|| Strona główna || Humor || RPG || Teksty || Linki || Kaila || 

Wiedźmin - film na motywach opowiadań A. Sapkowskiego

W skrócie:

Morderstwo popełnione na najlepszej polskiej literaturze fantasy. Współczuje osobom, które nie czytały, bo raczej się nie połapią o co w filmie chodzi - sama się osobiście momentami gubiłam mimo, że opowiadania czytałam wiele razy. Andrzej większej antyreklamy za żadne pieniądze nie mógł nabyć droga kupna...

Bardziej szczegółowo, ale chaotycznie, bo mimo, ze na filmie w czwartek byłam, nadal z szoku pourazowego nie mogę się otrząsnąć, ale postanowiłam się jednak moimi opiniami się podzielić.

Jeżeli chodzi o motywy, to w bardzo ogólnych motywach opowiadań Sapkowskiego się mieściło. Zasadniczo mniej bo filmu, który by bardziej od książki odbiegał to jeszcze nie widziałam. Imiona postaci się w większości zgadzały, zgadzał się tez motyw przewodni dziecka niespodzianki oraz białe włosy wiedźmina. I niewiele więcej.

Mam niejasne wrażenie, ze scenarzysta był uprzejmy przeczytać jedynie pierwszy rozdział "Miecza przeznaczenia", chociaż i tak niezbyt uważnie. Po 20 minutach oglądania filmu przestałam mówić: "Ale tak w książce nie było !". Doszłam do wniosku, że za często się powtarzam...

Producenci sagi Tolkiena rozpytywali się fanów na wszelkie możliwe sposoby, jak oni ten film widza, jak sobie postaci oraz pewne szczegóły wyobrażają. Film został nakręcony przede wszystkim dla miłośników sagi, a nie z nastawieniem na zarobienie dużych pieniędzy. Chociaż akuratnie w tym przypadku znak równości pomiędzy tymi zamierzeniami można postawić, ze względu na nieustającą od lat popularność tej powieści.

Joan Rowling asystowała cały czas przy kręceniu Harrego Pottera. Po oglądnięciu kilku zwiastunów wiem, że film będzie wspaniały i w żadnym wypadku nie będzie _na motywach_. Dbałość o szczegóły jest posunięta nawet do tego, by wszyscy aktorzy mówili z angielskim akcentem, że o poważniejszych aspektach nie wspomnę. Nie mogę się doczekać premiery... 

Historia kinematografii potwierdza również, że na podstawie dobrego filmu można nakręcić serial i oglądalność będzie stosunkowo wysoka. Wyjątkiem od reguły jest pomysł autorów X-files na nakręcenie pełnometrażowego filmu opartego o serial. Reżyser podkreślał jednak, ze scenariusz będzie ciekawy dla fanów serialu oraz zrozumiały dla nowych widzów. Mamy tutaj przypadek reżysera/scenarzysty/producenta myślącego. 
Nie wiem oczywiście jak w rzeczywistości sprawdzą się te obietnice, ale realne myślenie oraz szacunek dla miłośników serialu są godne pochwały.

W przypadku Wiedźmina sytuacja była odwrotna: film powstał z pocięcia serialu. Zresztą bardzo nieudolnego pocięcia. I nikt nikogo o zdanie nie pytał. Protest fanów Andrzeja i jego sagi został pominięty milczeniem lub traktowany jak złośliwy protest maniaków. Żałuję jedynie, że okazało się, że był on jak najbardziej słuszny.

Teraz konkretnie:

Aktorzy są dobrani kiepsko (źle, bardzo źle, bez przemyślenia itd.).

Jaskier jest o jakieś 20 lat za stary i nie umie śpiewać. Zamachowski gra bardzo dobrze - myślę, ze niewiele więcej mógł zrobić przy obsadzeniu go w tej roli, ale to jednak inne pokolenie. Moje wyobrażenie w kwestii Jaskra załączam jako dowód (dowód numer 1 [JPG, 20KB], dowod numer 2 [JPG, 28KB]), ze gracze RPG maja lepszą wyobraźnię w kwestii fantasy niż TFUrcy filmu. Z litości nie zamieszczam zdjęć innych strojów.

Pavetta, również za stara i do tego zupełnie bezbarwna, ale jak się ma nazwisko...

Yennefer, także zbyt staro wygląda, a o tym ze jest czarodziejka możemy najwyżej wierzyć jej na słowo, bo czaru żadnego nie udało się jej rzucić. I dlaczego ma wąsy?

Żebrowski (Geralt) - rozczarował raczej pozytywnie, ale jest za słodki i za miły (gdzie ten paskudny uśmiech Wiedźmina??).
Po przemyśleniu jednak czoło chylę - starał się jak mógł i przyznam, ze ostatnia scenę filmu zagrał wspaniale - oczywiście pomijając fakt, ze ta scena, mimo ze z książki wzięta, co rzadkością w tym filmie bywało, źle wyreżyserowana była. Wiedźmin aż tak dużo ludzkich uczuć nie ma, ale prawie się wzruszyłam. Nie potrafię zrozumieć dlaczego reżyser nie pozwolił aktorom grać postaci z książki. Dlaczego????????

Ciri: nie wiem czyja córka to była, ale gorzej trafić się nie dało. Jak zresztą w przypadku reszty dzieci. No comments.

Teraz pozytywnie:

Nenneke (A.Dymna): Bardzo, bardzo dobra (nie żeby mnie to zdziwiło). Nie wiem, czy nie czytała opowiadania, czy ją reżyser ustawił, ale jeszcze odrobina więcej dumy i stanowczości, to by to była najlepsza kreacja aktorska (znaczy i tak jest, ale nie była bym sobą gdybym się nie czepiała). 
Scena z tekstem: "Cos ci upadło synku" była genialna!

Druga świetna kreacja to królowa Calanthe (nazwiska niestety nie pomnę) - Tak ja sobie wyobrażałam, może mi trochę brakło większej władczości i niezależności, ale bardzo mi się podobała.

Świetny był również (bez żadnych zastrzeżeń!) Trzy Kawki. 
Na stypie po filmie (mój pierwszy komentarz po napisach końcowych brzmiał: "Q.. muszę się iść napić"), był on najczęściej wymieniana postacią, którą wszyscy pokochali.
Komentarz znajomego: "Na początku każdego kolejnego odcinka serialu należy zapowiedzieć, ze na koniec 3kawki się wypowie, co by widzów przed telewizorem zatrzymać..."
Dopełniając obrazu - Zerrikanki wyglądały i zachowywały się tak, jak je sobie wyobrażałam.

Tak samo jak większość zdjęć - były dobre. Moim ulubionym fragmentem jest scena walki z kikimorą, bo nikt nie nalegał, co by potwora widać było..

Na koniec:

Muzyka... Arghhh - nie wiem tylko po co te teksty, jak piosenek na ognisku skautowskim....

Nie będę się czepiać kFiatkow takich jak nagle materializujące się miecze, rzucanie do celu półtorakiem, który nagle okazał się świetnie wyważony (????), maska na twarzy Ciri, szrama Wiedźmina, która za każdym jest w innym miejscu i ma inny rozmiar, włócznie stojące przy bramie, tak aby każdy kto chce napaść na żołnierzy miał bron pod ręka... 
Przyczepie się jednak do jednej z końcowych scen, gdzie widać ślady po samochodach oraz przez tyłek konia prześwitują góry w tle ....

można by jeszcze więcej napisać, ale po co się denerwować
Agnieszka Richter, mocno zdegustowana

PS.
A jak mi ktoś się zacznie przyczepiać, ze Xena i Hercules, to złe seriale są...

Agnieszka "Kaila" Richter, 18 listopada 2001
Wszystkie prawa zastrzeżone. Publikowanie całości lub fragmentów niniejszego artykułu jest zabronione bez zgody właściciela.


|| Strona główna || Humor || RPG || Teksty || Linki || Kaila ||