|
|| Strona główna || Humor
|| RPG || Teksty
|| Linki || Kaila ||
Parę słów o filmie
Kazdy ma prawo miec swoje zdanie. Ale... ojej... chyba ktos sie czegos czepia. Nigdy film nie jest wierna adaptacja ksiazki, a przynajmniej ja o
takim dziele nie slyszalam. Na poczatku wyraznie jest powiedziane, iz ekranizacja jest oparta na MOTYWACH opowiadan Sapkowskiego. A to duza
roznica. Poza tym, kazdy film ma wady (i do kazdego mozna miec zastrzezenia). A takze zalety, ktore, wedlug mnie, w "Wiedzminie"
przewazaja.
Fakt, sceny byly nieco oderwane od siebie, widac bylo wyraznie, ze czegos pomiedzy nimi brakuje (innych scen?). Ale chaos nie byl "totalny", nie
mialam w reku ksiazek Sapka juz ladnych pare lat, a bez zadnych problemow polapalam sie w czym rzecz. Troje moich znajomych, nie majacych do czynienia
z fantasy prawie w ogole, jest zachwyconych filmem i wszystko bylo dla nich
jasne.
Golizna: za duzo. Po co? Juz pomijam fakt, ze faceci w owych scenach nosili
slipki, a kobiety byly jak je Pan Bog stworzyl. Jawna dyskryminacja! ;)
Dykcja - nie zrozumialam dokladnie co smok mowil, poza tym, ze bylo to wazne
przeslanie. Aktualne i w naszych czasach. Wcale nie plytkie. Pomijam juz, ze
Renfri zadala sie z siedmioma genomami, bo moze to byc nasze zboczenie zawodowe. Nasze - moje i Malgosi, mojej towarzyszki.
W zasadzie moge jeszcze dodac pewne drobne niescilosci w scenariuszu (rozna
dlugosc zarostu Wiedzmina w tej samej scenie, traci miecz, a w nastepnym ujeciu ma dwa plus konia, itp.), ale na tym moje zarzuty sie koncza.
Gra aktorska byla na dobrym poziomie, moze z wyjatkiem dzieci i wazniejszych
statystow. Pavetta, choc wyglada huderlawo, ma w sobie "cos"; widac, ze nie
da sobie w kasze dmuchac, stawia na swoim. Zreszta uwazam, ze scena z krzyczaca Pavetta i tryskajacym piwem z kufli, jest jedna z lepszych w
filmie. Podobnie jak Nenneke. Borch jest sympatyczny, od razu zyskuje sympatie widza; otacza go aura tajemniczosci. Za malo pokazali Jaskra;
przezabawna postac, dobrze zagrana.
Efekty swietne, smok po prostu czarujacy. Charakteryzacja rowniez bez zarzutu (oczy Geralta! po prostu fantastyczne!), plastiki nie rzucaja sie w
oczy (prosze chocby porownac z Quo Vadis!!!). Potwory zrobione calkiem wiarygodnie, ostatnie bzdziagwy moze za bardzo sympatyczne i troche sie ich
robi zal.
Przepiekne plenery (vide QV), dobrze rozplanowane sceny walki - choc nie tylko mnie skojarzyly sie z "Gwiezdnymi Wojnami". Scena nad przepascia wcale
nie jest tak powolna, jak to wyczytalam w ktorejs z rozlicznych recenzji. Nawet trzyma w napieciu, nie wiedzialam, jak sie wydostana z opalow. Bo ze
sie wydostana, to niestety bylo pewne.
Slyszalam zarzuty, ze nie wiadomo skad sie wzial krol, ktory zamierzal dopasc smoka. A czy to jest istota filmu? Mnostwo ludzi (i nie tylko)
chcialo go dopasc, dlaczego widz ma sie dziwic, czemu jeszcze krol.
Budzet filmu byl duzo mniejszy, niz QV, a o ile lepszy efekt. Generalnie "Wiedzmin" bardzo mi sie podobal. Balam sie, ze bede mocno rozczarowana. I
faktycznie jestem - pozytywnie. Czekam teraz na serial, ktory powinien byc
jeszcze lepszy. A moze wczesniej pojde jeszcze raz do kina?
Maria Szot, 16 listopada 2001
Wszystkie prawa zastrzeżone. Publikowanie całości
lub fragmentów niniejszego artykułu jest zabronione bez zgody właściciela.
|| Strona główna || Humor
|| RPG || Teksty
|| Linki || Kaila ||
|