|| Strona główna || Humor || RPG || Teksty || Linki || Kaila || 

Ostrzeżenie o filmie Wiedźmin

Wracam wlasnie z najnowszej polskiej supełprodukcji "Wiedzmin". Docencie, prosze, ze wytrwalem do konca filmu aby moc was przestrzec, w ktorych momentach nalezy zamykac oczy (aby nie trafil was szlag na miernote tego widziadla). Podkreslam: ja naprawde nie chcialem dac sie przekonac zlym opiniom o tym filmie, naprawde nie szedlem uprzedzony. Ale po kolei: ...

1. Akcja [ktorej nie ma]. 
Film przypomina miejscami urywany potok "scen roznych" z zycia, niekoniecznie powiazanych ze soba. Ot, taki mikropoemat dygresyjny. Urokliwe sa ciecia montazowe, dzieki ktorym po scenie rzezi w klasztorze widzimy wiedzmina ze stropiona mina lazacego po jakichs zgliszczach, po ktorych walaja sie - wolowe zeberka. Przez chwile mamy wrazenie ze matka Nenneke byla w istocie jeszcze grubsza niz sie wydawalo ... Ogolny poziom filmu nie wskazuje, niestety, aby byl to zamierzony efekt montazysty. Caly film zreszta nasuwa nieodparta wizje szalonego goscia z nozyczkami, ktoremu
kazano skrocic 12-sto godzinny serial do rozmiarow filmu kinowego.

2. Gra aktorska. 
Przewaznie denna, wyjatkiem jest tu Falwick, zagrany z jajem przez jednego z niezlych polskich aktorow (niestety nie pamietam nazwiska - gral w Krollu). Zamachowski tez niezle (byle nie robili mu krzywdy każąc mu spiewac). Michal Zebrowski wypada w sumie na tle calej czeredy calkiem sensownie (w moich ustach to duzy komplement, bo ja osobiscie go nie lubie). Ale po za tym ... zenada. Yenefer (Wolszczan) jest zagrana nieprzekonujaco - na szczescie jest tylko postacia epizodyczna (sic!). Nie przekonala mnie nawet zreszta do tego, ze jest czarodziejka - bo nie rzucila ZADNEGO czaru. Kaplanki (Nenneke i reszta, lacznie z wieszczka Iola) rowniez moglyby byc zwyklymi chlopkami, czarow nie rzucaja, nawet zaspiewu nie wykonuja. Leczenie odbywa sie poprzez przylozenie [moze nalozenie] mlodych cyckow Ioli do piersi wiedzmina. Tylko czemu Ioli, ktora podobno jest wieszczka ??? 
Pavetta byla drazniaco sztuczna, prawie jak dzieci w tym filmie [o czym za chwile]. Nawet Henryk Talar, do ktorego mam bardzo duzy szacunek wypada bardzo blado, po czesci dlatego ze kazali mu paradowac w dziwnym helmie ktory u mnie budzil skojarzenia [moze niesluszne] z niemieckim helmem z II w sw, do ktorego ktos w przyplywie pasji tfu'rczej przykrecil rogi. Postaci epizodyczne rowniez cienutko, cieniutko ...
Krasnoludy maja po metr piecdziesiat (dwa dryblasy z kusza chyba nawet wiecej) i wygladaja na niskich grubaskow a nie na dwarven warriors. Elfow nie widzialem (byl jeden gosc, ktory nachalnie przypominal otylego Indianina z mieczem i w meksykanskim poncho, ale to nie mogl byc elf z Brooklionu), a driady to po prostu pare panienek z umalowanymi na zielono twarzami [plus biala sznyta przez pol facjaty]. Jest jeszcze 30-sto sekundowa sekwencja ze Stepieniem z trzynastego posterunku. Pisze ze ze Stepieniem, a nie z aktorem, ktory go gral, bo facet przekalkowal role Stepienia [lacznie z krotkowzrocznym mruzeniem oczu] do roli blednego rycerza. Dobrze, ze smok szybko zrobil mu kuku i dalej tego widzom oszczedzono. Dzieci to osobny temat. Nie graja, jedynie wypowiadaja swoje kwestie. Widzieliscie kiedys dzieci ze szkoly na akademii z okazji dnia ucznia ? No to macie pojecie o poziomie. Az boje sie porownac to z gra w Harrym Potterze, zeby sie nie zalamac. Najbardziej kuklowata jest Ciri co moze byc szczegolnie drazniace dla osob ktore znaja ksiazke, zwlaszcza ze w filmie jest ona przedstawiona jako drugie wcielenie Nel z Pustyni i Puszczy. Krew Falki ? 
Buahahahaha ....

3. Wiedzmin jako taki. I owaki. 
Sam Zebrowski nie jest najgorszy [na tle ...], natomiast wzruszyl mnie jego image. Rezyser [scenarzysta ???] nie moze sie zdecydowac, czy wiedzmin ma oczy czarne [podobno po eliksirach, choc konia z rzedem temu kto zobaczy wiedzmina pijacego eliksir w filmie Brodzkiego], czy normalne, czy moze kocie. Po za tym nie wiedzialem ze wiedzmin trudni sie prawie wylacznie mordowaniem potworow wodnych lub wodno-ladowych (pewnie dlatego ze wiekszosc potworow jest z gumy). Potwory malo co zreszta widac [i na cale szczescie - patrz nizej], w zwiazku z czym *wszystkie* wiedzminskie walki wygladaja jak rozpaczliwe szamotanie sie faceta w brudnej wodzie, zas przeciwnikiem jest niewatpliwie tuman wodnych bryzg. Sporadycznie wystepuja potwory w ilosci mizernej, najczesciej jako drgajaca macka. Jak nie chcecie isc na film, to sprobujcie sobie wyobrazic epileptyka oplecionego gumowym wezem ogrodowym i wodorostami podczas ataku na dzialkowej sadzawce - macie pojecie o "Wiedzminie".

4. Film blizna stojacy. 
Z nie do konca pojetych przeze mnie powodow rezyser uznal ze kazda wyrozniajaca sie postac filmu musi posiadac blizne lub byc niewygolona. Kobiety moga ewentualnie miec koltun na glowie. Blizny uzysuje sie na poczatku filmu lub nabywa w trakcie, faktem jednak jest ze jak ktos ma cos z sensem powiedziec, to musi byc naznaczony, aby rezyser ich odroznial od tlumu, czy jak ?

5. Potwory.
Jesli ktos pamieta wielkopomne dzielo polskiej kinematografii pt. "Klatwa doliny wezy" to juz czuje bluesa. Juz pierwszy potwor, ktorego ubija Geralt ma cialo bardzo podstepnie nasuwajace skojarzenia z gumowymi pajakami sprzedawanymi na odpustach. Reszta jest rownie genialnie zaprojektowana [wyjatek: smok, o czym w osobnym punkcie]. Kikimora ma niezdrowo rachityczne nozki a bazyliszek - gumowy pancerz. Ten ostatni jest w ogole chyba dmuchany, bo Zebrowski omalze zarzuca go sobie na ramie, w dodatku ogon (bazyliszka, nie Zebrowskiego) jest chyba szczegolnie lekki, bo majta sie jakby byl pusty w srodku. Majta sie zreszta "sztywno" - to znaczy nie zgina sie w polowie, jak cialo, tylko przesuwa caly. Scenograf mogl sie choc troche wysilic i poupychac do gumowatego wora czegos ciezkiego, zeby symulowalo cialo. Aaaa ... !
Jest jeszcze kwiatek sezonu, czyli maly smok - tu juz wyobraznia podsuwa wyraznie Power Rangers, Druzyne A i tym podobne seriale. Piskle smoka [ucieka w trawie] jest przedstawione jako sztywno poruszajacy sie leb [kolejna produkcja made by Stomil Olsztyn] sunacy jak czolg w linii prostej w dodatku z wytrzeszczem nieruchomych oczu. Brrrr ... zgroza ... Nie wymuszam, zeby poruszalo sie jak raptor z Jurassic Parku, ale na milosc boska mogli mu dac choc troche zycia ! Na okrase pojawiaja sie
sympatyczne stworki po koniec filmu, obecne w jednej scenie. Po tym, co ujrzelismy dotad nasze oczy sa uodpornione i dziwnie wyrenderowane male karzelki o wielgachnych oczach [jakas idee fix scenografa] wygladajace jak prokompsognaty (JPark1) po heine-medinie i z puchlina wodna juz nie budza obrzydzenia.

6. Smok
Wypada dziwnie przekunujaco na tle calej reszty, moze dlatego ze jest renderowany, a nie wyprodukowany z gumy. Drobne gafy jak brak cienia w paszczy i swobodne przenikanie jezyka przez zeby nie stanowia problemu. Chwilami daje sie odniesc zreszta wrazenie, ze tfurcy filmu tak przestraszyli sie potencjalnie niekorzystnego porownania smoka np. ze smokiem z Dragonheart, ze postanowili stworzyc tyle gniotow, aby ten ostatni blyszczal na ich tle jako ta zorza na niebie. Interesujaca scena do obrzydzenia pokazywana w telewizyjnych zajawkach ze smokiem rzucajacym fireballa
.... Otoz nie - on nie rzyca fireballa, on sie przeksztalca w Borcha trzy kawki !! Czyli tak: najpierw pluje ogniem [widac wyraznie], potem szybciutko sie zmienia w czlowieka i przebiega przez wypluty ogien. Zeby bylo rozkoszniej, w tajemniczy sposob Borch przemienia sie w konnego, nie piechura i to w dodatku w trzy osoby na raz !!! Jednym slowem: 1 smok = Borch + 2 panienki + 3 konie. To daje nam okazje do roziwniecia watku political corectness, bo przeciez panienki (czyli Borch) wyraznie flirtuja z geraltem ... Smok - homoseksualista ? Ok, przestaje - lezacych sie nie kopie.

7. Obraz
Wspomaga caly film w ten sposob, ze przewaznie jest zamazany [coby mizerii filmu widac nie bylo]. Sceny walk to pasmo migajacego po ekranie czegos [jak ktos niedawno widzial krystalicznie czyste sceny walk na takim np. Gladiatorze, to ostrzegam, ze moze dostac ataku epilepsji]. Drobne wyjatki o tyle powoduja nieprzyjemne wzdrygniecia, ze np. glowna rola budzi mocne przeswiadczenie ze w swiecie Ciri ktos uczy aikido. Wiedzminow. Z cechu wilka [jakby ktos nie wiedzial, wiedzmin jest z
cechu wilka, o czym pewnie ma swiadczyc medalion, ktory do czego innego wykorzystywany nie jest].

8. Scenu szczegolnie zapadajace w pamiec.
Jesli ktos kiedys widzial Rowana Atkinsona (Jas Fasola) w "Czarnej Zmiji" to sceny w ktorej wiedzmin galopuje najpierw w lewo potem w prawo wokolo zamku (chyba) malborskiego az sie prosza o podklad: "Black Adder ... Black Adder ...". Aby te skojarzenia byly zupelne, scenke serwuje sie nam kilka razy.
Pozary zabudowan sa dwojakie: albo rzadki dymek a la wiosenna mgielka, jawnie przeczacy zasadzie, ze nie ma dymu bez ognia, albo nieokreslona pomaranczowa luna nad zamkiem z jezykami wesolego ognia nie wiedziec czemu dwadziescia metrow ponad najwyzsza wieza.
Rozbrajajaca jest scena ostatnia, w ktorej widzimy wiedzmina niechybnie na Syberii, w okolicach upadku meterytu tunguskiego, jedzie on bowiem droga wsrod nagich kikutow spalonych drzew, za ktorymi wesolutko zielenia sie nie dotkniete pozoga pola zielonych choinek.

9. Muzyka
Calkiem sympatyczna, zwlaszcza w chwilach kiedy nie spiewa Zamachowski. Teksty w ogole pisane rymem czestochowskim, jedyny rodzynek pojawia sie w muzyce "do napisow"- cytuje z pamieci: "... i choc przejdziesz swiat juz caly / wszystko zapomna twoje ... oczy" (az sie prosi zeby zaspiewac "wszystko zapomna twoje galy").


Wasz Wojciech.

Widzmin once more
Film Wiedzmin jasno pokazuje, ze przy szczerym wysilku ekipy mozna zrealizowac film nawet jesli zaginie scenariusz, scenarzysta zostanie uprowadzony, rezyser dostanie amnezji, a grupa technikow FX ulegnie zbiorowemu, smiertelnemu zatruciu. Trzeba tylko chciec.
 
Wojciech St. Moscibrodzki, 11 listopada 2001
Wszystkie prawa zastrzeżone. Publikowanie całości lub fragmentów niniejszego artykułu jest zabronione bez zgody właściciela.


|| Strona główna || Humor || RPG || Teksty || Linki || Kaila ||