końcu wskakuje do rzeki z tekstem:
- Co ma wisieć nie utonie!
Bohaterowie próbują wepchnąć się do domu, nie mają pojęcia jaki kit wcisnąć.
Kobieta otwiera drzwi:
- Słucham?
- Jesteśmy ze szpitala położniczego.
- Przecież nie jestem w ciąży.
- To rutynowe badania.
- Kurwa, on się jeszcze rusza!!
- To puść spust!
Do kobiety, która wymordowała jego towarzyszy:
- Czemu im to zrobiłaś
Widząc jak jego tylna straż zostaje wybita:
- Odwracam się i udaje że nic nie widziałem
"Corp" <corp@kki.net.pl>
Alien 2144
Środek misji, dwóch samotnych marines w środku dużej jaskini zamieszkałej
przez obcych.
MG(do McPerson): widzisz jak na Stoplera coś spada
McPerson: o k.... no to jestem już sama...
Misja zbliża się ku końcowi...
MG (do Stomplera): z prawej strony słysz...
Stompler (przerywąjac): STRZELAM!!!
Gracze są na misji, nic szczególnego się nie dzieje, rozstawione
straże,
zniszczony prom desantowy, słowem - sielanka, do ich uszu dobiega rozmowa
pomiędzy dwoma NPC:
NPC1: gdzie jest Blackwell?
NPC2: poszedł się odlać...
N1: puściłes go samego?!
N2: a co? miałem mu jeszcze potrzymać?!
Sierżant McPerson, bardzo niska kobieta z osiedli górniczych, zwraca się
do
majora Garth'a, swojego bezpośredniego przełożonego:
- z pana to jest porządny czarnuch!
McPerson i Owen sprawdzają łączność z reszta oddziału:
MP: Smith, Smith, czy mnie słyszysz?
O: tu chyba nie ma zasięgu...
MP: Taaak?... majorze czarnuchu, majorze czarnuchu, odbiór
O: ... ale i tak wszystko jest nagrywane
MP: eee....
"luksol" <luksol@kki.net.pl>
***
Sesja w klimacie "Milczenie owiec".
Gracze odwiedzają BNa - kanibala (jeszcze o tym nie wiedzą).
Bardzo zaniedbane mieszkanko (jak u baardzo zapracowanego informatyka).
BG: - Brakuje tu kobiecej ręki.
BN: - Jest w lodówce.
Po sesji wyszła konieczność pożywienia się.
Były BN: - Zapraszam Was na pizzę.
Były BG: - Jako główne dodatki ???
Wiki <wj_m@go2.pl>
***
Gracz: "Patrzę na gwiazdy by zorientować się, jak jest
blisko do najbliższego miasta"
Mg (po chwili zastanowienia ): "Patrzysz i oceniasz, że na oko ok.
dwa tygodnie drogi"
Smark <smarq@poczta.onet.pl>
***
Sesja w Wampira, gracze starają się złapać pewnego Ruska.
Natknęli się na nieznajomego mężczyznę.
Jeden z graczy: Sprawdzam, czy facet mówi cyrylicą.
Wampir: Dark Ages. Łapiemy diabolistę.
Drużynowy Tremer (biskup) zapędził go do ruin wieży niepoodal wsi i wszedł
za nim.
Niestety delikwent zmienił się w nietoperza i wyleciał przez okno.
No to Tremer niezrażony czym prędzej puścił za nim fireballa.
Pobudzili się wieśniacy i dalej na twarz przed biskupem: - Cud, cud!!!
Mikołaj "Feroz" Kamiński <kolal1@polbox.com>
***
Gracz (mag) przychodzi do pewnego maga w celu zaciagniecia
informacji:
MG: No witam serdecznie, co Pana do mnie sprowadza ?
G: Tak sobie pomyslalem, ze Pan jest magiem ja jestem magiem to moze bysmy
sobie cos poczarowali...
drStrach <drstrach@polbox.com>
***
Paladyn rozmawia ze sklepikarzem, którego ma uspokoić i
chronić:
- Jestem Paladynem i przysyła mnie gildia zabójców..
Cwirek <cwir@acn.waw.pl>
***
WHFRP:
MG: "Wychylacie się zza drzwi i widzicie odgłosy walki"
Gracz: "Jakbyście mnie nie zabili to byście mi uratowali życie"
Gracz w ciemnym wilgotnym korytarzu podziemi - "Jak będę cicho to ukryje
się na wsi"
<sniperpl@poczta.fm>
***
Gracz: Ilu jest tych koni?
MG: Dwóch
Gracz: Pomóż mi myśleć
Gracz do jednego z BN'ów: Czy ci wieśniacy mają podkradanie się?
Magic <menell99@wp.pl>
***
G1: Ale oni podniosą wrzask!
G2: Przecież nie będą krzyczeć na dwa dni drogi...
GM: Wiesz co to jest paranoja?
G: ...?
GM: Zdrowe podejście gracza!
Komentarz: Zagłodzić wampira na śmierć? To tak jak wprowadzić w Moskwie
prohibicję!
Przewaga mapy nad przewodnikiem:
przewodnika może ktoś zabić i się zepsuje...
Hafling: Masz gdzieś na podorędziu Fly'a?
Mag: Nie.
Wojownik: Ale ja cię mogę rzucić.
Krasnolud: Ich jest 50 a nas trzech? Czyli wyrównana walka!
G (lekko niedowierzając): Widzę cztery półorki?
GM: Tak.
G: I ja jestem po tej samej stronie rzeki?????
Krasnolud: Tak... Nasikali na ołtarz i przestał być ważny...
G1: Przyjedzie tu zaraz jakaś Gwardia i nam nastuka...
G2: Zaraz! Przecież to my jesteśmy Gwardią!!!
G (członek gwardii): O co go niby oskarżymy? O używanie
Fireball'a w terenie zabudowanym????
G1 (również członek gwardii): A czemu nie? Każdy pretekst jest dobry!
NPC: Ale przedstawcie mi chociaż jakieś formalne zarzuty
przed aresztowaniem!!
G: Eeeee. To była tylko próba kajdanek...
Druid: Umiesz rozróżniać gatunki drzew? Nie? To wypierdol
się o pierwsze z brzegu!
Dwójka barbarzyńców rozmawia po rzezi goblińskich kobiet
i dzieci.
G1: Masz wyrzuty sumienia?
G2: Tak.
G1: Po co?
Gracz (druid): Nie byłem okrutny, poderżnąłem mu gardło we śnie...
Komentarz gracza: Załatwiliśmy tych, którzy załatwili takiego,
dla którego oni
powinni być na raz, więc czym my się martwimy...
G: Nie czarujmy się Whisper... chociaż czekaj, nie. To przecież teraz
twój zawód.
GM: Nie udał mu się skok przez okno. Skręcił kark. Trzy
razy...
G: Kto zresztą powiedział, że tchórzostwo to nie jest cecha
przystosowawczą?
G: Oni nie są martwi. Oni są żywi inaczej.
Agnieszka 'Kaila' Richter <kaila(at)kaila.pl >
***
Nie z sesji, ale w temacie:
Gdzie w Warszawie mogę dostać jakieś książki Lovecrafta?
Pytałem w Empiku,
ale cudowni sprzedawcy patrzyli tylko na mnie jakoś dziwnie.
Jak już dostaniesz te książki i je przeczytasz, to tez będziesz patrzeć
jakoś dziwnie.
Kiedyś przeczytało mi się Zew Cthulthu i patrzyłem na wszystko
jakoś dziwnie,
a otoczenie odpowiadało mi równie dziwnym spojrzeniem.
Autor nieznany
***
Johann (ogólnie twardy i wredny kawał sukinsyna, półelf,
ale po ojcu darkelfie)
wychodzi z karczmy i wraca po godzinie ubrany w nowe ciuchy, przy
pasie elegancka nowa bron itd. Drużyna nie jest przesadnie zdziwiona,
ale pyta:
Archaon: Ty, skąd te ciuchy ... ?
Johann: Dostałem spadek (wredny uśmiech)
Archaon: A z wysoka był ten spadek .... ?
Ten sam Johann dumnie nosi teraz wielka, buławę (która _naprawdę_ trudno
przeoczyć).
MG: Powiem tak. Już nie mówią o nim: Johann Z Tatuażem na Twarzy.
Teraz jest znany jako Johann z Wielka Pałą ...
Sesja WH:
Poproszona o pomoc Magiczka pyta o rzecz, którą gracze poświeciliby dla
ratowani życia przyjaciela.
Spowiadają się z różnych rzeczy, w końcu zdenerwowana takim obrotem sprawy
elfka pyta zaczepnie:
- A ty, pani cóż takiego gotowa była byś poświęcić ?
zapada chwila niezręcznego milczenia, które przerywa drugi gracz:
- Nas ....
Sesja Warhammer, gracze umowili sie ze obija (i okradna) ucznia czarodzieja,
w ktorym kiedys byla zakochana jedna z nowych graczek.
G1: I pomysl sam: taki uczen na pewno bedzie mial cos cennego przy sobie,
zloto, pergaminy ...
G2: Ale jak go nie spotkamy ?
G1: To obijemy innego. Jestem pewien ze bedzie baaardzo podobny do tego
fagasa Caroline - kazdy by sie pomylil ...
Gracze wykonuja zlecenie zmuszenia do oddania dlugu. Sprawa sie przedluza,
bo torturowany Fox (dluznik) zarzeka sie, ze kase oddal. Po paru godzinach
Johann, zmeczony torturami postanawia rozejrzec sie po miescie, dajac
troche
czasu na zabawy reszcie druzyny. Po powrocie, ze skonsternowana mina
oswiadcza (klient nie ma juz paru palców, w kilku miejscach ma zdarta
skore
"do miesa", uszkodzone genitalia itp):
Johann: sluchajcie, glupio wyszlo, on wczoraj zaplacil ...
inny gracz (do foxa): .... aaaa ...... to my przepraszamy .....
K(f)iatek dla znawców filmu Vabank:
Gra Warhammer. Po udanej misji gracze namawiają się kogo by tu spałować
w następnej
kolejności, jedynie elf-mag jest co nieco przeciw.
G1: Wiecie kogo zrobimy następną razą .... ?
Mag: Nie będzie następnej razy ....
G2: Ależ ,,,, magik tak nie mówi !
G1: puk puk
G2: (na melodię z filmu Vabank) Kto to ? Chwileczke ! Momencik ! (teatralny
szept)
Różdżka ! Różdżka ! Chwileczkę ... !
Drużyna komentuje inna przygodę i kombinuje jak tu się w
tej innej przygodzie przypadkowo spotkać.
Gracz1: To może ty się jakoś niespodziewanie wynurzysz z tego bagna?
Gracz2: I będzie to powodem dopisania nowej legendy do znanego cyklu arturianskiego
pt. "Lady of the Swamp"
Warhammer:
Archaon, osobnik o zaptrywaniach opryszka mial przez czas jakis chec zostac
rycerzem-nowicjuszem Sigmara, ale potem mu przeszlo. W kazdym razie przez
czas jakis
chodzil w zbroi Sigmarity i probowal zachowywac sie bardzo porzadnie.
Po jakims
czasie przestal jednak chodzic w zbroi i wrocil do dawnych nawykow ...
Johann: Ty, Archaon, juz nie jestes taki praworzadny ?
Archaon: Nie, juz zdjąłem moją Zbroję Cnoty ...
Johann: .. i co ?
Archaon: Hy, hy teraz mam Napiersnik Rozpasania ... !
Ta sama druzyna spotkala na drodze goscia o wyjatkowo killerskich statsach,
wojownika, majacego
same bonusy. Jedynym minusem jest jego hmmmm .... odmienny seksualizm.
Johann: Ty, to co za pieknis ?
Archaon: Ty wiesz jaki to killer ? Walczy dwoma broniami, szybki jak blyskawica,
pieciu orkow sam zalatwil
Johann: Ale to pedal ...
Archaon: Ale jaki ... ! Oburęczny !!!!!
"Wojciech St. Moscibrodzki" <wojmos@mad.com.pl>
Powrót do strony RPG |