KWIATKI Z SESJI - Część II

Większość poniższych tekstów pochodzi z poczty elektronicznej.
Jeżeli masz jakieś zabawne wspomnienia z sesji to prześlij koniecznie na mój adres: kaila(at)kaila.pl



Wspomnienia z sesji AD&D

G1: Rzucam Detect Traps.
G2: Rzucam Detect Magic.
G3 (czarodziejka nie lubiąca magii): Rzucam kamieniem.

Wielki miecz nie zrobi z ciebie wielkiego wojownika.

GM: Wypada na ciebie wściekły dywan!

Zabiliście bogu ducha winny garnek!!

G: To ja go łaskocze żeby polatał - szkoda co by się czar marnował.
GM: Nie dasz rady on jest grubo ubrany.
G: To ja go łaskocze nożem!

G: Znaczy ja tego nie widzę?
GM: Tak!
G(z mina odkrywcy): Czyli to jest niewidzialne!

Drużyna ogląda projekcję bitwy, w której grupa kleryków wyraźnie przegrywa.
G (do kapłana tego samego boga): Patrz twoi przyjaciele zaraz zginą! Może do nich dołączysz?

Awantura w karczmie, gracz uciekł na piętro.
GM: Biegną na ciebie trzy dziewczyny.
G: To ja się spuszczam przez okno.
(drużyna w śmiech)
G(nieco zdezorientowany): Przy pomocy obu rąk!

Agnieszka 'Kaila' Richter kaila(at)kaila.pl

***
Gralismy w Warhamca.
Ja, czyli Mag Troy, wyznawca Solkana ( to przez przypadek ;) ), Krasnolud
Jordi, Wojownik Berton i jakis kaplan.
Lazimy po dziwnych podziemiach, w koncu dochodzimy do drzwi.
Niewiele myslac otwieramy i wchodzimy.
Znalezlismy sie w dosc duzej sali, na srodku ktorej znajdowal sie kamien w
ksztalcie oka ( zajebisty kamien duzy ). Dostepu do niego bronilo 20
kolesi w kaplanskich szatach i z lekko swiecacymi oczami :/
20 kolesi potem poszlismy obejrzec kamyk. Przejmowal nas taka groza ze
postanowilismy wyjsc. Ups, drzwi sie zatrzasnely. Walenie krasnoludzkim
toporem nic nie dalo, punktow magii na fireballa ni ma...
Stanelismy bezradni przed drzwiami.
Nagle cos sie zaczyna dziac. Cale pomieszczenie drga, kamien zaplonal
przycmionym swiatlem, slychac jakies jeki...
Mistrz pyta mnie:
-"Co robisz?"
-"Boje sie!!"
Odpowiedz zostaje przyjeta z wlasciwym zrozumieniem i MG zaczal snuc
domysly co to moze byc...
Drganie nabiera sily, kamien pali sie czerwonym swiatlem, slychac
potepiencze krzyki.
Krasnolud Jordi z Wojownikiem Bertonem podchodza do kamienia. Jordi mowi:
-"Klade rece na kamieniu!" (sic!)
Berton, ktory nigdy nie grzeszyl inteligencja robi to samo...

Nowo powstalym stworom chaosu scinam glowy :)

Z opresji uratowal nas demon mojego miecza. Wparowal do srodka razem z
drzwiami, ktore w locie minely mnie o 3 cm :/

Troy troy@rast.lodz.pdi.net

***

*** Peacehammer ***
Nowy gracz (elf) wdał się w bójkę z halflingiem w tawernie. Z głębi
sali dochodzą do naszych uszu "zakłady":
MG: 3 floreny na Rzeźnika!
Ernst Hohlof do elfa: Albo zowią cię "Rzeźnikiem", albo jesteś martwy:)

*** CP2020 ***
Tablica reklamowa w sklepie z bronią:
- Nigdy nie wrócisz do starej maszynki!!!

Ranny Samuel Sakowicz wylegiwal sie na lawie. Za oknem pod ktorym
lezal zauwazyl jakis dym. Ze stoickim spokojem wyciagnal pistolet,
wystawil go przez okno, wystrzelil, uslyszawszy jek powiedzial:
- Palenie szkodzi zdrowiu.

Podczas "Najgorszej sesji w zyciu":
Cieniutki "mistrz" opisuje polzenie/stan/sytuacje bohaterom:
- Jestescie w bardzo dziwnej pozycji, ani nie stoicie, ani nie lezycie...
- Czyli siedzimy !!! - wszyscy gracze na raz!

Starosta podczas opisywania ochroniarzy:
"Takie cztery szafy gdanskie. Goryl Gogo przy nich to noblista"

Wojciech "Biały" Kajut wokaj@polbox.com

***

MG: Widzicie ciemna cele w rogu której siedzi samotny zombie
Gracz: Czy jest zywy?

Tomasz Raburski tr@friko.internet.pl

***

Deadlands...

- Widzialam jak ten facet zastrzelil grzechotnika...
- Z czego?
- Z trzydziestu metrow...
- ?

- Ten facet juz splacil dlug swoj dlug wobec spoleczenstwa w chwili gdy go powiesili...
- A za co?
- Za szyje...
- ?

Robert Oglodzinski Robert.Oglodzinski@ploc.gazeta.pl

***

Zlew cthulu

Bohaterowie: komandos alkoholik po przejsciach, lekoman po przejsciach i
prywatny detektyw, alkoholik po przejsciach, siedza w biurze
detektywistycznym. Specjalizacja placowki - zdrady malzenskie.
Przychodzi facet
detektyw: Jakies problem? Zona pana zdradza?
facet (zbolaly i zatroskany) - co tam zona ... syn ..

Karol Siadul gerwaz@usa.net


FANTASY-RÓZNE SYSTEMY

Przed rozprawą z magiem.
G1:-Ty masz z magią cos wspólnego?
G2:-Tak.
G1:-To jutro będziesz moim najlepszym przyjacielem.

-Zamykam pokój na klucz i zanoszę karczmarzowi.

Łowca nagród, po dopadnięciu przestępcy stoi nad nim z listem gończym:
-Kradzież bydła, gwałt... Jesteś oskarżony o gwałt bydła!

G1:-prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.
G2:-Kto ci takich głupot naopowiadał?

G1(mag):-Jak cię ostatnio na plecach nosiłem...
G2:-Nie trzeba było mi nóg paraliżować!

MG (opisuje postać BN):
-Piękna kobieta, niesamowita figura, wielkie grube wargi...

Zbiera się silna drużyna.
Gracz:-Z taka ekipa wchodzimy do wioski, puszczamy z dymem, gwałcimy kobiety...
Jedyna kobieta w ekipie (z rozmarzeniem): I mężczyzn...

Ignorowana kobieta: A może ktoś by ze mną porozmawiał?
Gracz (z furia): A ja mam syfa i to przez takie dziwki jak ty!

W lesie:
-Biorę cala wiewiórkę do torby. Ma jakieś orzechy?

Opis postaci:
-Standartowy niziołek, tylko trochę niższy od standartowych niziołków.

G1:-W moich żyłach nie płynie błękitna krew.
G2:-A ja swoich nie otwierałem.

MG:-Awatar bogini ma 6 metrów wzrostu.
G1:- Ale musi mieć piersi...

Rozpoczyna się walka.
G1 (studiując kartę postaci): Wyczucie kierunku...nie.. kowalstwo...nic z tego...KUSZA!

Walka w ADnD.
G1 (krasnolud): Dlaczego nie jesteśmy w podziemiach i to nie są goblinoidy i w dodatku giganty?

Rzut k100:
G:- Żółta kostka pierwsza.
MG: Masz żółtą w ręce?
G:- Nie.

Walka:
G1;-To ja go selektywnie w ta wielka głowę, w która nie sposób nie trafić...

MG:- Warty?
G1:- Ja stoję na tej, na której cos się będzie działo.

G1:-Modle się.
G2:-Jak to wygląda?
MG:- Jakieś skoki z nożem.

Jedna z postaci graczy ma udawać czeladnika katowskiego.
MG:- Musi mieć tatuaż.
G1:-Gdzie?
MG- Na twarzy.
G1 (z entuzjazmem):-O, będzie zachwycony!

G1:-Zrabowalismy wszystko, co się dało.
G2:-A ogoliliście owce?

Zacieranie śladów:
-Rozsypcie tu trochę liści. Tak jakby jakieś drzewo przebiegło.

Drużyna w krzakach obserwuje prawdopodobne gniazdo zbójeckie.
G1:-To stateczne gospodarstwo.
G2:-Jakie gospodarstwo, co oni tu, wapien uprawiają?

Tworzenie postaci.
-To ja sobie dorobię jeszcze jedna młodszą siostrę.

MG:- Potężny koń, mięśnie takie, piaskowej barwy...
G1:-Kamela jednopuklata!

Szukając zleceniodawcy.
G1:-Do bednarza, tfu, do rymarza...Co to było?
G2:-Szewc.

Na trakcie postać spotyka karawanę:
G:-Bandyciii!
NPC:- Dlaczego uważasz, ze jesteśmy bandytami?
G:- Bo macie brody.
NPC:- No i co z tego? Ty tez nosisz brodę?
G (dumnie):-Ale ja jestem bandyta.

Postać została trafiona.
MG:- Co masz na nogach? Masz nogi w ogóle?

Sztuka targowania.
Gracz:- Wykładam WSZYSTKIE pieniądze. Wystarczy?
Handlarz:- Dołóż pan trzy i będzie.
G:-... Dokładam trzy.

Drużyna dochodzi do miasta. Na szubienicy kołyszą się dwa ciała.
MG:- Jedno z nich rozpoznajecie. To Wurm.
G1:-Cholera, wisi mi stówę.
G2:-No właśnie wisi.

Długotrwałe starcie z magiem.
G:- Może mu się czary skończyły?
MG (z paskudnym uśmiechem): -Jemu?!?

G1:-Mam na imię Protagoras.
G2:-Ale czemu?!?

Relacja z walki:
Pojmaliśmy trzech wrogów, z czego jednego żywcem.

Drużyna potrzebowała drewna.
G1:-Mamy toporek?
G2:-Mamy sztylet.

SPACE OPERY

Po walce-opis statku:
"Tego shipu prawie nie ma. Działa jedna czerwona lampka"

Na tablicy ogłoszeń w porcie kosmicznym:
"Zatrudnię się w charakterze balastu"

Marcin Kruszy kruszy.marcin@energoprojekt.com.pl

***

Fantasy:

G: Ile kosztuje ten kon?
GM: 120 srebrnikow.
G: A uzywany?

Gracz dostal toporem w srodek glowy.
G: Czy moge wykonac rzut na silna glowe?

G: A co jest za tymi drzwiami?
GM: Otwierasz?
G: Nie. Ja tylko pytalem co jest za tymi drzwiami...

Vampire:
GM (z uroczym usmiechem na twarzy): 8 ran agravated (ciezkie czy jakos tak po naszemu) coz to jest?
G: Tiaaa, na oko to zejscie smiertelne...

Famous Last Words (Vampire):
G: Jestes pewien, ze dobrze zasloniles okno?

Agnieszka 'Kaila' Richter kaila(at)kaila.pl

***

MG: Widzisz swoją rodzinną wioskę potwornie zniszczoną, chaty spalone, swoich
znajomych, przyjaciół z dzieciństwa leżących we własnej krwi na uliczkach.
Gracz: Przeszukuję.

zew cthulhu
Gracz(próbując zasięgnąć informacji u reportera) Czy widział pan dziwnych ludzi
robiących dziwne rzeczy z innymi ludzmi.

EarthDown
Gracz po raz trzeci usiłuje wdrapać się na ciało podniesione w górę przez Horrora
(Władcę burz) by zabrać nieszczęśnikowi sakiewkę. Po dwóch upadkach i licznych
syłuczeniach w końcy mu się udaje.
G2: tak wygląda prawdziwy powietrzny łupieżca.

Krzysztof Nalborczyk dlorek@polbox.com

***

Sesja w Maga:
Gracz1: To znaczy sfera zycia wplywa na istoty smiertelne?
Gracz2: Tak moge sprawic, ze wyrosnie ci TRZECI kutas...

Sesja w Wampira:
( Bylismy w cyrku. w pewnym momencie zaproszono mnie bym popisal sie odwaga i skoczyl
z 15 metrów do balii z woda. Skoczylem... tracac 5 stanów zdrowia...)
Narrator: Wyciagaja cie. Cos mówisz?
Ja: Au...

Sesja w Wampira:
( Na podlodze lezy pólmartwy wilkolak w crinos. Gracz1 stara uspokoic stojaca obok 16-latke )
16-latka: Aaaa!!
Gracz1: Uspokój sie. To nasz przyjaciel, Zegrzyslaw. No, Zegrzyslaw wycharcz cos do pani.

Kageru Masaki kageru@free.com.pl

***

Famous Last Words (Melkoriada, jakies fantasy)
G: Zaraz, zaraz, ale czy elfy w bajkach nie byly czasem dobre?

Sesja WoD Sorcerer (Krakon)
Gracze wlasnie dowiedzieli sie, ze kobieta, ktorej szukali (a o ktorej
wiedzieli tylko tyle, ze jest ostatnia corka Ewy) jest jeszcze w lonie matki:
G: czy znamy jakies kobiety w ciazy?

Sesja WoD Sorcerer (wczesniej, Wroclaw)
Opisuje graczom sytuacje (gracze szukali tej calej Ostatniej Corki Ewy)
MG do Gracza: Pochyla sie nad toba twarz pielegniarki. Ma typowo
francuzkie rysy, jest podobna do... ogladales "Dynastie"? Tam byla taka
Kirby, zona Adama Carringtona...
Gracze: Adama??? To ona!

Sesja wilkolaka

Gracz1 do MG: Mistrzu, a Tubylcy Betonu nie maja jakiegos lepszego daru
do wyszukiwania? Takiego jakiegos Wahadelka 2.0?
Gracz2: Maja, ale sie czesto zawiesza


Gracz1: A tak wlasciwie to jaki totem maja Tancerze?
Gracz2: Lelek Kozoduj
Gracz1: A co to jest?
Gracz2: To taki ptak, lata i tak dziwnie lelczy


Marcin 'Forseti' Paździora forseti@kki.net.pl

***

Warmlot
Nowy gracz podczas robienia postaci:
- Co to znaczy, ze mam k4 kajdan?

Earthdown
Inny gracz robi postac, juz prawie skonczyl, doszedl do kupowania
ekwipunku, chce kupic BRON. Ale Mistrzu mowi mu co powinien
kupic wpierw... ubranie... jedzenie... line... plecak... rozne inne,
dziwne rzeczy... W koncu gracz nie wytrzymuje i ze stoickim
spokojem, maxymalnym zainteresowaniem, patrzac z podziwem  na Mistrza:
- Co jeszcze? Moze woz drabiniasty?

System autorski
W(ojownik): Zaraz cie rozwale!
M(ag): Za co?
W: Bo uciekles, jak potrzebowalem twojej pomocy!
M: Potrzebowales? Ucieklem? Wszystko zalezy od punktu  widzenia.

Dzikie Pola
Towarzysz Szyszko i jego pocztowi (Panowie Frykacz i Porebski)
zostali oskarzeni o zdrade Rzeczpospolitej, bo zlapano ich na przewozeniu podejrzanych listow.
Zatrzymal ich Porucznik Zurakowski (wraz ze swoja choragwia husarii - 100 towarzyszy).
Wywiazala sie goraca dyskusja. W pewnym momencie Pan Frykacz powiedzial:
- Jezeli ja zdradziloem Rzeczpospolita, to twoja matka robila to z wydra!
- Obraziles mnie Wasc! - odpowiedzial oburzony Zurakowski.
- To ty mnie obraziles chlystku! No dobra z 'chlystkiem' przesadzilem.


Wojciech 'Bialy' Kajut wokaj@polbox.com


***

WFRP

MG - Widzicie faceta, ktory wyglada podejrzanie. Zupelnie nie pasuje do mieszkancow tej wioski.
G1- Moze on cos wie o tych grobowcach ?
G2- No to kto sie pojdzie i zapyta ?
G3- Niech idzie elfka, umie przeciez tanczyc, zakreci biodrami i facet powie wszystko.
G2- A moze by tak.... hmmm.... no wiesz.
G3- Chyba na to nie pojdzie....
G4- Dobra ja pojde.
G1- Ok, co mu powiesz ?
G4- Pojdziemy razem. Wy go przytrzymacie za rece, a ja wyjade mu z dynki zeby facet
wiedzial, ze rozmowa jest powazna.

Tomasz Slomczynski tslomczy@ddc.daewoo.com.pl

***


MG: Sluchaj, jak ty to robisz, ze nawet jak masz zupelnie nowa postac to i tak ma ona
6 profesji za soba i zna wszystkie czary ?

MG: Drachenfels sie wkurzyl, i puszcza w ciebie fireballa !
G: Robie unik, rzucam w niego 50 piorunami, wylmuje miecz z Wielkim Runem Smierci Na
Czarownikow, zabijam go, przeszukuje, biore co sie da, spalam mu zamek i uciekam, a to
wszystko zajmuje mi tylko 1 Atak.
MG: ...eee... nie zyjesz.
G: ???!!!
MG: Unik ci sie nie udal.

WFRP:
MG: Barman zauwazyl, ze lewitujesz 10cm nad ziemia...
Gracz: Blyskam do niego oczkami.


WFRP:
G: Dobra... zamykam drzwi do pokoju, zastawiam pulapke, rygluje okna, zakladam pelna
zbroje plytowa, do jednej reki miecz z trucizna, do drugiej topor dwureczny, w zebach
trzymam noz, na obie dlonie zakladam kastety, rozsypuje na podlodze male igielki i
pinezki, zakladam plaszcz niewidzialnosci, rzucam czar: strefa sanktuarium, wchodze
pod lozko i... zasypiam.

ZASSER zasser@friko7.onet.pl

***

MG(tytulem wprowdzenia klimatu): Do waszego miasta przyjechal wlasnie jeden
z kandydatow na prezydenta. Wiec jest zaplanowany...
PC(blyskawicznie): Ma ktos pozyczyc snajperke?!

Maniek Montewka montewka@jagiello.i-lo.tel.debica.pl

***

MG: Slyszysz pukanie do drzwi.
Gracz: Odbezpieczam bron.
MG: Ktora bron?
Gracz: Te z tlumikiem.
MG (z rozpacza w glosie): Ktora z tlumikiem?


Sytuacja jest taka, ze gracze maja przeniknac do Torunia, zamienionego przez
dywizje rosyjska w twierdze, ukrasc jednego "cosia", reszte cosiow zniszczyc.
Gracz: To tak, trzeba dostac sie do srodka, zalatwic ochrone, rozpieprzyc co
sie da, zabic kogo sie da i spieprzac.
Graczka (radosnym glosem): Dobra. No to plan juz mamy.

Graja: kobieta i trzech facetow. wlasnie rozwalili (w
drobny mak) kilku gosci. Kobieta gra dziwczyne-zolnierza z Izraela.
MG: A obok siedzenia kierowcy na spec. uchwycie znajdujecie Uzi.
Graczka: A co to jest?
MG: :-)  Peem. Izraelska bron, znana na calym swiecie.
Graczka: A, no to teraz swiat od razu jest piekniejszy, majac bron z
ojczyzny od razu czuje sie jak u siebie w domu...
Gracz: Nieee, jak u siebie w domu to sie poczujesz jak zobaczysz bande arabow z kalachami.


Z  innej druzyny: jeden z graczy to zawodowiec (zakamuflowany). Jak
antyterror zrobil nalot na jego meline, to bardzo sprytnie uratowal czesc
sprzetu, dwie torbu tak po 30 kg kazda, plus futeral na saksofon (z tych najwiekszych).
Teraz, razem z dwoma pozostalymi graczami sa w hotelu. Hotel oblezony przez
gliny. Przeszukuja pokoj po pokoju. Szukaja groznych terrorystow.
Gracze przekupili pokojowke i ciecia, zeby ci (za naprawde kupe szmalu) pokazali im jakies tylne wyjscie.
Gracz, w trakcie calej rozmowy jest nerwowy, w koncu stwierdza: moze moglaby
pani zalatwic jakis wozek na bielizne czy cos, skoczylibysmy jeszcze tylko na gore po moje bagaze...

Gracz: Odpinam lezacemu kabure.
MG: jest w niej rewolwer gazowy....
Gracze (wszyscy): Ueeeee.....


Stanislaw "Stan" Witold Czarnecki stan@eris.phys.uni.torun.pl

***

A wiec wyobrazcie sobie dzikie tereny sybiru. Koniec zimy. Ciezki snieg
lezy na ziemi. Przez ten obszar przedziera sie dwojka wedrowcow.
Zziebnieci i glodni gdyz nie mieli od tygodnia nic w ustach przedzieraja
sie naprzod. W zziebnietych lapkach trzymaja recznie wystrogane wlucznie
ktore raczej nie przedstawiaja wielkiej  wartosci defensywnej ni
ofensywnej. W kazdym razie na przeciw tej dwojce wybiega zglodzony
tygrys.  Ludzie i zwierzeta szukuja sie do walki. W tem kobieta, dama
ktora dopiero co wyszla z balow w londynie z krwiozerczym blyskiem w oku
tak zecze.   - Byle by tylko nam nie uciekl

Krzysztof Śliwiński sliwa@if.pw.edu.pl

***

kfiatek z Amberu.

MG probuje wyjasnic swiezym graczom swiat, przedstawia po kolei
czlonkow rodziny i kaze kazdemu BG wybrac rodzica. wszyscy wybieraja:
Gerard, Benedykt, Brand....jeden gosciu nie moze sie zdecydowac.
MG: Dobra, to bedziesz mial amnezje.
BG: Amnezja? Ktora to?

Cubus dheidhi@friko6.onet.pl

***

Swiat Mroku.
Scena walki.
Pojawiaja sie Tancerze Czarnej Spirali.
jeden z graczy:
- To ja udaje wodzireja...

ch@ron charon@laser.net.pl

***

Warhammer.. Potepieniec.. Przedostatnia przygoda.. bodajze Rytual..

MG (ja): Idziesz wyciosanym w skale tunelem i nagle czujesz ze noga
zawadziles o przeciagniety nisko drut. Z sufitu zaczyna wydzielac sie
zoltawozielony gaz.

Wojownik (on): Czy ten gaz wyglada na trujacy????

sAd sad@mjpl.w.pl

***

Sesja DzP. Kompanija zostala zaproszona do karczmy na obiat, bo jakis
szlachcic chcial z nami pogadac.
Gracz (do MG): Tylko piwo? Nie ma tu jakiegos pieczonego prosiaka w ktorego mozna wbic zeby?
MG: Na razie nie...
Gracz: To po co on nas zapraszal?! Na LANDRYNKI?!

Jakub Bryl jbryl@friko6.onet.pl

***

Kilka dni temu, mielismy z kolegami grac w dzien. Jakos tak wyszlo, ze nie
przygotowalem zadnego nowego scenariusza, wiec chcialem wykorzystac jakis
stary, ktorego tym kolesiom jeszcze nie prowadzilem. Wiec pytam sie:

JA: A graliscie w ta przygode ze zmiennoksztaltnymi (doplerzy) podajacymi
sie za mieszkancow wioski ?
GRACZ: Nie! Poprowadz, lubie takie detektywistyczne scenariusze...


(V)agius magius@free.polbox.pl

***

Gracze sa w podziemiach, uslyszeli jakies odglosy. Gracz 1
idzie na zwiad, po czym wraca.
Gracz 2: No i co tam ?
Gracz 1: Na gorze jest zwiazana dziewczyna i siedmiu orkow.
Gracz 2: Uzbrojonych ?

Lukasz Jablonski randall@polbox.com

***

G: No to podchodzę do strażnika i pokazując na zaułek mówię, że tam jacyś
chuligani dorwali babkę i kopią ją po jajach [...]"

Dr Jekyll chris@pologne.com

***

Zdawalismy relacje z wyprawy jednemu z naszych pracodawcow,
oczywiscie wszystko tak zakrecilismy, pokrecilismy i zagmotwalismy,
ze nikt nie byl w stanie zrozumiec co i jak. W pewnym momencie
ksiaze powiedzial:
- To smutne. Tylu wartosciowych ludzi zesmy wyslali. Akurat wy musieliscie przezyc.

2) Przed kolejna wyprawa w gory zapoznano nas z naszym nowym
przewodnikiem. Koles przez 10 minut opisywal swoje doswiadczenie,
preferencje jezeli chodzi o szlak, ktorym mielibysmy przejsc,
dokladny czas wyprawy, plany, rodzaje "gadany" z ewentualnie spotkanymi goralami itd. itp... Na koncu spytal:
- Czy sa jeszcze jakies pytania?
A na to Grunni Szalony:
- Tak! Dlaczego te gory nazywaja sie "Szare"?

Wojciech "Bialy" Kajut wokaj@polbox.com

***

WFRP:
Gracze zostali napadnieci i obrobieni przez bandytow. Po fakcie pobiegli do
strazy miejskiej.
Gracze: Panie wladzo! Panie wladzo!
Straz: Co jest?
Gracze: Zostalismy napadnieci przez terrorystow!

WFRP:
Gracz dobija sie w srodku nocy do drzwi przydroznej kaplicy Sigmara:
Gracz: Otworzcie, czcigodny kaplanie!
Kaplan: Nie, napewno chcesz obrobic moja swiatynie!
Gracz: Swiatyn Sigmara nie grabie!
>chwila namyslu<
Innych tez nie!

WFRP:
Gracze plyneli lodzia (zaden nie mial odpowiednych Skilli):
GM: Zblizacie sie do portu.
Gracz: No, to ja obracam lodz i tak jakby na recznym eeh, parkuje.

WFRP:
GM: Za rogiem slyszycie takie jakby mlaskanie...
Gracze: No to zagladamy...
GM:...a tam elf wali sobie konia!
>ogolna konsternacja<

WFRP:
Gracz, wielgachny (2,20 m) (!!!) Gladiator z ogromnym korbaczem wlasnie
rozwalil goscia w karczmie. Straz go zaczela gonic. Schowal sie w zaulku,
skulil i udawal zebraka. Straz go rozpoznala, dostal halabarda w leb i
zjechal.
Gracz mial pretensje do GM ze go rozpoznano: No przeciez ja sie skulilem!

Alex "Gorefist" Grocz  L.Grocz@WebConnect.nl

***

I na koniec  Kawaly o elfach/krasnoludach:

-Ilu potrzeba krasnoludow by zmienic zarowke?
-Trzech, jeden trzyma zarowke a dwoch pije az komnata zaczne wirowac.


Teraz o tych rasistach elfach

-Ilu elfow trzeba by zmnienc zarowke?
-zadnego, ludzie popsuli niech naprawia.


-Ilu elfow trzeba by zmnienc zarowke?
-3, jeden by zmienil zarowke, drugi by opowiadal wszystkim o tym dziele
i trzecy by zginal szlachetnie w ostatnim rozdziale.


Bartughar of the RedRobes zifnab@friko3.onet.pl

***

MG opisuje herb na tarczy bretonskiego zolnierza:
- Galab bialy z jakims zielonym scierwem w zebach.

MG opisuje sytuacje strategiczna podczas bitwy:
- Regiment krasnoludow! Dwiescie glow!
Gracz:
- Dwiescie glow - sto piesdziesiat mozgow!

Kaplan Aluminasa dowiaduje sie, ze czlowiek ktoremu powiedzial
ze go zna (powiedzial tak przez grzecznosc) jest mu naprawde  znany ze slyszenia:
- Kurwa! Nie klamalem!

*** Earthdawn 22.07.99 ***

1) Obsydianin Burm prowadzony przed obilcze gubernatora
Kyprosa:
- Kypros? He, he... Zabawne, mialem kiedys dziwke ktora
nazywala sie Kypros. Moze to ten sam!?

2) Wietrzniak Pelagiusz II (Drugi) przedstawia sie gubernatorowi
Kyprosowi:
* Pelagiusz: - Jestem Pelagiusz Drugi!
* MG, jako gubernator: - To straszne! A wiec byl jeszcze jakis
pierwszy!

3) Krasnolud Arnold (schwytany przez orczych najemnikow w
sluzbiw Thery w Gorach Delaryjskich) usiluje, w rozmowie z
gubernatorem Kyprosem, wsywac swych dwoch towarzyszy by
ratowac wlasna skore:
* Arnold: - Wasza Swietliwosc nawet sobie nie wyobraza co za
straszne rzeczy mowili ci dwaj i o Tobie i o Imperium! Od samego
sluchania osiwialem ze zgrozy!
* MG (jako gubernator): - Przeciez ty nie masz siwych wlosow!
* Arnold (z prawdziwym entuzjazmem): - Dzieki Bogu! Przeszlo mi!

4) Arnold, Burm i Pelagiusz II sprzedaja na theranskim bazarze
swych dwoch towarzyszy jako niewolnikow. Jeden z nich stawia opor.
* Burm: - Zachowuj sie! Bo inaczej sam cie kupie!

5) Podejrzany elf obchodzi do okola Burma z napietym lukiem
(rozbraja go).
* MG (go gracza): - Gdzie masz swoj miecz dwureczny?
* Gracz: - Za pazucha!

6) Obsydianin Burm spotyka w Dzungi Serwos elfa, ktory rzekomo
nigdy nie widzial obsydianina na wlasne oczy:
* Burm (z powaga): - Jestem bogiem, ktory zstapil z nieba aby  pomagac elfom!
* MG (jako elf): - Czy jestes pewien, ze jestes istota myslaca?

7) Obsydianin Burm wskoczyl do Wezowej Rzeki z magiczna
ksiega (warta 15000 szt. srebra) pewnego elfa - ksenomanty za  pazucha:
* MG (jako elf): - Czy masz moze moja potezna magiczna ksiege?
* Burm: - Hm... Czy jestes pewien, ze twoja ksiega na pewno nie byla wodoodporna?

8) Obsydiani Burm:
- Wroce, gdy bede wracal!

"Obsada"
MG - Luigi
Arnold - Kochas
Burm - Bialy
Pelagiusz II - Jasnowidzacy

*** Po sesji ***

1a) Po sesji jest problem jak wydobyc z niewoli dwoch graczy
sprzedanych do niewoli przez swych towarzyszy:
* Luigi: - Co ja teraz z nimi zrobie? Moze uciekna?
* Kochas: - Co sie przejmujesz. Musz przejsc swoja szkole zycia!
Powinni byc dumni, ze zostali za tyle sprzedani!

2a) Kochas wskazuje na Luigiego konczacego piwo:
- Bialy! Patrz i ucz sie! Czlowiek cysterna... (Luigi zapluwa sie w
tym momenice piwem)... Leje jak na stacji benzynowej!

3a) Kochas podsumowal kolesia grajacego dla zarobku na ulicy  Dlugiej:
- Ten pan spiewal na zamowienie pobozne piosenki (za pieniadze!),
przez tandetny, dziecinny wzmacniacz z plastikowym mikrofonem,
glosem przepitym i przechlanym! Jezeli tak maja brzmiec chory anielskie to ja pierdole!

*** Earthdawn 28.07.1999r. ***
(Krasnolud Arnold jako dzentelmen i bawidamek):
Krasnolud Arnold rozmawia z kasztelanka Elliana, znudzona zyciem i zblazowana dama:
MG (jak Elliana): Czy walczyliscie dzielni podroznicy z jakimis  Horrorami?
KA: Tak. Sa podobne do pani.

(Krasnolud Arnold jako zyczliwy kompan):
Wietrzniak Pelagiusz trzyma w dloni podejrzany owoc i zastanawia sie czy zjesc go, czy wrecz przeciwnie.
KA: Ty, wietrzniak! Zjedz to! Jezeli jest trujace to trudno. Musza byc jakies ofiary!

Zlote mysli krasnoluda Arnolda:
1) " I to byl blad i tu nas Hastur zrobil w malego Wacka! ";
2) " Przestancie sie smiacz mojego genialnego planu! "
3) " I tam nas dorwa wszystkie Horrory i bedziemy mieli dupy jak garaze! "
4) (Pytanie - co mial na mysli krasnolud Arnold?):
K.A. do Horrora, ktorego spotkal w Parlainth:
" Dam ci 200 sztuk srebra jezeli puscisz nas wolno! "

I jeszcze kilka z sesji Warmlotka malolatow:


MG do gracza: Twoj kolega jest ciezko nieprzytomny.


Gracz: Podchodze do tego maga z normalnym spokojem.


Gracz: To taki spokojny rebajlo.
 Przypadkiem 22.09.1999r w Oliwie popelniono sesje...

Mistrz Gry opisuje BN-a:
- ... lekki zarost kilkutygodniowy.

Mistrz Gry do gracza, ktory po obudzeniu sie sprawdza czy ma wszystkie rzeczy:
- Masz nawet wiecej niz miales...
Gracz:
- Cos wiecej? Noz w brzuchu?

Szalchetny kaplan Aluminasa Ernst Hochlof dowiaduje sie, ze BN
uratowal jednego z czolnkow jego druzyny:
- Jak widzimy uratowales zycie naszemu kompanowi. Nie licz na
nasza wdziecznosc. Ale coz, kazdemu zdarzaja sie pomylki...

Ernst Hochlof traci swego wiernego sluge (i ochroniarza) niejakiego Jozwe:
Ernst (z zalem): Co ja zrobie bez mojego Jozwy?
Zlosliwy kompan z druzyny: Znajdziesz sobie innego kochanka!


Ernst Hochlof opisuje grupe magow wsrod ktorych sie znalazl (wraz z nim jest ich siedmiu):
- Szesciu paranoikow i jeden nieudacznik! Ja nie jestem paranoikiem...


I jeszcze okreslenia:

Nowe danie bogow - grochowka chaosu

Nowy potezny, magiczny artefakt - run sraczki

Wojciech 'Bialy' Kajut wokaj@polbox.com

***

1. Ostatnia sesja WH, tworzenie postaci:
dziewczyna, ktora pierwszy raz miala grac w RPGa, z dziwnym rozmarzeniem:
- A moge byc kurtyzana albo najemnikiem ?
inny gracz, sceptycznie:
- To moze jedno i drugie ... nawet ladnie bys sie reklamowala: "Swiadczymy
pelen zakres uslug"

2. w/w osoba zdecydowala sie w koncu na druidke. W polowie sesji taki dialog:
Driudka: ... ale przeciez druidzi chyba lecza ...
Krasnolud, zlosliwie: Aha, ona juz mnie leczy ...

3. Uczen czarodzieja Ravenus w czasie pierwszej przygody nie uzyl zadnego
czaru. Udalo mu sie natomiast polozyc z kuszy niedzwiedzia i wykonczyc (na
spolke z Archeonem, najemnikiem) orka.
Ravenus: Jestem wielkim magiem .... z JESZCZE WIEKSZA KUSZA !!!!

4. Komentarz driudki o ww magu:
- To wielki mag, jego czary poznac po takim cichym swiscie ...

5. Krasnolud Gbuhr toczy z Ravenusem ustawiczne potyczki slowne
Gbuhr: Jak sadzisz magu, ile czasu zajeloby magowi uciekanie przed
krasnoludem ...
Ravenus: Jak sadzisz krasnoludzie, jak szybko biegnie karzel z beltem w
plecach ...

6. Wypowiedz Gbuhra:
- Jak sadzicie, jaki w tej przygodzie jest najniebezpieczniejszy potwor ?
Nie wiecie ? Uczen czarodzieja z wielka kusza ...

WH:
Mag i krasnoludzki zabojca trolli przygotowuja sie do pojscia spac w
kapliczce Sigmara. Krasnolud stwierdza ze przed snem pocwiczy jeszcze swym
toporem. Mag chwile sie temu przyglada po czym ziewajac kieruje sie w strone kapliczki mowiac:
- To ja ide spac a ty wystaw kogos na warte ...

WHRP:
ciemny zaułek, drużyna spotyka spoźnionego przechodnia. Złodziej zakrada sie
od tyłu i zza plecow przykłada delikwentowi now do gardła:
- Psst. Ani mru-mru ! Mamy pokojowe zamiary ...



Wojciech Moscibrodzki - womo@cnt.pl

***

Bardzo forsowny marsz w bardzo niebezpiecznej okolicy.
Slabowity czarnoksieznik:
- To ja staram sie dotrzymywac kroku i trzymac tuz za plecami  rycerza.
Rycerz (z pretensja):
- Dyszysz mi na zbroje.

Gracz: To co, jaka dzisiaj sesja?
MG: Mmmmm, latwiutka i spokojna.
Gracz (nauczony smutnym doswiadczeniem): Aha, czyli powinnismy sobie
losowac nowe postacie?
MG: Dlaczego?
Gracz: Zawsze jak mowisz, ze sesja bedzie spokojna, to giniemy.
MG: A to moja wina?
Gracz: Mogles nas nie zabijac.
MG (ze smutkiem): Coz, to jest silniejsze ode mnie...
Rafal Czarnocki czarnock@ichip.pw.edu.pl

***

Gracze chcieli dyskretnie wywiedzieć się czy są jacyo nowi przyjezdni w karczmie.
Oczekiwali na trzech rycerzy, stwierdzili, że najlepiej jest zapytać stajennego chłopca.
Gracz - Chł   opcze czy w stajni są jakieś nowe konie?
MG - Tak Panie.
Gracz - Ile?
MG - Nie wiem Panie, nie umiem liczyć.
Gracz - No dobrze, to powiec jakiej s1 maoci?
MG - Dwa czarne i jeden biały, ale sześć innych koni ma przyjechać wieczorem.

Paweł Lepisz pawell@wp-pwn.com.pl

***

Na sesji Aliens RPG (a w zasadzie 'Alexandrian Marines RPG'):

gracze ratuja kolonie ktora znalazla sie na trasie migracji wielkich owadow.
Owady wlazly miedzy innymi do kuchni i magazynu z zarciem, wiec kolonisci
byli strasznie wyglodniali. Marines przychodza, wiec pierwsze pytanie od
kolonistow brzmi: macie jakies racje?

- Marines zawsze maja racje.

Leszek Karlik leslie@ideefixe.nom.pl

***

Trzech Garou siedzi na dachu. Widza, ze na dole wchodzi do bramy trzech
Tanzerow w homidzie

Gracz: MG, oni sa ubrani w skory czy w dresy?
MG: W skory
Gracz: O cholera, to moga wpasc na to zeby uzyc windy

Marcin 'Forseti' Paździora  forseti@friko6.onet.pl

***

Tworzenie postaci, MG prosi o opis BG jednego z graczy. Ten zaczyna:
- Jako dziennikarz, moja ulubiona bronia jest...

Jakub Bryl  jbryl@friko6.onet.pl

***

Mag Verbeny wygania demona z opętanej dziewczyny - rytuał typowo pierwotny,
smaruje ją krwia, spala zioła, tańczy jakiś dziwny taniec etc.

Gracz1: Zwariował, czy co?
Verbena: Wiecie, dziesięć lat bez kobiety...
Gracz2: I co, zapomniałeś, co się z nimi robi?

Cezar "Thanatos" Matkowski <interpoltext@opnt.optimus.wroc.pl>

***

Gramy w AD&D, sytuacja standartowa - idziemy przez las i nagle atakuje
nas drzewo (sic!). Po dłuższej walce wszyscy oprócz mnie leżą na
minusach, MG ratuje sytuację:
pojawia się Driada, która poganiając drzewo (20 m wysokości, 4 potężne
gałęzie, MR, czary kapłańskie ze sfery Plant, ...) biczykiem woła:
- Taś, taś drzewko - i z przepraszaącym uśmiechem do mnie -
wyprowadziłam drzewko na spacer bo musiało siê wyszumieć...

mjurek mjurek@elmont-waw.com.pl

***

WFRP (scenariusz z podstawki): 
Zmrok. Deszcz. Podejżany typ prowadzi drużynę po zakamarkach Nuln. 
Podejżliwy krasnolud, łowca gigantów zresztą, idzie tuż za nim z napiętą kuszą 
wymierzoną w plecy przygodnego "przewodnika".
(NAGLE!!!) 
MG do graczy: - Gość skacze do najbliższych drzwi, otwiera je, znika wewnątrz, zamyka i słyszycie stuk rygli od środka... Krasnolud oburzony do MG: - Eeeejjjj! Przecież mówiłem, że jak facio zrobi nagły ruch, to pakuje mu bełta w plery!!!!
MG z niewzruszoną miną: - Nie zdążyłeś go trafić 
Gracze chórem: - Był szybszy od bełtu?!?!
MG dalej niewzruszony: - Tak. I to was dziwi...

KC: Po zwycięskiej walce z oprychami Hobbit-złodziej do MG: 
- Obszukuje ich ciała nie dotykając...

Ostatnie słowa graczy przed śmiercią: 

Autorski SF (moj wlasny zreszta :-) ) : Pilot wahadłowca do załogi (reszty graczy): 
- Spokojna głowa panowie, przeciążenie 30g jeszcze nikogo nie zabiło...

Autorski SF: - Ten reaktor wytrzymywał już gorsze rzeczy... 

KC: Gracze wysiadają z konwoju więziennego, który ich zawiózł do silnie strzeżonego kamieniołomu. 
W pobliżu mnóstwo eskorty, dalej wieżyczki z kuszmi wałowymi. 
Krasnolud do MG: - Atakuje najbliższego strażnika łańcuchem, którym mam skute ręce...

Jarek huragan@dr.pl

***

Przychodzi czarodziej do sklepu magicznego i prosi o coś co chroniłoby go przed obrażeniami.
- Zbroja może? 

- Gdzie świta?
- Na wschodzie...

- Trzymam nóż na jego gruszce Adama...

***

*** Zew Cthulhu - 29.10.1999 ***

*) Gracz (John Milton) otrzymuje od MG na pocztatku gry tylko rewolwer 32.:
Gracz: Co ja z tym zrobie? Nawet sklepowej tym nie nastrasze...

*) John Milton do kpt. Jenkinsa, ktoremu stlukl bogata zastawe stolowa (krysztalowe kieliszki, karafki z whisky itd):
- Predzej ci sie oddam niz ci to odkupie!

*) Stephan White do Johna Miltona:
SW: Co to jest 'wyglad'?
JM: Cos co masz na niskim poziomie.

*) Mistrz Gry chce 'zgasic' Gracza (S. White):
MG: Robisz to? A masz umiejetnosc 'palenie glupa'?
Gracz (z wielka pewnoscia siebie): Mam wrodzona!

*)Mistrz Gry do Gracza (S. White):
MG:- Jestes lekkim niedoukiem!
Inny gracz (J. Milton), patrzac na Gracza 1:- 'Lekkim' to mogles 
sobie darowac...

*) Rozmowa dwoch Graczy po starciu z podejrzanymi stworami, gdy powinni odchodzic od zmyslow ze strachu:
Gracz 1(kpt. Jenkins): Stracilem dwa naboje!
Gracz 2(J. Milton): Odkupie ci!

*)
Gracz: Wyrzucam butelke przez okno.
MG: Ale okno bylo zamkniete... 

*) Uczona rozmowa Graczy, ktorzy w ogrodzie pewnego domu odkryli podejrzane slady:
Gracz1: To sa slady duzego szczura!
Gracz2: Acha, duzy gryzon! Pewnie kapibara!
Gracz1: Jak wyglada kapibara?
Gracz2: Nie wiem, ale to takie duze zwierze!

*) Jeden Gracz do drugiego"
- Byles nawalony jak mlody nietoperz!

*) Gracz zostaje zamkniety w areszcie (z innym Graczem za to, 
ze obaj wlozyli do trumny pijanego recepcjoniste z hotelu w ktorym nocowali, w ramach zartu naturalnie):
- Szarpe krate! Bardzo miarowo szarpie krate!

*) Mistrz Gry do Graczy:
- Po chwili z boku nic nie wyskakuje.

*)W zakladzie pogrzebowym o polnocy pracownica (corka wlasciciela) wpada na kryjacego sie w cieniu Gracza:
- MG (jako pracownica, glosem pelnym przerazenia): Co ty tu robisz?
- Gracz (z demonicznym usmiechem): Jestem twoim klijentem!


*** Dzikie Pola - rozne sesje ***

*) MG (jako BN): Pa nie wyglada na takiego co kradnie...
Gracz: Zdziwilby sie Wacpan. A niewazne....

*) Gracz do Mistrza Gry, w momencie gdy uspiona druzyne otaczaja zadni krwi Kozacy:
- Czy moge sie obudzic? Budze sie! Budze sie! Budze sie?

*) Gracz zostaje wyzwany na pojedynek przez przeciwnika o posturza zgola imponujacej:
- Przeciwnik: Wyjdz wacpan!
- Gracz: Wstaje... i wychodze!

*) Mistrz Gry pyta Gracza:
- MG: Co robisz?
- Gracz: Nie moge ci wszystkiego mowic bo mozesz wykorzystac to przeciwko mnie!

*) Gracz:
- Biore swojego konia i robie mu mala krzywde zedy zarzal!

*) Gracz:
- Bo ja wiem, jak sie wola na konia... Moze 'tas, tas'?

*) Gracz:
- Dotykam brzegow rany, bo tam musi byc dziurka po tym, tym...

*) Gracz pracowicie buduje 'palisade' z patykow. MG drwiacym glosem:
- Palisada z patykow zebranych na ognisko!
Gracz odpowiada z duma:
- Ale z tych lepszych!

*) Gracz:
- Spokojnie biegne.

*) MG do Gracza:
- Co widzisz? Gowno widzisz!
Gracz ucieszony:
- Gowno? O, to tam ludzie byli!

*) Mistrz Gry odpowiada na pytanie:
- Niewatpliwie chyba tak!

*) W bialy dzien Gracz chce za wszelka cene ukryc szybko skrzynie z gotowka.
MG: Jest zupelnie jasno w sieni.
Gracz: Niemozliwe. Musi byc jakis ciemny kat!

*) GraczA o GraczuB:
- Ja go zabijam, bo on za duzo gada!

*** W drodze na sesje ***
Samochod jedzie w slimaczym tepie bo policjanci cos tam kontroluja.
- Luigi: Ci policjanci to Zydy!
- Kochas: Tak, pejsy zostawili na komisariacie i mysla, ze ich nie 
rozpoznamy! Piaty komisariat obrzezanych! Starszy aspirant - cadyk Kowalski!


Wojciech 'Bialy' Kajut wokaj@polbox.com

***

Dramatis Personae:
Wszechobecny MG - Witold. ;>
Joanna Janiec - filozofujący (Darwin, Nietzsche) zabójca na zlecenie
korporacji i nie tylko: Saddie.
Daniel de Martin - 'bezrobotny' elektronik, piromaniak, net-junkie, dumny
właściciel granatu zapalającego and the global village idiot: Leslie.
Myśliwy - przemytnik, pilot ultralighta: Krap.
'Doktorek' - lekarz-cybernetyk i producent narkotyków bojowych: Ovi.
Antoni Dornatowicz - intrusion specialist i dumny właściciel granatnika
40 mm: Damian.
Kender - assault rifle specialist o krótkim czasie półrozpadu: Kender.
"Antykwariusz"- złodziej, posiadacz straszliwie tajemniczego i groźnego
pracodawcy rodem z Archiwum X: Artur.
Special guest star: Ama, widz, as herself.


Antoni -  Ja chcę ceramiczny granatnik!
Myśliwy - Ceramiczny granatnik możesz sobie mieć, ale granaty musisz
zostawić na bramce.
Joanna - Ceramiczny granat! Emaliowany!
Kender - W kwiatuszki!
Antoni - Z cepelii!

Myśliwy - Przezorny zawsze w bamboszach.

Antoni - Wy idźcie, ja was będę ubezpieczał.
Joanna - Te, drugi filar...

Myśliwy [żałościwie] - Musiałem iść po wodę niegazowaną z cytryną,
tak mnie wstrząsnąłeś.

Doktorek - Hmmm... powiedzmy, że będzie za darmo, tylko opłacisz mi
żywienie psa.
Myśliwy - Czterech martwych gości dziennie?

Doktorek - To jak tam wejdziemy? Podkop?
[wszyscy, zgodnym chórem] - Lampa w podłodze!

Kender (godzina 2.25 nad ranem) - Szukam sobie lepszego covera, i jak się
zaczną spuszczać, to ich pokrywam!


[następna sesja]


Daniel - Obrzynam sobie obie lufy.

Myśliwy - Załatwiam sobie Tak-Taka.
Joanna - ??
Myśliwy - No, komórka Tak-Tak. 'Dawaj komórkę!' 'Nie dam.' 'Tak, tak, dasz...'

Myśliwy (rozważając problemy występujące przy stosowaniu smartgogli) - A jak
patrzysz przez peryskop, to gdzie ci się wyświetla kropka od smartguna?

Daniel - A po cholerę nam dostęp do powietrza?

Antoni - Jeszcze klatka Faradaya.
Myśliwy - Kupimy klatkę, wstawimy do niej kanarka i nazwiemy go Faraday.

[kłotnie o to, po co potrzebny jest ultralight na Woli (lub dowolnej innej
dzielnicy miasta na której są puste miejsca), a nie w śródmieściu]
MG (wyjaśniając) - Samolot jest potrzebny do przemycania rzeczy z i do miasta
oraz z i przez Wisłę...
Myśliwy - Ja to wszystko zapewniłem startując z Woli wedle mojej woli.

Ama - To Rosjanie?
Leslie - Nie, to ludzie.

Myśliwy - Przechodził koło sklepu rybnego i ktoś go śledził...

Antoni - Mówiąc, że analizujemy miał na myśli to, że zaczynamy od dupy strony.

Doktorek - Muszę zadbać o swój drugi interes.

[postacie rozważają zrobienie fałszywej noclegowni i naprowadzenie na nią policji]

Myśliwy - Chcesz kupić pięć karimat, żeby dokładnie wiedzieli, ilu nas jest?
Daniel - To kupię sześć.

Daniel - Zarąbiemy popielniczkę z miejsca publicznego, z petami papierosów
palonych przez dużo różnych osób. Jak nam wjadą i zabiorą to chłopcy z
laboratorium będą mieli zajęcie.

Myśliwy - To był przedni pomysł. Teraz parę tylnych.

Daniel - Szukam na śmietniku zużytych kondomów, żeby mieli próbki spermy do analizy.
[kilka uwag na temat błogich zapachów miejskich śmietników]
Daniel - Ale zrobię to w rękawiczkach...
Myśliwy - Ryj też sobie polakierujesz?

[chwila przerwy w grze]
Krap - Prowadź, prowadź!
MG [wzniośle] - Naprzód!

Myśliwy - Wojna da nam jakąś fajną giwerę, Promieniowanie nas napromieniuje a Zaraza zarazi nas kiłą.
Daniel - Głód da nam żarcie z McDonalda.
Joanna - A śmierć?
Myśliwy - Śmierć zaśmierdzi.

Antoni - A ja pod płaszczem noszę... [porusza ustami, ale nic nie mówi]
MG - Przecież wiem, że pod płaszczem masz granatnik...

Antoni - Mogę sam sobie obciągnąć.
[Oczywiście była mowa o płaszczu ;)]


[następna sesja]


[reszta zespołu wprowadza (przez telefon) wiszącego w 'poczwarce' medycznej
(wynik nieszczęśliwego wypadku z pociskiem 12.7 mm) Daniela de Martin
w kulisy sprawy - czyli w to, że poszukiwane przez nich strasznie tajne
coś zostało zabrane przez strike team Motoroli]

Leslie - Oczywiście zdajecie sobie sprawę, że tłumaczycie mi to przez
         zaszyfrowane emaile? Ta linia nie jest bezpieczna...
Krap [wykonuje gest, jakby patrzał na telefon komórkowy przez który
przed chwilą rozmawiał] - A jaka to komórka? Taka z M w kółkiem?

Daniel - Kurwa, mamy zdecydowanie za dużo, za dużo, za dużo, za dużo, za
         dużo, za dużo, za dużo kontaktu z technologiami objętymi Cenzurą!
Myśliwy - Wysyłam ci emailem białe światło...

[Gracze planują kradzież pociągu z samochodami co by uzyskać potrzebne
do akcji fundusze]
Krap - Artur, od kiedy to tory można kłaść przed sobą i jechać ?
Artur - Od kiedy Leslie je kładzie !

Leslie - Jesteśmy pociągiem towarowym, który... zabłądził...

[Joanna jako straszliwy niewidzialny zabójca niewykrywalny w normalnej
wizji ani podczerwieni, z ostrzami ceramicznymi wysuwanymi z ręki jako
bronią...]
Joanna: Poderżnę mu gardło, po prostu.
Daniel: Będziesz musiała nosić jakieś sprężone powietrze, czy coś, żeby
        usunąć krew z kamuflażu.
Antoni: Spróbuj mu wbić w oko !
Joanna: Ale wtedy się obśluzię, ueeee...

[zdeterminowana drużyna rozważa kradzież sterowca straży pożarnej]
Daniel [piroman]: Jakbyśmy już zatrzymali ten sterowiec, to możemy wymienić wodę na napalm...

Myśliwy: Dzwonię przerażonym głosem emerytki przez chusteczkę i koc.

[gracze dyskutują na temat bezpiecznego otwierania pojemnika z Cenzurowaną nanotechnogią]
MG: Ale przecież macie próżnię w pobliżu.
Krap: W głowie!
MG: Taaaak!
Krap: Dostanę punkt?

[jak zneutralizować ultradźwiękowy czujnik ruchu]
Artorro: Otworzyć klapkę, dostać się do środka i wpierdolić nietoperzowi.

MG: Ktoś ma umiejętność Ekspert: Genetyka?
Leslie: Ja mam Ekspert: Telefonia komórkowa.

___

Sesja prowadzona w zaimprowizowanym systemie, nasz swiat, rok 1985,
gracze wcielaja sie w agentow roznych sluzb Jej Krolewskiej Mosci.

Dramatis personae
MG: Witold.
Kevin Jackson - Murzyn, specjalista od podsłuchów i okablowania: Krap
Timothy O'Malley - pan w garniturze z melonikiem i parasolem, absolwent
Oksfordu, komputerowiec z MI5: Leslie
George Watson - kwadratowa morda z wywiadu Royal Navy, fizyczny (SBS): Artur.
Emily Thomas/009 - specjalistka od kamuflażu, przebierania i zmian
osobowości z MI6: Saddie.

Jackson: Pierwszy rzut oka na mnie pokazuje, że jestem prawdziwym Aryjczykiem.
Artur: Ciemno to widzę.
Krap: No co, miałem grać czarnym charakterem.

MG: Otwierają się drzwi...
Krap: Tańczący telegram!

[MG opisuje biuro]
MG: Na biurku...
Saddie: Na biurku leży sekretarka.

MG: Fotel się obraca...
Krap: ...a tam szkielet.

MG: Co robicie?
Krap: No... kurwa, ja... tam... NO!

Saddie: Chcę mieć samochód, pieprzę marki.
Krap: A funty?

Watson: Możemy przejechać się po terenie moim jeepem.
Jackson (wytwornie): Podejrzewam, że gardener mógłby mieć nam coś za złe.

Krap: Jeżeli będzie mówił pismem klinowym...
Artur: A ma ktoś skill Archeologia?
Krap: Chyba Pismo klinowe, Archeologia to operacje pędzelkiem. 

[dyskusja o tym, czy świat gry to nasz świat, czy jakiś świat równoległy]

[Planowanie akcji porwania curry]
Emily: Ty siądziesz przy wejściu, zamówisz kopiasty talerz curry, ja
wejdę do środka z pudłem na kapelusze, wrzucę to do środka i wybiegnę przez drzwi.
Watson: Bez sensu. Jak dla mnie bomba.


Krap: Leslie, jak on pływa, to odległość liczy się w milach morskich czy lądowych?
Artur: Ale w jeziorze pływam, to chyba w lądowych.
Leslie: Wiesz, on jest z Royal Navy, to raczej w milach Admiralicji.

Watson: Ja jestem od pracy, a teraz niech ktoś pomyśli.
O'Malley: Trzeba ich przesłuchać.
Watson: Cieeerpię...

Artur: Anglia, mieszkam w Anglii...

Krap: Zapytaj pana Jonesa, czy nie zapomniał jeszcze zapłacić za wywóz
szamba, bo jeżeli wpadną tu goście z taką wielką śmierdzącą rurą,
to podejrzewam, że mogą zepsuć zupełnie cały bal...

[Rozmowa z trzema włamywaczami]
Watson: Może wywieziemy ich do lasu?
MG: Oni woleli by raczej do miasteczka.
Jackson: <kiwa głową z żalem> Tam jest wszystko wybetonowane.
[Wcześniej Jackson rozważał konieczność udania się do lasu z saperką
i wykopania dużego dołu w celu pozbycia się eks-włamywacza, sztuk raz]


Artur: To teraz ja wezmę szkocką, pojadę do Londynu, i przez dwa dni
nie będę wychodzić domu. W końcu to taka zwykła robota, ochrona... ale kogo!
Krap: E tam, zwykłych szaraczków.

[Gracze chronili pana Jonesa, panią Jones i ich córeczkę Shannon. Greyów
(alienów a'la Sektoidzi). Z okazji party. :)))]

Leszek Karlik <leslie@zwieracz.ideefixe.nom.pl>


Następne kwiatki
        Powrót do strony RPG